Kuba Główka – [wywiad]

1

Kuba Główka (UKA Warszawa, CW On-Sight Obozowa)– zdobywca drugiego miejsca na prestiżowych czeskich zawodach MejCup, zgodził się na wywiad specjalnie dla Climb.pl

Climb.pl: Jeszcze raz moje gratulacje za zdobycie drugiego miejsca w Mejcup’ie.! To na prawdę trudne zawody biorąc pod uwagę poziom zawodników i to, że Czesi układają zwykle problemy po bardzo małych chwytach. Wygrałeś z Martinem Stranikiem – bardzo silnym zawodnikiem. Jaka jest twoja recepta na sukces?

Dzięki :), Start w MejCup chodził mi po głowie już od kilku lat, ale zawsze coś wypadało: zawody w Trafo, kontuzja, sprawy poza wspinaczkowe itd. Teraz chciałem się przygotować pod Mistrzostwa Polski w Krakowie i przetarcie startowe było mi jak najbardziej na rękę. Dobry wynik to tak naprawdę zasługa pracy w pierwszej części sezonu, teraz mam trochę luzu i „spijam śmietankę” z tamtego treningu. Do tego wszystkiego miałem naprawdę świetny dzień :).

chillout na wyprawie do wodospadów Wiktori w Zambii fot. J. Piętka

Jak wyglądały zawody? Słyszałem, że było blisko, żeby być pierwszym.

Zawody zaczęły się z samego rana od dwuczęściowych eliminacji. Pierwsza z części to 16 łatwych i średnich przystawek, gdzie byłem mocno zestresowany żeby nie stracić prób. Druga to pakernia gdzie było jeszcze 5 trudnych przystawek. Tam wspinało mi się świetnie i szybko pokonałem 4 z przygotowanych problemów. W finale wychodziłem jako ostatni i pokonywałem kolejne przystawki w stylu OS. Były niepokojąco łatwo ;). Za to ostatni bulder to inna historia – zaraz na samym starcie były 3 chwyty na jeden palec po rząd. Spróbowałem uczciwie je przytrzymać i to się zemściło – tym bardziej, że wyraźnie poczułem starą kontuzję. Dopiero po chwili kombinowania udało mi się przytrzymać jeden z tych chwytów w jego obłej części i zatopowałem. Tomaso Gresak ze Słowacji nie miał takich problemów i zasłużenie wygrał tę rywalizację. Przy okazji pozdrowienia dla polskiej ekipy – gdyby nie oni to za późno połapałbym się że jest druga część eliminacji!

decydująca próba na MejCup 2010

Jakie są różnice pomiędzy zawodami w Polsce i Czechach, czy jest coś czego moglibyśmy przenieść na nasze podwórko ?

To co zapamiętałem z tej imprezy to świetnie przygotowane finały. Scena, atmosfera, publiczność, oświetlenie, klimat wielkiej imprezy itd. Naprawę wyglądało to jak finał Pucharu Świata w pomniejszeniu. W Polsce obecnie tylko KFG może się z tym równać, ale tam trochę jeszcze przeszkadza wymuszona przepisami przerwa na zmianę problemów w środku rywalizacji.

eliminacje PŚ w Eindhoven 2010

Startowałeś w pucharze Świata w Sheffield gdzie zdobyłeś dobre 20 miejsce. Czy mógłbyś przybliżyć, naszym czytelnikom jak to jest? Jak wygląda poziom światowy w porównaniu do naszego?

W Pucharze Świata niesamowite jest to że wchodzisz do strefy i widzisz kilkudziesięciu bardzo mocnych zawodników. Praktycznie każdy z nich ma potencjał żeby walczyć o finał! W porównaniu do polskich zawodów, dużo więcej rozgrywa się przygotowaniu psychicznym, trafieniu w dobry dzień, odpowiedniej rozgrzewce, diecie danego dnia itd. Trzeba pracować nad naprawdę najdrobniejszymi szczegółami. No i to wszystko wpływa na losowość wyniku. Przykładem na to wszystko jest mój kiepski start w Eindhoven gdzie byłem przygotowany równie dobrze co w Anglii, ale dużo chodzenia po mieście, bieg na lotnisko itp. spowodowały, że w dzień startu byłem bez energii i skończyłem na 47 miejscu. W Polskich zawodach raczej nie miało by to aż takiego wpływu ;). Mimo to myślę, że poziomem wspinaczkowym czołówka polskich zawodników spokojnie mogłaby powalczyć o dobre pozycje w PŚ.

wspinanie na plazy na Zanzibarze fot. J. Piętka

Zwykle więcej startujesz w zawodach niż wspinasz się w skale, dlaczego tak upodobałeś sobie panel?

Trudne pytanie :). Chyba wszystko za sprawą tego, że w panel mam bliżej niż w skały. W trybie weekendowym mogę powalczyć na zawodach, a w skałach już jest ciężej…

Ten sezon jest dla ciebie wyjątkowo udany. Najpierw sylwestrowa Sperlonga i tam rozpocząłeś mocno na Volte Si Staccano 7c+ OS. Potem było 20 miejsce w Sheffield. Latem widzieliśmy się na Podzamczu, i chwile potem pojechałeś do Ceuse we Francji. Potem znów wróciłeś w skały. Opowiedz o swoim sezonie wspinaczkowym?

Rok temu udanie wróciłem do wspinania po kontuzji – co potwierdziłem właśnie w Sperlondze, więc celem na ten sezon było przygotowanie i zmierzenie się z Pucharem Świata, co kosztowało mnie dużo pracy i czasu, ale dało mi dużo satysfakcji. Potem miałem spokojnie przygotowywać się pod wspinanie z liną na jesieni, ale udało mi się wygospodarować trochę czasu i stąd bardzo fajne krótkie wypady w skały. Niestety podczas pierwszych prób na Hopie nadwyrężyłem sobie jeden palec i musiałem odpuścić ostry trening. Od tamtego czasu po prostu staram się wspinać i bardzo się cieszę, że to wystarczy do utrzymania formy. Bez wątpienia to mój sezon życia, choć prawdziwą formę miałem na wiosnę jak jeździłem po świecie starając się trafić z dniem ;).

w sektorze Terradets fot. M. Haładaj
w sektorze Terradets fot. M. Haładaj

W tym roku wspinałeś się trochę więcej w skałach, jaki rejon zapadł ci najbardziej w pamięć i gdzie chciałbyś jeszcze wrócić?
Zdecydowanie Ceuse. Trafiłem tam po raz pierwszy w życiu i dalej jestem zauroczony tym miejscem, ludźmi, atmosferą i wymagającym ale pięknym wspinaniem. Muszę tam wrócić bo zostawiłem tam sporo „niedokończonych sprawy”.

pod drogą na Kalymnos fot. J. Piętka

Podczas podróży wspinaczkowych wiele się dzieje, która z historii najbardziej zapadła ci w pamięci i dlaczego ?
Wiesz nie o wszystkim można powiedzieć… ;). Zdradzę tylko, że najciekawiej było na campie w Ceuse – przy okazji pozdrawiam ekipę z Gato z którą tam rezydowałem :).

Jaki charakter wspinania najbardziej ci odpowiada? Jak powinna wyglądać dla ciebie idealna droga?
Odpowiadają mi oczywiście drogi krótkie i bulderowe. Nie raz mi się zdarzało „wkręcać” w powiedzmy mało urodziwe kawałki ściany, często także przykro niskie, tylko dlatego że ruchy które tam były nie dawały mi spokoju.
Ale za najładniejsze uważam drogi zróżnicowane – wymagające na długim odcinku, ale i pozwalające ciut odpocząć przed ewidentnym cruxem. Najwięcej satysfakcji mam natomiast z tego czego mi brak – długiej wytrzymałości na drodze bez miejsca na rest.

zawody w Tarnowie

Jaka jest twoja recepta na sukces we wspinaniu?
Cały czas jej szukam :)

Wspinanie nie jest w Polsce dochodowym sportem. Jak godzisz wspinanie z zarabianiem kasy na życie?
Mam stałą pracę która mnie niesamowicie wciąga (jestem elektronikiem), a wspinanie to jakby mój drugi etat (czasami pierwszy). To uciążliwe bo brakuje czasu na wszystko, ale takie połączenie daje mi bardzo dużo satysfakcji i jak na razie pozwala realizować się w obu polach.
Jak trenujesz przed zawodami? Stosujesz diety? Czy masz swoje specyficzne ćwiczenie, które przynosi ci najlepsze efekty?

Można powiedzieć że jestem pasjonatem treningu. Lubię samą pracę, przygotowanie, ale w równym stopniu pochłania mnie też wymyślanie ćwiczeń, dobieranie obciążeń, planowanie okresów przygotowawczych i startowych oraz obserwacja samego siebie. Jednego specyficznego ćwiczenia nie mam – dla mnie najważniejsza jest różnorodność bodźców i obciążenia. A co do diety to staram się ograniczać czekoladę którą uwielbiam:) Muszę jednak pomyśleć o wadze bo wygląda na to, że obecnej moje stawy nie akceptują :/.

Wspinasz się już 10 lat. Jaką rade dałbyś początkującym wspinaczom?
Korzystać z każdej okazji wspinaczkowej która się trafia – coś co najbardziej rozwija to możliwość realizacji wspinania pod wieloma postaciami: buldery, (fontainbleau – to osobna kategoria;)), zawody, skały, czeskie piachy, wielowyciągówki sportowe i klasyczne oraz wiele innych. Druga spraw to nie bać się startować w zawodach – to bardzo dużo uczy, nawet jak ktoś się nie uzależni tak bardzo jak ja.

Dzięki za rozmowę.
Pytał Jacek ‚jaca’ Matuszek




1 KOMENTARZ

  1. Dzięki za wywiad. Miałem przyjemność spodkać i dopingować Kubę w Sheffield. Chętnie bym przeczytał coś bardziej „technicznego” o treningu Kuby, diecie, czy i jak kontroluje wagę, etc.
    Zdrufko!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here