Relacja STODOŁA OPEN II

0
SAN FRAN TRZCIŃSKO NADAJE, czyli relacja z Towarzyskich Zawodów Wspinaczkowych Stodoła Open II.
 
Spieszę Wam donieść, co działo się na Towarzyskich Zawodach Wspinaczkowych STODOŁA OPEN II, rozgrywanych 7 września roku 2019 na skalnych ścianach Sokolików i panelu Bulderowni Stodoła przy 9.UPcamp-ie w Trzcińsku, choć w głowie jeszcze szumi, a oko się zamyka samo. 
 
Zacząć trzeba od tego, że jak przed każdymi zawodami rozgrywanymi bezpośrednio pod chmurkami, od tygodnia organizatorzy i potencjalni uczestnicy spoglądali na prognozy, które zmieniały się codziennie wróżąc raz warun roku, a zlewę innym razem. Wreszcie w wigilię zawodów prognozy nie były zbyt optymistyczne. Postanowiliśmy być jednak twardzi mając nadzieję, że zostanie to nagrodzone przez kapryśną aurę. I tak się stało! Wszelkie prognozy nie sprawdziły się, obdarzając tych uczestników, którzy nie zwątpili, warunem może nie roku, ale wystarczającym, by powspinać się z przyjemnością. A zaklinanie deszczu trwało nadal i nadal, nie spadł on ani wieczorem, ani w nocy! Niech żałują zatem Ci, którzy zostali w domu.
 
 
21 jeden śmiałków ruszyło w skały punkt 9.30, aby rozpocząć swoją przygodę o 10 czasu lokalnego. Różne obrano strategie. Jedni robili drogi po kolei w górę co pół stopnia po jednej, bojąc się, że deszcz może nie pozwolić wrócić do dróg w opuszczonych trudnościach, inni zaś ryzykowali, robiąc po rozgrzewce swoje max-y, a w dalszej kolejności uzupełniali spis dróg łatwiejszych, tak aby połączyć się z wyjściową wyceną V. I stało się tak, że choć Łukasz Brzezicki zrobił VI.4+, to nie zdołał pokonać na koniec dnia (przed godziną 17) drogi VI.4, zaliczając zatem wynik VI.3+(połączony ciągiem dróg z V), zaprzepaszczając tym samym szansę na finał. Paweł Kaczała natomiast, jeszcze siedem minut przed końcem czasu, nie posiadał w spisie dwóch dróg w wycenie VI.1 i VI.1+, ale szybka wspinaczka na jednej z nich oraz dwustumetrowy bieg w butach wspinaczkowych pod drugą z nich, z liną w ręce, pozwolił minutę przed końcem wejść w ostatnią „brakującą” drogę i zaliczyć występ z wynikiem VI.4+. Takie to były zawody, takie to były przygody! Skalne zmagania pozwoliły wyłonić uczestników wieczornych finałów – 3 dziołchy i 5 chłopa. Po tej części prowadzili Magda Urbańska z Częstochowy i Tomek Zwolak z Jeleniej Góry.
Po zejściu do 9.UPcamp-u i oddaniu kart startowych, przyszedł moment na dostarczenie do umęczonych ciał pokarmów. Okres regeneracji umilił pokaz slajdów, który przypomniał czasy minione pokazując trochę historii wspinania i rozśmieszając gapiów. Nadszedł wreszcie czas na finały. Publika i zawodnicy przeniosła się do STODOŁY, gdzie czekały już na nich drogi finałowe – 1 dla Pań i 2 dla Panów. Panie startowały w szranki wisząc na chwytotablicy, przechodząc na drugą po drugiej stronie framugi, a następnie wchodząc w ciągową drogę (6c) biegnącą trawersem do końcowego problemu na moon-ie. Panowie zaś po rozgrzewce na utrudnionym damskim problemie (7a+), zaczynali drugą drogę (7c)  z… szafki, z której skokiem Tarzana z pomocą kółka gimnastycznego szybowali ku pierwszemu chwytowi, który rozpoczynał ciąg z początku dynamicznych i następnie siłowych zdarzeń przecinający sufit z finałem – także na moon-ie. Oj! – działo się, a widowisko było przednie. Pękająca w szwach kameralna Stodoła raz po raz rozbrzmiewała dopingiem i brawami na przemian. Drogi sponiewierały ciała zawodników do końca, wysysając resztki pozostałej po skałach mocy. I rzeczone skały nie kłamały – zwycięzcy pierwszej skalnej części okazali się najlepsi także po drugiej części panelowej. Dekoracja zwycięzców i obdarowanie ich nagrodami nastąpiło już pod wiatą, gdzie rozłożeni ze swoim grającym sprzętem czekali na swoją kolej CYBUL wraz ekipą. Jeszcze tylko losowanie fantów wśród uczestników zawodów (dla każdego coś fajnego) i camp oraz skały wypełniły się dźwiękami muzy, którą ubrał w wspinaczkowe teksty Cybul. Tego jeszcze nie było, tego jeszcze nie grali!
I jeśli myślicie, że koncert zakończył imprezę, to się grubo mylicie! Wielkie ognicho i dżemowanie pod wiatą muzycznej ekipy wraz z tymi z uczestników, którzy obdarzeni zostali talentem i słuchem do muzy, podzieliło ekipę na dwie grupy, które z czasem przenikały się i mieszały, jak dźwięki dobywane z instrumentów i coraz bardziej zachrypniętych gardeł. Opuściłem wraz z drugim organizatorem parkiet, a właściwie klepisko, o 3 w nocy z poczuciem dobrze wykonanej roboty, zamykając jednocześnie tegoroczną edycję zawodów.
 

Dopełniając dziennikarski obowiązek zamieszczam poniżej wyniki zawodów:

Dziewuchy:
1. Magdalena Urbańska – Bydgoszcz
2. Magdalena Krawczyk – Wrocław
3. Zuzanna Wełeszczuk – Wrocław

Faceci:
1. Tomasz „Wazon” Zwolak – Jelenia Góra
2. Szymon Jeżak – Poznań
3. Tomasz „Stefun” Stefanowicz – Poznań

Dziękujemy sponsorom: Sklep Górski Taternik z Poznania i Vertical Sklep Górski z Jeleniej Góry.

W imieniu organizatorów: 9.UP camp i Wspinart Szkoła Wspinaczki, dziękujemy wszystkim uczestnikom i kibicom za przybycie. :)

Widzimy się za rok!

Benek (który spisał te słowa) i Zwierzu (który je redagował)




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here