Bouldering in Prilep – Macedonia – Relacja i przydatne info

1

Planując tegoroczny wyjazd boulderowy, zdecydowaliśmy się odwiedzić Macedonię. Trudno powiedzieć dlaczego, może chęć odwiedzenia mniej znanego rejonu, możliwość ułożenia własnych projektów. Tak czy inaczej w połowie marca 2017 odwiedziliśmy Prilep, miejscowość położoną w południowej części Macedonii. Termin wyjazdu nie było przypadkowy, tamtejszy klimat jest suchy i gorący, więc w marcu liczyliśmy na nieco bardziej znośne temperatury. Ponadto jest to czas, kiedy w Polsce o komfortowe wspinanie jest raczej trudno. Spakowani jak cztery sardynki w combi wyjechaliśmy z Wrocławia 17-tego marca, aby spędzić dwa tygodnie w Prilepie.

DOJAZD

Odległość od Wrocławia do Prilepu to około 1600km. Planując wyjazd z Polski samochód wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem. Lotniska w Macedoni znajdziemy tylko w miejscowościach Skopje i Orhyda jednak połączeń jest niewiele, bezpośrednich prawie w ogóle. Wybierając samochód praktycznie cały czas jedziemy płatną autostradą, przy czym ceny są bardzo przyzwoite. W Czechach, Słowacji i Węgrzech kupujemy winiety (ok 70zł za winietę ważną przez 30 dni, więc możemy ją wykorzystać również wracając). Przejeżdżając przez Serbię płacimy na bramkach około 14euro w jedną stronę. Cała podróż zajęła nam dokładnie 16 godzin licząc wszystkie postoje. Wyjeżdżając należy koniecznie pamiętać o zabraniu dowodu osobistego i zielonej karty! Do Macedonii bez zielonej karty nie wjedziemy a na granicy zapłacimy za nią sporo (ok 50 euro!). Załatwiając dokument przed wyjazdem, prawdopodobnie nie zapłacimy ani złotówki ponieważ jest do darmowy dodatek do większość ubezpieczeń samochodowych.

Z noclegiem w Prilepie nie mieliśmy problemu, w internecie łatwo znaleźć wiele ofert małych hoteli w bardzo przystępnych cenach. W trakcie pobytu nocowaliśmy w hoteliku u podnóża Markovi Kuli, płacąc około 23zł/noc za osobę. Warunki przyzwoite, pozwalające dobrze wypocząć przed każdym kolejnym dniem wspinaczkowym a co najważniejsze, od pierwszych kamieni dzieliło nas zaledwie 5 minut marszu. Koszty jakie ponieśliśmy na miejscu można porównać do wyjazdu w Polsce. Ceny w sklepach są bardzo zbliżone do polskich, a w przypadku produktów regionalnych dużo niższe. Bardzo szybko zaczęliśmy rozpoznawać logo sieci najtańszych marketów, do złudzenia przypominające logo kauflandu:) Pozwalało to nam dodatkowo zaoszczędzić.

Na miejscu dobrze jest zaopatrzyć się w topo, w tej chwili dostępne jest tylko jedno wydane w 2015. Kupujemy je w centrum, w biurze informacji turystycznej (mała budka koło pomnika Aleksandra Macedońskiego). Miłą niespodzianką była polska obsługa! Jak widać rodaków spotkamy wszędzie:) Przewodnik jest ładnie wydany, czytelny i ogólnie godny polecenia. Okolice Prilepu zostały podzielone na 5 głównych sektorów, z czego zdecydowanie największym jest Kamena Baba (obszar ten został dodatkowo podzielony na mniejsze podsektory) W trakcie dwutygodniowego pobytu niestety nie udało nam się odwiedzić wszystkich miejsc, biorąc pod uwagę ilość kamieni jest to praktycznie niemożliwe w tak krótkim czasie. To co udało się nam odwiedzić opisaliśmy na 27crags, więc możecie zobaczyć co nieco na dobrej jakości zdjęciach.

WSPINANIE

W Prilepie wspinamy się po gruboziarnistych granitach, bezlitosnych dla skóry. Szybko okazuje się, że szanowanie każdej próby jest kluczowe podczas kilkudniowej wspinaczki. Niekontrolowane odpadnięcie z chwytu często wiąże się z uszkodzeniem skóry a z każdym dniem możemy zaobserwować coraz głębsze ubytki na opuszkach palców. Na ratunek przychodzi oczywiście tape ale po dwóch tygodniach i to niewiele dawało. Niekiedy najlepszą metodą na rozwiązanie problemu była spokojna analiza, wizualizacji i przejście balda najdalej w trzeciej próbie.

Już przed wyjazdem wiedzieliśmy, że jest to rejon odkryty i opisany w bardzo niewielkim stopniu. To co zastaliśmy na miejscu przeszło jednak nasze najśmielsze oczekiwania. Mnogość kamieni rozrzuconych po wzgórzach powoduje, że nie wiadomo od czego zacząć. Na każdym kroku spotykaliśmy kamienie z potencjalnymi baldami, po czym nie mogliśmy ich znaleźć w topo. W ruch wchodziły szczotki i zaczynała się walka o pierwsze przejście oraz ustalenie wyceny. Jest to coś czego nie doświadczyliśmy wcześniej w żadnym innym rejonie. Jeśli chcemy zrobić coś swojego, nie musimy narzucać sztucznych ograniczników, modyfikować istniejących już baldów w celu podniesienia ich wyceny itp. Znajdujemy pasujący nam kamień, czyścimy i zaczynamy ładować. Jest to zdecydowanie jedna z największych zalet tego rejonu.

To co jest wielkim plusem Prilepu, czyli właśnie możliwość eksploracji i odkrywania nowych możliwości jest jednocześnie jego wadą. Poza tym, że nieopisane kamienie są zwykle mocno porośnięte i ich wyczyszczenie zajmuje sporo czasu (bez druciaka ani rusz), to nierzadko są……kruche:/ Po wstępnym „obstukaniu” kamienia i pierwszych przejściach, szybko okazywało się co jest potencjalnie dobrym chwytem a co nie ma szans na dłuższą egzystencję. Wymaga to jednak sporo cierpliwości, zwłaszcza gdy walczymy na trudnym problemie o pierwsze przejście i nagle tracimy kluczowy chwyt/stopień.

Trudności baldów jakie zastaniemy na miejscu są bardzo zróżnicowane od 5a do 8a więc każdy znajdzie coś dla siebie. Co ważne nie brakuje sektorów, w których przekrój przez całą skalę znajdziemy na kamieniach oddalonych od siebie o kilka metrów. Dzięki temu wybierając się ekipą o zróżnicowanym poziomie umiejętności z łatwością znajdziemy wspólne miejsce na cały dzień wspinania. Jeśli chodzi o samą specyfikę wspinania również jest tutaj wszystko, dachy, połogi, krawądki, oblaki itp.

Warto na koniec wspomnieć, że raz do roku odbywa się w Prilepie festiwal boulderowy na przełomie marca i kwietnia. Nam niestety nie udało się załapać na tegoroczną edycję, może za rok się uda. Poza festiwalem sektory wspinaczkowe są raczej odludziem. Przez większość dni nie spotkaliśmy między skałami nikogo, a główną oznaką cywilizacji była panorama Prilepu, widoczna z większości sektorów.

Dla kogo Prilep? Na koniec wyjazdu byliśmy tak zauroczeni tym miejscem, że najchętniej odpowiedzielibyśmy „Dla każdego!”. Nie jest to jednak prawda. Przede wszystkim polecamy to miejsce tym, dla których od cyfry ważniejsza jest przygoda, obcowanie z naturą i wspinaczka sama w sobie. Tym którzy oprócz ładowania w skale lubią czasem przejść się granią w zupełnej ciszy podziwiając niezwykłe panoramy, przyrodę lub walczące żółwie (tak spotkaliśmy całe stado żółwi stepowych:P). Poranny jogging po pustych wzgórzach Prilepu jest niezapomnianym i skłaniającym do refleksji przeżyciem. Słowo „spokój” idealnie ujmuje charakter tego miejsca. No i oczywiście polecamy Prilep tym, którzy chcą znaleźć nieopisany kamień i zrobić na nim pierwsze przejścia:) Coraz mniej miejsc na świecie daje taką możliwość, zwłaszcza tak blisko nas. Kto powinien odpuścić Prilep? Odradzamy tą lokalizację wszystkim o delikatnych dłoniach:P Tamtejsze skały naprawdę dziurawią skórę, więc jeśli preferujesz gładkie piaskowce, nie chcesz czuć bólu i wbijających się w skórę kamieni …..to odpuść sobie Prilep. Jest to rejon z „twardym” wspinaniem i ogromnym potencjałem.

Podsumowując, wiele jest jeszcze w Prilepie do odkrycia i każdy dla kogo wspinanie jest pasją, przygodą i ogólnie czymś więcej niż „cyfrą”, powinien to miejsce odwiedzić! Dla nas osobiście jest to miejsce, do którego będziemy jeszcze wracać wiele razy.




  • 1 KOMENTARZ

    1. Byłem pod koniec kwietnia 2018 – upał okrutny(dało się wspinać do 10 i od 17 do 21). Punkt informacyjny w mieście zamknięty, także proponuje wyposażyć się w przewodnik przed wyjazdem. Hoteliku pod Markovi Kuli nie mogliśmy znaleźć, w paru innych ceny ok 12-20 euro/os – osobiście zachęcam do spędzenia nocy na parkingu pod klasztorem Truskavec – nie dość, że miejsce to oferuje bieżącą wodę, fajne widoki i totalny spokój, to jeszcze kamienie są 100m od parkingu :) Radzę wyhodować nieskończone pokłady skóry i być gotowym na sporą dozę eksploracji. Jednego dnia można się zniszczyć a drugiego zchill’ować nad jeziorem Ochrydzkim(2h drogi), albo po prostu połazić po okolicy w poszukiwaniu interesujących kamieni.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here