Kalymnos – wspinaczkowy raj

7

Kalymnos – wspinaczkowy raj. Są tacy, którzy twierdzą że to najlepsza wspinaczkowa miejscówka na świecie. Są tacy, którzy twierdzą, że to jedno z tych miejsc, gdzie cyfra robi się sama. Tekst skierowany do tych, którzy nie byli jeszcze na tej pięknej greckiej wyspie.

Szukając miejsc na kolejny trip wspinaczkowy zawsze przekopuje internet w poszukiwaniu krótkich relacji z wyjazdów. Tego gdzie zjeść, gdzie spać, jaka jest skała itd. Poniżej zbiór własnych doświadczeń zebrany z myślą o tych, którzy jeszcze nie byli na Kalymnos.

 

Mała zajwka znaleziona na Vimeo.

 

Kiedy jechać?
Z doświadczenia zdecydowanie bardziej polecam jesień. Lato odpada z racji wysokich temperatur. Chyba, że urodziłeś się jako południowiec i żar palącego słońca nie jest Ci straszny. Najbardziej polecamy wyjazd na przełomie września i października. Gwarantowana idealna pogoda do wspinania, kąpania się w cudownie krystalicznym morzu śródziemnym jak również do wieczornej posiadówy w jednej z licznych knajp w Masouri i nie tylko. Wiosną (kwiecień, maj) pogoda lubi być kapryśna. Można trafić zarówno piękną pogodę. Jak i silny wiatr z deszczem.
Jak dojechać?
Podróż z Polski zaczynamy dojeżdżając na lotnisko w Krakowie, skąd lecimy na jedną z bardziej znanych turystycznie wysp Grecji – Kos. Dla dojeżdżających polecam okoliczne parkingi. My zawsze korzystamy ze START Parkingu (https://www.startparking.pl/arma-parking-krakow.html). Koszt pozostawienia 2 aut na tydzień to około 118 zł.

Na Kos czeka nas podróż na drugi koniec wyspy i około 30/40 minutowa podróż promem na Kalymnos. Wychodząc z lotniska na Kosie mamy dwie opcje:

Pierwsza – bardziej „luksusowa”. Wykorzystujemy taksówki, które już na nas czekają pod lotniskiem. Koszt dojazdu nią do portu „Kos Mastichari” w jedną stronę to 15 euro. Czas podróży nie wyniesie więcej jak 10 minut.

Druga – mniej „luksusowa”. Wychodząc z lotniska po lewej stronie można również skorzystać z autobusów. Polecam zapytać kierowcę, czy jedzie do portu w Masticharii. Koszt w jedną stronę za osobę to około 2 euro. Czas podróży maksymalnie 15 minut.

Prom z Kos na Kalymnos.

Zarówno taksówka jaki autobus dowożą nas do małego portu, wysadzając w tym samym miejscu. Tóż obok dwóch restauracji mamy większą kasę biletową, gdzie możemy zaopatrzyć się w bilety na prom. Dodatkowo idąc wzdłuż przystani, w głąb morza znajdziemy maluśki kiosk,w którym możemy kupić bilety na tzw. mniejszy prom. Koszt za osobę to 7,5 euro. Po około 30 minutowej podróży promem zabieramy się do Masouri taksówką. Koszt ponownie 15 euro. Ustalcie cenę zanim wejdziecie do taksówki. Jeśi nie macie 4 osobowej ekipy lub brakuje Wam towarzyszy do następnej polecam nadstawić ucha na promie. Jeśli nie 3/4 samolotu to na pewno 1/2 to rodacy, którzy chętnie zabiorą się z Wami. Dzięki czemu koszty podróży jest tańszy.

Spanie.
Elena Village: Hotel w którym za czasów The North Face Festival spały wszystkie gwiazdy wspinaczkowe.
Pobyt w kwietniu nie zachwycił. Jedyne co zachęca to standard pokoju. Aczkolwiek tylko tam spaliśmy więc polecam tańsze opcję.

Kokkinidis Studios oraz owiana na wyspie „legendą” restauracja Kokkinidis Restaurant.
To nasza sztandarowa miejscówa do spania. U Rity zaznacie greckiej, niewymuszonej gościnności i uprzejmości. Na duży plus fakt, iż z właścicelką jak i obsługą można dogadać się po angielsku.
Ceny:
Lis – Gru – Sty – Lut 25 euro doba
Marzec – październik 30 euro doba
Standard. Jak dla nas idealnie z pięknym widokiem na morze oraz sąsiadującą wyspę Telendos. Jedyne co może zszokować to łazienka bez brodzika prysznicowego. Możemy usiąść na sedesie i równocześnie brać prysznic. Cóż, Grecja. Pokoje czyste, codziennie sprzątane. Oczywiście stali bywalcy mogliby dodać jeszcze kilka miejsc.

Jedzenie.
Na Kalymnos żywimy się albo w okoliczny barach, restauracjach (ilu przyjezdnych tyle różnych opinii) albo gotujemy w naszych pokojach, apartamentach. Z knajp polecam na śniadanie SunRise. Prowadzonych przez dwóch braci. Knajpka z wielkim luzem, ale ogromną sympatią do klientów. Na wieczorne uczty naszym numerem jeden od lat jest wspomniane Kokkinidis Restaurant. Kolacja od osoby może nas kosztować od 8 nawet do 30 euro. Pomimo wysokiej ceny zdecydowanie warto. Po pierwsze dla niesamowitego klimatu, po drugie dla przepysznego jedzenia. Na pewno nigdzie nie jedliście tak dobrego Tuna steak. W środku sezonu wspinaczkowego warto zarezerwować wcześniej stolik.

I jeszcze więcej zajawki z vimeo:

 

Wspinanie.
Bywałem tam nie raz. Z każdym razem starając się odwiedzać inne sektory. Zostało mi ich jeszcze trochę do zwiedzenia. W chwili obecnej to grubo ponad 2 tysiące dróg. Wapienna skała oferuje niemal wszystko co człowiek może sobie wyobraźić. Polecam serdecznie http://climbkalymnos.com/ gdzie każdy według własnego poziomu możecie dostosować sektory pod siebie. Koszt nowego Topo to bagatela 40 euro. Jednak będzie to bardzo dobrze wydane euro.

Polecane sektory:
Jeśli jesteście ekipą początkujących pierwszy dzień to sektory Dolphin Bay (położony w dole tuż nad wodą), School (30 minut podejścia) lub Afternoon. Oprócz Dolphin Bay w większości przypadków 5 i 6 tkowe drogi po połogu.
Oczywiście obowiązkowym sektorem jeśli nie do wspinania, to z pewnością do zobaczenia jest słyna la Grande Grotta – wizytówka rejonu.

Pierwszy etap poszukiwań to kupno biletów lotnicznych. Polecam poszukiwania z min. 6 miesięcznym wyprzedzeniem. Koszt biletów dla 4 osób, z solidną ilością bagażu w dwie strony potrafi wynieść łącznie około 1000 zł. Oczywiście im bliżej wyjazdu tym drożej.
Bilety kupujemy niezmienie w Ryanair:

http://www.ryanair.com/pl/pl/
Potem pakujemy się i cieszymy się słońcem, pysznym jedzeniem i łatwą cyfrą. W razie pytań związanych z pierwszym wypadem piszcie na kacper@climb.pl.
Do zobaczenia w skałach! 




  • 7 KOMENTARZE

    1. A dla mnie Kalymnos smierdzialo:) pokoj za 10eur z grzybem na scianie, kiblem pod prysznicem i z waskim odplywem, wiec trzeba mocno sie koncentrowac nad zrobieniem sraczki, bo inaczej nic nie splynie… Wszystko, co nie jest przewieszone, jest ostre jak zyletki… wspinanie ponizej 7a jest takie se… sa lepsze miejsca. Oczywiscie grota spoko, telendos ma dwa podejscie, ale niestety wszystko jest w Grecji. A tam przylatujesz na Kos, wsiadasz w busa i akurat prom odplynal… kolejny za 2,5h, a okoliczne knajpy zapraszaja. Doplynelismy do Kalymnos, ale akurat w niedziele (jedyny dzien tygodnia ruchu turystycznego na lotnisku) komunikacja miejska nie jezdzi. Za To sa taksy za 15eur. Czulem sie bardziej jak w Tureckim kurorcie all inclusive z 2 gwiazdkami, niz w mecce wspinaczkowej. Skutery halasuja, wiatr naparza… o dziwo byla ciepla woda:) Knajpy poza sezonem stricte letnim nie powalaja. Np w dzien restu poszlismy na miacho… wszystko pozamykane.

    2. 25-30 euro za dobę? wożenie się taksówkami? jedzenie po restauracjach za kilkadziesiąt euro? wygrałeś kolego w totolotka czy jak? A może jakieś praktyczne info dla kogoś kto jest studentem, campingi, jak ze spaniem na dziko, jak z dostępem do pitnej wody, gdzie można zakupy tanio zrobić, jak z podróżami stopem itp. To że można spędzić wakacje za 2 tys euro to fajna sprawa, szkoda że nie dla każdego.

      • Jest 25 euro za dobę ale na 2 osoby w sezonie jak poszukasz, to jest to koszt około 10-11 euro/os, poza sezonem znajdziesz taniej koło 8 euro. Spanie na dziko nie istnieje i nie ma też campingów. Jest darmowy dostęp do pitnej wody w postaci dużych automatów w masourii są też dwa ujęcia wody gdzie ludzie codziennie napełniają butelki. Co do jazdy stopem to królują skutery, jednakże jak ktoś ma wypożyczony samochód to Cię weźmie, nie biorą tylko miejscowi w trosce o własny biznes. Jest duży market(jednej z największych na wyspie) gdzie zrobisz w miarę tanio zakupy, jest przed masourii.

        • @Gruzin – po co tyle agresji? Nie, nie wygrałem w totolotka. Ale nie każdy jeżdżący jest studentem ;). I nie, wyjazd nie kosztuje 2 tysięcy euro ;).

          Koledzy odpowiedzieli Ci na prawie każde pytanie. W tekście również jest podany e mail, gdzie możesz dowiedzieć się więcej zapytać. ;).

          Spanie na dziko jest bardzo nie mile widziane. I nie praktykowane. Faktycznie zdarzają się sporadyczne spanie pod Skiati Cave ale dojście do niej to lekko 40 min. Woda pitna w automatach. Z kranów przy okolicznych barach nie polecam. Ceny w marketach masz takie same – nikt nie schodzi z ceny z racji wspólnego biznesu.

          @ Dawid – Lokalsi bardzo chętnie podwożą ludzi. Nie wiem skąd masz te info. Z Masouri spokojnie jesteś w stanie z nimi dojechać do Archi a nawet dalej. :).

          • @Kacper Domański – jeśli zabrzmiałem agresywnie to przepraszam, nie taki miałem zamiar. Dziękuję za wszystkie dodatkowe informacje.

      • gruzin -> 25-30 euro za dobę, ale za pokój 2 osobowy, nie od łeba. Campów nie ma, spanie na dziko jest zabronione, chociaż słyszałem, że podobno pod Sikati ludzie czasami się rozbijają na plaży. Woda pitna za free wzdłuż Massouri i całej reszty wiosek co kawałek z kraników w murowanych „źródełkach”, ew. automaty z ceną parędziesiąt centów za parę litrów. Nie pamiętam, ale dość tanio to wychodziło – z drugiej strony to zapewne ta sama woda, więc istnienie płatnych automatów ma chyba tylko sens lokalizacyjny. Tygodniowy pobyt kosztował mnie rok temu jakieś 1200-1300 zł, gdzie około 750 to bilety z bagażem

      • W większości miejsc, które są popularnymi destynacjami wspinaczy i turystów spanie na dziko jest zabronione. Tym samym publikowanie tego typu wiadomości, patentów itd nie jest w dobrym smaku. Poza miejscami, gdzie jest to ogólnie przyjęte przez lokalną społeczność.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here