Top Ten by Mariusz „Biedruń” Biedrzycki

1

Zapraszamy na kolejną odsłonę cyklu Top Ten, którego głównym celem jest wytypowanie najciekawszych jurajskich propozycji. Tym razem o zdanie zapytaliśmy znaną nam wszystkim postać Mariusza Biedrzyckiego „Biedrunia”.

Jak zapewne pamiętacie, głównym kryterium Top Ten nie jest wycena, ale przede wszystkim uroda linii. W tym celu poprosiliśmy kilku nie tyle najbardziej zasłużonych jurajskich zawodników, co osoby z wybitnym arsenałem przejść, o sporządzenie zestawu dziesięciu najciekawszych propozycji, z którymi mieli przyjemność się zmierzyć. I tymi informacjami dzielimy się z Wami w kolejnych odsłonach.

Co do osoby Biedrunia to myślę że najlepszym słowem wstępu będzie krótkie zestawienie jego dotychczasowych osiagnięć, które są skrupulatnie, od samego początku odnotowywane w jego osobistym kajecie . W chwili publikacji tego materiału, Mariusz ma na swoim koncie dokładnie 2535 dróg zrobionych pod Krakowem i następne 700-800 zrobionych w innych częściach Jury. Sięgając poza naszą Jurę, warto dodać, iż Biedruń odwiedził 234 różne rejony skalne, rozlokowane w 36 krajach, gdzie udało mu się sumarycznie zrobić 7735 dróg (!!!). Myślę, że dalszy komentarz jest zbędny :) Ponadto w jednym z ostatnich numerów magazynu Góry mieliście doskonałą okazję przybliżenia sobie jego sylwetki.

Biedruń poza zestwieniem dziesięciu najładniejszych jego zdaniem dróg na Jurze, sporządził także wykaz dziesięciu najciekawszych jurajskich rys! Zapraszamy do lektury.

Oddajmy głos Biedruniowi.

Drogi obite:

Chiński Maharadża VI.5 (Dolina Bolechowicka)
Długa, urozmaicona droga o pięknej historii, od genezy nazwy poczynając. Zrobiona m.in. z liną przez 9-latka i solo przez 46-latka – nie bez powodu. Jeśli pokonywana bez wpiętych uprzednio ekspresów – emocjonująca.

Superdirettissima Sokolicy VI.4+ (Dolina Będkowska)
Znowu kawał historii – w „epoce wędki” jedna z trzech przełomowych dróg, o pierwotnej wycenie VI.5. Oryginalnie dwa wyciągi do piku, obecnie zazwyczaj pokonywana w jednym 47-metrowym wyciągu do drugiego łańcucha. Nie ma trudnego miejsca, ale ciąg robi swoje, a ostatni raz można spaść nawet tuż przed końcem.

Czasoprzestrzeń VI.3+ (Smoleń)
Znowu kawał urozmaiconego wspinania, no i ten strzał tuż przed końcem! Ekstraklasa Zegarowej, gdzie każda droga sama w sobie jest perełką.

Stefek Burczymucha VI.3+ (Dolina Kluczwody)
Żeby nie było, że gardzę Mamutową – najładniejsza horyzontalna droga o umiarkowanych trudnościach. Już start kominem (Król Maciuś Pierwszy V+) to unikat na skalę ogólnopolską, a cały arsenał trików związanych z klinowaniem nóg, z najtrudniejszym ruchem w zejściu, dopełniają satysfakcji z przejścia tej długiej drogi. No i te nazwy, upamiętniające Gigantów naszej piaskownicy.




  • 1 KOMENTARZ

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here