Relacja z zawodów „Tylko dla Kobiet”

0

Finały inne niż zwykle

Finały rozpoczęły się teatralnie. Reflektor punktowy, za DJ-ką oczywiście kobieta: Gosia Goga Krita Machnikowska, zawodniczki oglądały buldery za zasłoniętą kurtyną. Oszczędziliśmy w ten sposób publiczności nudnego zazwyczaj elementu widowiska, dokładając element zaskoczenia przebiegiem bulderów. Nowość natomiast stanowił sposób prezentowania rywalizacji. Na rzutniku wyświetlane były aktualizowane na bieżąco wyniki, które publiczności miały ułatwić śledzenie widowiska, a zawodniczkom dołożyć trochę presji startowej. Rozwiązanie chyba jeszcze nigdzie w Polsce nie stosowane wymaga pewnie jeszcze kosmetycznych poprawek, ale spełniło swoją funkcję wystarczająco.

Na czterech finałowych problemach zobaczyliśmy techniczne skradanie po połogu, siłowy pasaż w dachu, skok po samych strukturach i retro-bulder przykręcony bez użycia żadnych paczek. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do rozstrzygnięcia, zobaczyliśmy też wszystkie topy. Od początku na prowadzenie wysunęły się 3 zawodniczki, zmieniające miejsca w tabelce z bulderu na bulder: Kasia Ekwińska (z jedynym kompletem po eliminacjach), Olga Weber (debiutująca w naszych zawodach) i Paulina Kalandyk (zwyciężczyni sprzed roku). Cieszył udział w zmaganiach finalistek z poprzedniej edycji: Kai Matejek-Zarębskiej i Asi Oleksiuk. Zupełnie innego poziomu emocji dostarczyła nam Kasia Berbeka, która w „kradzionym czasie” była zawsze najbliżej topu, a raz udało jej się go nawet wyrwać. Na szczególne uznanie zasługują też występy Pauliny Tomczyk i Basi Sługockiej. Paulinie, za walkę do końca, pomimo utraty resztek skóry na finałowej trójce. Basi – za to, że wystartowała w finałach, choć finałowej formuły otwarcie nie lubi. Cóż ma biedna poradzić, że wspina się w eliminacjach tak skutecznie.

Różnorodność problemów dała nam efekt idealnego rozrzucenia: wśród 8 zawodniczek nie było ani jednego wyniku ex aequo, z dokładnością do prób do bonusa. Niemal bezbłędnym wynikiem (4t6) zwyciężyła Kasia Ekwińska, tuż za nią uplasowały się Olga Weber (4t11) i Paulina Kalandyk (3t6). Dzięki systemowi liczenia na żywo, rozdanie nagród nastąpiło tuż po zakończeniu startów, co z pewnością doceniła publiczność.

Po zawodach nastąpił after, już wersji kobieco-męskiej, w sąsiadującym ze ścianą klubie Sen Pszczoły. Że zawody się udały, nie ma dyskusji. Co było lepsze – zawody czy after – mamy spór w doktrynie. Dość wspomnieć, że do bajkowego klimatu muzyki DJ-a Green Jesusa spontanicznie dołączył niezastąpiony Grzegorz Gadziomski, improwizując na skrzypcach…

Dzięki wsparciu licznych partnerów z naszych zawodów dziewczyny mogły wynieść pełne torby nagród, a i uczestniczki eliminacji miały szansę na wylosowanie przyjemnych dodatków. Nasze podziękowania szczególnie należą się dla Columbia Sportswear, Climb On! Polska, Evrēe, grimpi, Heartbeat, Hydro Flask, iura, Milo of climbing, Polar Sport, redPoint.pl, Sante oraz Trafo Base Camp.

Sprzętowego wsparcia udzielił nam producent chyba najlepszych obecnie paczek w Polsce – firma Solid.

Za zdjęciową relację dziękujemy koneserowi zawodów wspinaczkowych: Szymonowi Aksienionkowi.

Magnezja po drugiej rywalizacji jeszcze do końca nie opadła, ale już teraz możemy śmiało powiedzieć: dziewczyny, szykujcie się na trzecią edycję…

Robert Subdysiak




  • 1
    2
    UDOSTĘPNIJ
    Poprzedni artykułOdszedł od nas Royal Robbins
    Następny artykułOcun Testing Tour – wyniki testu
    Wspózałożyciel portalu Climb.pl, aktywny wspinacz z ponad 17-letnim doświadczeniem w skałach i Tatrach, instruktor wspinaczki sportowej, miłośnik Frankenjury i wyszukanych szemranek.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here