Wspinaczka tradycyjna – Sprzęt asekuracyjny

Wspinaczka tradycyjna – Sprzęt asekuracyjny – Sport dla myślących

Historia rozwoju wspinaczki jest ściśle powiązana z ulepszaniem sprzętu i technik asekurowania. Skuteczniejsze metody ubezpieczania prowadzącego zaowocowały przejściami nowych, trudniejszych i niedostępnych dawniej dróg. Punkty, które prowadzący sam osadza, ubezpieczając siebie i swojego partnera, określa się jako „tradycyjne”, w odróżnieniu od starych kotw i haków. Sprzęt założony przez prowadzącego, zazwyczaj usuwa jego partner w celu użycia na kolejnych wyciągach. Początkowo stosowano tylko linę, co zapewniało skuteczną asekurację jedynie drugiemu. Pierwszy po prostu „nie odpadał”!

!!!Niektórzy odważni i pomysłowi wspinacze odwiązywali się od liny, przewlekali ją za występem czy uchem skalnym lub za drzewkiem i przywiązywali się z powrotem. Łatwo sobie wyobrazić zdenerwowanie partnera, który musiał powtórzyć tę procedurę.!!!

Powoli przyjęła się asekuracja z wykorzystaniem pętli jako punktów przelotowych. Bardzo się wówczas liczyła umiejętność wiązania węzłów jedną ręką. Pojawiły się też ułatwiające wpinanie liny, karabinki, pochodzące głównie z wyposażenia wojskowego po drugiej wojnie światowej. Dzisiejszym świetnie wyekwipowanym wspinaczom trudno pojąć problemy pionierów.

PĘTLE

Pętle można zaczepiać na występach i dziobach skałach, przewlekać za zaklinowanymi kamieniami lub przez uszka skalne. Są też nieocenione do przedłużania innych punktów asekuracyjnych. Zwykłe robi się je z taśmy, rurowej lub płaskiej. Obecnie pętle wiązane.

Węzeł taśmowy, nawet poprawnie zawiązany, luzuje się i trzeba go regularnie i starannie sprawdzać. Węzły obniżają też wytrzymałość taśmy nawet o 50%!!!. Pętle są wrażliwe na uszkodzenia przez ostre krawędzie. Szczególnie uważnie należy przeglądać brzegi taśm. Konstrukcja niektórych taśm sprawia, że przetarcie jednego brzegu powoduje rozsunięcie włókien wątku i drastyczne obniżenie wytrzymałości.

Zakładając pętle wokół drzew, krzewów czy kolumn, najlepiej umieścić je jak najbliżej podstawy, aby zmniejszyć działającą dźwignię. Uważaj na drzewa, nawet gdyby nie wiadomo jak solidnie wyglądały. Gałęzie mogą być spróchniałe, a nawet duże drzewo może być zaskakująco płytko ukorzenione.

HAKI I KOŁKI

Metalowe haki i drewniane kołki pojawiły się w okresie międzywojennym w Dolomitach. Różne ich odmiany są nadal używane przez wspinaczy. Istnieje wiele typów i rozmiarów haków, od maleńkich RURP-ów (Realised Ultimate Reality Pitons), do olbrzymich bongów (patrz rozdział szósty o wspinaczce hakowej).

W Alpach i Dolomitach wciąż spotyka się stare, „stałe” haki. Należy je traktować z rezerwą, gdyż wiele z nich pochodzi z lat pięćdziesiątych lub wcześniejszych. Solidnie wyglądające ucho może kryć przerdzewiały lub źle osadzony trzon. Haki takie można sprawdzić, stukając w nie młotkiem i obserwując, czy się nie ruszają, oraz słuchając wydawanego przy uderzeniu dźwięku. Czysty, wysoki ton na ogół oznacza mocny hak.

KOSTKI

Kamienie zaklinowane w szczelinach wykorzystywano do asekuracji już od dawna, legenda głosi, że pierwszymi metalowymi kostkami były nakrętki „pożyczone” (!) z linii kolejowej z Llanberis na Snowdon w Walii. Po dowiązaniu pętelki z liny nakrętkę można było zaklinować w pasującej do niej szczelinie.

W latach sześćdziesiątych produkowano już specjalne kostki do wspinaczki, między innymi słynne heksy i stopery. Choć zostały zastąpione przez nowoczesne, komputerowo projektowane kostki ze stopów aluminium, wśród wielu wspinaczy są one nadal popularne.

Kostki mogą mieć pętle z typowej liny lub taśmy, z wysokowytrzymałego nylonu lub z linki stalowej. Kształt większości kostek umożliwia umieszczanie ich w szczelinach o różnej szerokości. Ich rozmiar waha się od maleńkich kosteczek osadzanych w wąskich rysach do wielkich kawałków aluminium, np. heks nr 11. Wytrzymałość wynosi od 2,5 kN do ponad 10 kN. Niektóre kostki, np. heksy i tricamy, działają mimośrodowo i trzymają tym mocniej, im bardziej są obciążone. Najbezpieczniejsze osadzenie kostki uzyskuje się starannie dopasowując jej położenie do kształtu szczeliny. Wyjmowanie kostek może być trudne, zwłaszcza, jeśli prowadzący, klinując kostkę, mocno ją szarpnął.

Klucz do kostek może uchronić zarówno prowadzącego, jak i drugiego przed otarciami palców.

FRIENDY

W latach siedemdziesiątych nastąpił przełom w sposobie asekuracji. Wynaleziono wówczas automatyczne kostki mimośrodowe, zwane friendami. Zaprojektowano je do asekuracji w długich, lekko rozszerzających się rysach w dolinie Yosemite. Technologie ery kosmicznej pozwoliły na zmniejszenie ich wagi oraz zwiększenie liczby dostępnych rozmiarów od 10 mm do 200 mm. Obecnie rzadko się zdarza, by prowadzący nie miał możliwości asekurować się w rysie.

Przyrządy o trzech krzywkach dają się osadzić w płytszych szczelinach, choć są mniej stabilne niż modele czterokrzywkowe. Automatyczne kostki klinowe (np. slidery) pracują nawet w wąziutkich szczelinach o równoległych ściankach. Osadzając frienda, trzeba zwrócić uwagę na kąt rozwarcia krzywek. Wszystkie krzywki muszą się też znajdować w kontakcie ze skałą, w przeciwnym razie friend będzie miał silniejszą tendencję do „wędrowania” w głąb szczeliny, co może osłabić jego osadzenie lub utrudnić wydobycie.

Friendy często wpełzają do wąskich rys. Dobrym sposobem jest dowiązanie cienkiej linki do cięgła frienda, co ułatwia później jego wyjmowanie. Niektóre klucze do kostek mają w tym celu zakrzywione haczyki. Starsze modele mają sztywny trzon. Jeśli friend nie jest wystarczająco głęboko schowany w poziomej szczelinie, w razie odpadnięcia trzon może pęknąć. Często jako zabezpieczenia używa się 5-milimetro-wej linki zawiązanej przez pierwszy otwór w trzonie. Friendy, aby dobrze działały, muszą być regularnie myte ciepłą wodą z mydłem i smarowane sprayem silikonowym. Podobnie jak w przypadku lin, unikaj smaru i olejów.

HISTORIA FRIENDA

Frienda – pierwszy przyrząd krzywkowy – zaprojektował Ray Jardine, aby umożliwić bezpieczną wspinaczkę w trudnych do ubezpieczenia rysach Yosemite. Kierowały nim nieustanne kłopoty z zakupem nowych haków. Pilnie był, więc potrzebny jakiś rodzaj łatwej do osadzenia i możliwej do usuwania asekuracji.

Druga historia wydarzyła się kilka lat później. Jardine powiedział w żartach o niepokonanej, bardzo szerokiej rysie: „Poprowadzę to, jak będę miał frienda siedemnastkę” (w tamtych czasach największym rozmiarem, o szerokości około 8 cm, była czwórka). Następnego weekendu koledzy z dumą (i zapewne sadyzmem) podarowali mu … frienda numer 17. Jardine nie miał wyjścia – poprowadził rysę i ocalał.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here