Stefan Madej i weekendowe 2x VI.6 !

0
Wiosenna aura, fot. Stefan Madej
Wiosenna aura, fot. Stefan Madej

Po dwóch „kontrolnych” marcowych wypadach na Jurkę, postanowiłem w końcu sprawdzić czy tysiące kalorii spalanych zimą niemal codziennie, na przepełnionych sklejką, żywicą epoksydową i magnezją warszawskich halach, dały efekt w postaci stalowego szpona. Czy tony żelaza przerzucane na drążku, kilometry przechwytów odbyte na campusie i hektolitry kawy wypite w przyściankowym barze przełożą się tej wiosny na formę? Odpowiedzi zdecydowałem poszukać na najwyższej skale Jury Północnej – Jastrzębniku. 

Wiosenna aura, fot. Stefan Madej
Wiosenna aura, fot. Stefan Madej

„Sprawdzian formy” zaczynam od wstawienia się w bulder prostujący Aleję Zasłużonych. Dołożenie do tej pięknej płytowej drogi po zaskakująco dobrych chwytach kilko ruchowego problemu w okolicach bulderowego 7B, daje w efekcie VI.6. Aleję robiłem trzy lata temu podczas parodniowej wizyty na Jastrzębniku, wtedy też po raz pierwszy przyjrzałem się prostowaniu.

Patentowanie przebiega obiecująco, po chwili odnajduję dobrą sekwencję jednak ciągle brakuje mi pomysłu na najtrudniejsze sięgnięcie do „ryski”. Na ratunek przybywa Gruszka z Torunia sprzedając mi patent na haczenie pięty. Teraz jeszcze szybkie przypomnienie ruchów na Alei i po przerwie uderzam na całość. Ku mojemu zdziwieniu patenciarski bulder przechodzę bez problemu, jednak walka zaczyna się tuż po wejściu w płytę. Niesiony głośnym dopingiem cudem pokonuję przestrzał do obłej półki i chwilę później zapisuję w kajecie pierwsze w sezonie VI.6 – Fourteen inches of Pain.

Stefan na Dyskopatii, fot arch. Magdalena Nadolna
Stefan na Dyskopatii, fot arch. Magdalena Nadolna

2011rok, moje pierwsze VI.6 – Dyskopatia, a tuż za nią, niewidoczny na zdjęciu Robot Obibok. Fot. Magda Nadolna

No dobra, to co teraz? I znowu z pomocą przychodzi Gruszka proponując wstawkę w dość młodą propozycję Jastrzębnika – Robot obibok. Wspólnie z Maćkiem rozpatentowujemy linię, która mimo swojej długości oferuje bardzo bulderowe wspinanie, a mianowicie 6 sytych ruchów w przewieszeniu. Przechwyty trudne, ale nie aż tak, przed wstawką rodzi się w głowie myśl – a może przewalczę? Myśli zamieniam w czyny i nie do końca wierząc w to co się stało melduję się na stanowisku kolejnej VI.6, po raz pierwszy w drugiej próbie!

W niedzielę demokratycznie zdecydowaliśmy wybrać się na Kołoczek…

Więcej na blogu Stefana TUTAJ




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here