Simond – spodnie wspinaczkowe męskie

Spodnie przeszły kilka ciężkich testów podczas deszczowych wyjazdów do Fontainbleu, na naszą rodzimą Jurę, podczas kilku słonecznych dni w Arco oraz na wielu sesjach na ścianach wspinaczkowych.

Od razu na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jest to żaden list pochwalny. A moja początkowa opinia uległa diametralnej zmianie. Każdy z nas pewnie myśli, „niska cena” równa się słaba jakość. Otóż w przypadku tych spodni jest zgoła odmiennie. Ale po kolei.

Zacznijmy od składu. Spodnie imitujące jeans są wykonane z rozciągliwej grubej bawełny z dodatkiem elastanu z dodatkowo zaprojektowanym wyprofilowaniem na kolano. Dzięki czemu spodnie nie są obcisłe, nie krępują żadnych ruchów. Przy czym nogawki od spodni nie są zbyt szerokie, więc nie zdarzy się sytuacja gdzie zahaczamy nogawką o duże stopnie. Sam odcień kolorystyczny to już kwestia indywidualnych gustów. Mi bardzo się spodobały. Sądząc po ilości podobnych egzemplarzy, noszonych przez lokalnych wspinaczy, im również. Może poza logiem Simonda wyszytym na tylniej kieszeni spodni.

W Decathlonie spodnie można kupić za 169,99 zł. Jest to znaczniej taniej aniżeli każde moje wspinaczkowe spodnie (mowa o firmach stricte wspinaczkowych w mojej szafie). Jest to również znaczniej taniej niż markowe spodnie z outletów, które możecie spotkać na Kalymnos i Arco.

Pierwszym sprawdzianem dla spodni był wyjazd do jednego z najlepszych boulderowych rejonów czyli słynnego Fontainebleau. Moja pierwsza myśl była taka – przy takiej aurze, błocie w lesie, spodnie po powrocie będą albo przetarte albo się nie dopiorą. Nic bardziej mylnego. Standardowe pranie i po plamach nie było ani śladu. Wystarczyło pranie w 40 stopniach. Warto dodać, że materiał nie farbuje oraz nie kurczy się w praniu.

Wielkim plusem było również to, że podczas deszczu spodnie nie namakały w niewiarygodnym tempie. Stając się po prostu ciężkie i zimne. Sporym zaskoczeniem był fakt, iż szybko schły na ciele. Dzięki czemu po przejaśnianiu nie trzeba było martwić się o to, że w plecaku nie ma zastępczej pary.

Wszystkie te atuty oraz fakt, że spodnie świetnie prezentują się także poza panelem sprawiły, że na zwiedzanie słynnego Paryża pojechały one, a nie zwykłe jeansy. Co ciekawe w rodzimej Francji Simondy są bardzo, ale to bardzo popularne. Zarówno w samym Fontainebleau jak również na słynnej hali wspinaczkowej, Karmie, można zobaczyć nie tylko spodnie, ale i cała gamę butów oraz koszulek użytkowanych przez lokalsów i nie tylko. Trenuje tam cała kadra Francji, a przystawki i drogi układają jedni z najlepszych w swoim fachu. Między innymi Jacky Godoffe czy Adam Pustelnik.

Drugim sprawdzianem był wyjazd do Słonecznego Arco. Upalne dni, wspinanie na długich drogach z słoneczną wystawą. Niekiedy długie podejścia pod sektory. I tak, Simondy znowu wygrywają.

W spodniach nie było za gorąco. Dzięki nie zwężanym nogawkom zawsze jest, choćby najmniejsza cyrkulacja powietrza. Prozaiczny temat plam. Te od trawy i wszystkiego co zielone również schodzą po jednorazowym praniu. W przeciwienstwie do dużo droższych produktów konkurencji. Dodajmy do tego namiętne wycieranie spoconych i namagenzjowanych rąk w spodnie – na pewno to znacie, prawda? To również nie robi na nich żadnego wrażenia.


Warto wspomnieć o rzeczy wydawałoby się oczywistej, ale nie do końca. Mianowicie kieszenie spodni. Pojemne, wytrzymałe (mimo permanetnego przeładowania), nie utrudniające ruchu. Jak również głębokie. Pomimo moich zdolności do gubienia małych rzeczy, nie udalo mi się przy podejściach, ani w chwilach zapomnienia przy wspinaniu zgubić kluczyków od auta czy apartamentu. Spodnie idealnie nadają się również do codziennego użytkowania w stylu casual sport. Mimo czestego prania, kolory nadal są takie jak przy zakupie.

Podsumowując. Mimo uporczywego dążenia do pokonania tetsowanego produktu. Mimo deszczu, błotnistych podejść, słońca, dużej ilości różnorakiego wspinania… nie udało się nic wskórać. Tak więc następny zakup spodni wspinaczkowych to z pewnością Simondy. Niewątpliwym plusem jest fakt, iż przy regularnych cenach konkurencji za ich jeden produkt możemy nabyć dwa z Decathlonu. Dla mnie absolutny hit sezonu wspinaczkowego jeśli chodzi o cenę, jakość, wygląd, trwałość. Zresztą nie tylko mój, wystarczy rozejrzeć się dookoła jak bardzo ubrania wspinaczkowe Simonda są popularne.