Tag: Polecane

  • Góry w Polsce – Opis Pasm Górskich, Najwyższe Szczyty, Przewodnik turystyczny

    Góry w Polsce – Opis Pasm Górskich, Najwyższe Szczyty, Przewodnik turystyczny

    Większość z nas ma przynajmniej ogólną wiedzę na temat pasm górskich w Polsce i na świecie. Dzisiaj pomożemy Wam usystematyzować informacje na temat gór w Polsce. Wszystkie polskie pasma gór opisane zostaną w jednym miejscu. Odkrywajcie piękno kraju razem z nami!

    Jakie góry występują w Polsce?

    Jakie piękne wierzchołki możemy zdobyć w Polsce? Większość z Was zapewne zna Tatry, Bieszczady i potrafi wymienić kilka szczytów naszego kraju. Miłośnicy gór mają swoje ulubione pasma górskie zapewne w małym palcu i zebrana tutaj wiedza nie będzie dla nich niczym nowym. Czy wiesz, że na terenie Polski znajduje się aż 46 pasm górskich? Wymienimy je wszystkie po kolei, byś mógł uporządkować wiedzę na ich temat.

    Jakie góry występują w Polsce

    Czym różni się górskie pasmo od łańcucha górskiego?

    Na terenie naszego kraju znajdują się 3 łańcuchy górskie: Góry Świętokrzyskie, Sudety oraz Karpaty. Góry w Polsce składają się z 46 pasm górskich. Czym zatem różni się górskie pasmo od łańcucha górskiego? Najprościej mówiąc, pasma górskie to grupa gór o wydłużonym kształcie. Określenie wydłużony kształt oznacza w tym przypadku, że masywy znajdują się w grupie tworzącej długie pasmo sąsiadujących ze sobą wierzchołków. W takim razie czym jest łańcuch górski? Łańcuchy gór to zarazem wierzchołki tworzące pasma gór, jak i znajdujące się w okolicy kotliny i pogórza.

    Najwyższy szczyt w Polsce

    Najwyższym szczytem w Polsce są oczywiście znajdujące się w Tatrach Rysy (2499 m n.p.m.). Tatry także są częścią łańcucha górskiego Karpat. O wejściu na szczyt pisaliśmy już na naszej stronie i gorąco zachęcamy do bliższego zapoznania się z popularnymi turystycznie zakątkami Tatr.

     

    Najwyższy szczyt w Polsce

    Pasma górskie w Polsce

    Jak już wspominaliśmy, na terenie Polski znajduje się aż 46 pasm górskich. Każde pasmo górskie cechuje się ogromną różnorodnością krajobrazową, która przyciąga miłośników górskich wypraw przez cały rok. Bez względu na to, czy są to najwyższe łańcuchy górskie czy zupełnie łagodne pasma, pasjonatów nie brakuje, a wędrówka górskimi szczytami przysparza wspaniałych wrażeń i niezapomnianych przeżyć.

    Góry Świętokrzyskie

    Najstarsze pasma górskie, jakimi cieszy się Polska, to właśnie Góry Świętokrzyskie, które dzielą podium razem z Sudetami. Powstałe kilkaset milionów lat temu masywy nie należą do wysokich, ale z pewnością są bardzo malownicze. Do tego łańcucha górskiego należy 19 pasm górskich, a najbardziej znanym szczytem jest Łysica.

    Góry Świętokrzyskie

    Wyjątkowość Gór Świętokrzyskich

    Wyjątkowość Gór Świętokrzyskich

    Góry Świętokrzyskie zbudowane są przede wszystkim ze skał osadowych. Najwyższym szczytem, jakim mogą pochwalić się te góry w Polsce jest Łysica wznosząca się na 614 m. W sam raz na rodzinną wycieczkę: aktywny i przyjemnie spędzony czas!

    Łysica

     

    Sudety

    Sudety również należą do najstarszych pasm w Polsce. To również grupa najwyższych szczytów na terytorium Czech, chociaż najwyższy punkt Sudetów leży w Polsce i jest nim Śnieżka.

    Sudety

    Co ciekawe, nazwa Sudety pochodzi prawdopodobnie już z czasów Ptolemeusza, a więc na długo przed tym, zanim powstała Polska.

    Mówiąc o Sudetach, na myśl przychodzi zwykle malownicza Śnieżka, Babia Góra, piękne Góry Izerskie czy Góry Opawskie.

    Sudety

    Sudety 3

    Geneza Sudetów

    Co mają w sobie szczególnego Sudety? Ze względu na swój wiek oraz działanie różnych form kształtowania terenu, Sudety są dzisiaj bardzo różnorodnym elementem polskiego krajobrazu. Są to więc góry w Polsce, które naprawdę warto zobaczyć choćby właśnie ze względu na ciekawą budowę.

    Geneza sudetów

    Okolice Sudetów są również bardzo bogate w surowce. Wydobycie węgla i innych surowców, stała działalność człowieka, doprowadziły do nieodwracalnych zmian w krajobrazie sudeckim. Zginęło wiele gatunków zwierząt i roślin. Na szczęście, na wielu terenach górskich utworzono Parki Narodowe oraz Parki Krajobrazowe.

    okolice sudetów

    Skoro znaleźliśmy się już w temacie przemysłu, warto wspomnieć, że ciekawscy turyści mogą dostać się nie tylko na najwyższy szczyt Sudetów, ale również pod ziemię. W tych rejonach znajduje się najstarsza polska kopalnia złota. Niezwykle interesujące są także stare, poniemieckie bunkry i sztolnie.

    okolice sudetów

    Co warto zobaczyć w Sudetach?

    Sudety, jak wszystkie góry w Polsce, oferują turystom wiele ciekawych miejsc i szlaków, które warto odwiedzić. Najbardziej znana, choć nie jedyna jest oczywiście Śnieżka. Prześledźmy więc najbardziej interesujące miejsca, które skrywa to pasmo górskie, należące do tych najstarszych w Polsce. Góry Izerskie, Góry Kaczawskie czy Góry Opawskie to tylko niektóre z pięknych pasm w Polsce, które po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy.

    co warto zobaczyć w sudetach

    Karkonoski Park Narodowy i Karkonosze

    Co ciekawe, góry Karkonosze wiele lat temu nazywane były Górami Olbrzymimi. Nazwa z pewnością miała związek z tym, że Karkonosze są najwyższym pasmem polskich Sudetów. Część gór leży na terenie Polski, druga część w Czechach, przy czym to właśnie w Polsce leży aż 2/3 ich obszaru. Najwyższy szczyt Karkonoszy to Śnieżka o wysokości 1602 m n.p.m.

    Karkonosze

    Karkonoski Park Narodowy

    Góry Stołowe

    Góry Stołowe cechują się unikalną w Polsce budową płytową. Najwyższy szczyt tych gór to Szczeliniec Wielki o wysokości 919 m n.p.m. Na terenie tych gór znajduje się Park Narodowy Gór Stołowych. Wśród najpopularniejszych atrakcji regionu wyróżnić można ciekawe Błędne Skały, Skalne Grzyby czy tzw. Narożnik. Piękne miejsca warto odwiedzić zarówno po polskiej stronie, jak i w części leżącej na terenie Czech, a Szczeliniec Wielki jest na samym szczycie listy miejsc do zobaczenia.

    góry stołowe

    Góry Izerskie

    Góry Izerskie leżące na Dolnym Śląsku cechują się niewątpliwym urokiem i wspaniałymi krajobrazami. Najwyższym szczytem gór jest Wysoka Kopa o wysokości 1126m n.p.m. Wśród najchętniej wybieranych przez turystów atrakcji niewątpliwie jest jest nie tylko Wysoka Kopa, ale także Wysoki Kamień, Schronisko Orle oraz Chatka Górzystów na Hali Izerskiej. Góry Izerskie cechują się wspaniałymi szlakami i pięknymi miejscami, które warto odwiedzić.

    góry izerskie

    Góry Kaczawskie

    Góry Kaczawskie leżą w całości po polskiej stronie. Najwyższym szczytem, którym cechują się te góry w Polsce jest Folwarczna, jednak za najbardziej znaczący i należący do Korony Gór Polski uważany jest masyw Skopiec.

    góry kaczawskie

    Rudawy Janowickie

    Rudawy Janowickie nie zajmują zbyt dużego obszaru, a mimo tego pełne są wspaniałych atrakcji. Zaliczyć do nich można spektakularne punkty widokowe, z których rozpościera się widok na Kotlinę Jeleniogórską oraz pasmo Karkonosze. Warto wspomnieć także o Kolorowych Jeziorkach czy fantastycznych skałkach o ciekawych kształtach. Najwyższym szczytem Rudaw Janowickich jest Skalnik o wysokości 945 m n.p.m. Rudawy Janowickie są obszarem cieszącym się ogromnym zainteresowaniem turystycznym.

    Rudawy Janowickie

    Góry Wałbrzyskie

    Góry Wałbrzyskie leżą w całości na terenie Polski. Najwyższym szczytem jest Borowa o wysokości 853 m n.p.m. W starszych źródłach możesz znaleźć informację, że najwyższym punktem jest Chełmiec, gdyż dawniej tak właśnie uważano. Góry Wałbrzyskie cechują się sporą ilością dość trudnych i wymagających szlaków, które zachwycą miłośników prawdziwych górskich wypraw.

    Góry Wałbrzyskie

    Góry Kamienne

    Najwyższym szczytem, którym mogą pochwalić się Góry Kamienne jest Waligóra o wysokości 936 m n.p.m. Pasmo górskie ciągnie się w całości wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Najbardziej popularnym schroniskiem, które znajduje się na tym terenie jest Andrzejówka, przyciągająca turystów z całej Polski i nie tylko.

    góry kamienne

    Góry Sowie

    Góry Sowie to pasmo leżące w całości po polskiej stronie, zajmujące pas o łącznej długości 26 km. Najwyższym szczytem jest masyw Wielka Sowa o wysokości 1015 m n.p.m. Góry Sowie to najstarsza część Sudetów, a Wielka Sowa to szczyt o sporym zainteresowaniu turystycznym.

    góry sowie

    Góry Bardzkie

    Góry Bardzkie zajmują najmniejszą powierzchnię spośród wszystkich pasm górskich Sudetów- długość pasma to zaledwie 20 km, a szerokość w najszerszym miejscu- 10 km. Najwyższym szczytem jest Szeroka Góra o wysokości 765 m n.p.m. Góry te stanowią najbardziej wysunięte na wschód pasmo Sudetów Środkowych.

    góry bardzkie

    Góry Orlickie

    Góry Orlickie są najwyższym szczytem Sudetów Środkowych. W polskiej części leży najwyższy szczyt Orlica o wysokości 1084 m n.p.m. Warto podkreślić, że nie jest to najwyższy grzbiet całego pasma. Jest nim Wielka Desztna o wysokości 1115 m n.p.m., a po stronie polskiej znajduje się jedynie niewielka część tych gór. Mimo tego jednak, znajduje się tutaj wiele urokliwych miejsc, które z pewnością warto odwiedzić.

    Góry Bystrzyckie

    Góry Bystrzyckie leżą na terenie Sudetów Środkowych, a ich najwyższym szczytem jest Sasanka o wysokości 985 m n.p.m. Po polskiej stronie znajduje się jedynie niewielkie ich pasmo, cała reszta leży po stronie Czech. Według Czechów natomiast Pasmo Bystrzyckie to jedynie ta część, która leży po stronie Polski- fragment po czeskiej stronie to według nich już Góry Orlickie. Góry Bystrzyckie to niewątpliwie obszar warty odwiedzenia.

    Masyw Śnieżnika

    Masyw Śnieżnika jest najwyższy całych Sudetach Wschodnich leżących po polskiej stronie. Najwyższy szczyt wyniesienia to Śnieżnik o wysokości 1425 m n.p.m. Wędrując po Masywie Śnieżnika, warto zobaczyć Wodospad Wilczki o 22 m wysokości, stanowiący jeden z najwyższych wodospadów w Sudetach.

    Masyw Śnieżnika

    Góry Bialskie

    Góry Bialskie przez Czechów uznawane są za pasmo Gór Złotych. Polscy geografowie jednak rozróżniają te dwa pasma. Najwyższym szczytem jest Rudawiec o wysokości 1112m n.p.m. Cały obszar Gór Bialskich jest dość dziewiczy, wciąż niedostatecznie zbadany, dzięki czemu brak tu tłumów. Można spokojnie odpocząć i napawać się pięknymi widokami.

    Góry Złote

    Góry Złote to pasmo Sudetów Wschodnich z najwyższym szczytem o nazwie Smrek (1127 m n.p.m.). Szczyt ten leży po stronie czeskiej, po stronie polskiej zaś najwyższym szczytem jest Postawna o wysokości 117m n.p.m. Góry Złote cechują się spokojem i doskonałymi warunkami do odpoczynku.

    Góry Opawskie

    Góry Opawskie znane są przede wszystkim z najwyższego szczytu, którym jest Biskupia Kopa i wysokości 890 m n.p.m. Niegdyś to właśnie te góry w Polsce były jedynym górskim obszarem na Górnym Śląsku, należącym do Niemiec. Obszar ten nosił nazwę Górnośląski Zakątek Górski. Biskupia Kopa to tylko jedno z pięknych miejsc, którym mogą pochwalić się te góry w Polsce.

    Karpaty

    Najmłodsze masywy, jakie znajdują się na terenach Polski. Warto również wiedzieć, że nie tylko Polska, ponieważ Karpaty rozciągają się na tereny kilku państw, między innymi Czech, Słowacji, Węgier i Ukrainy. Karpaty stanowią skład imponującego pasma alpejsko-himalajskiego i są 2 pod względem wielkości łańcuchem górskim w Europie.

    karpaty

    Rysy czy Gerlach? Rozważania nad najwyższym szczytem Karpat

    Polska swój najwyższy wierzchołek Karpat ma w Tatrach i są to Rysy. Nie jest to jednak najwyższy grzbiet tych rejonów w ogóle. Nasi uważni czytelnicy wiedzą już, że najwyższym szczytem Tatr jest Gerlach, który znajduje się po stronie słowackiej.

     

    gerlach - najwyższy szczyt karpat

    Co zobaczyć w Karpatach?

    Pasmo Karpaty przez wielu uznawane są za najpiękniejsze góry w Polsce. Nic w tym dziwnego, bo na ich obszarze leżą tak różnorodne pasma i wspaniałe szczyty, że zachwycą każdego. Zapoznajmy się więc z najpiękniejszymi zakątkami Karpat.

    Tatry

    Tatry to najwyższe góry w Polsce. Znajdują się w części po stronie Polski oraz w części po stronie Słowacji. Chyba każdy wie, że najwyższym szczytem polskich Tatr są Rysy, a najwyższy grzbiet całego pasma to Gerlach, który znajduje się po stronie słowackiej. Góry w Polsce są niezwykle urozmaicone i nie inaczej jest w przypadku Tatr. Znajdują się tutaj zarówno szlaki dla początkujących, jak i dla zaawansowanych.

    tatry

    Pieniny

    Pieniny to góry w Polsce leżące w przełomie Dunajca dzielą się na Pieniny Spiskie, Środkowe oraz Właściwe, a także Małe Pieniny. Najwyższy grzbiet Pienin to Wysoka o wysokości 1050 m n.p.m. Jako najbardziej fascynującą uważa się część pasma, które znajduje się w Pieninach Środkowych. To właśnie tutaj znajdują się największe atrakcje- Trzy Korony oraz Sokolica.

    pieniny

    Beskid Śląski

    Beskid Śląski to góry w Polsce należące do Beskidów Zachodnich, a najwyższym szczytem jest szczyt Skrzyczne o wysokości 1257 m n.p.m. Beskid Śląski słynie m.in. z malowniczych wodospadów.

    beskid ślaski

    Beskid Żywiecki

    Beskid Żywiecki to pasmo Karpat, a ich najwyższym szczytem jest Babia Góra o wysokości 1725 m n.p.m. Babia Góra jest uważana za matkę niepogód z powodu wyjątkowo trudnych warunków atmosferycznych, jakie tam panują. Beskid Żywiecki to doskonałe miejsce na spędzenie urlopu.

    Beskid Żywiecki

    Beskid Mały

    Beskid Mały to niewielkie pasmo o długości ok. 35 km i szerokości pasma maksymalnie 15 km. Najwyższym szczytem jest Czupel o wysokości 930 m n.p.m.

    Beskid Makowski

    Beskid Makowski to pasmo, którego najwyższym szczytem jest Mędralowa 1169 m n.p.m.

    Beskid Wyspowy

    Beskid Wyspowy to bardzo charakterystyczne, wyróżniające się występowaniem odosobnionych szczytów góry w Polsce. To właśnie tutaj występuje często spektakularne zjawisko morza mgieł. Najwyższym szczytem jest Mogielica.

    beskid wyspowy

    Gorce

    Gorce to góry w Polsce, których najwyższym szczytem jest Turbacz, od którego odchodzi 7 grzbietów górskich we wszystkich kierunkach świata.

    gorce

    Beskid Sądecki

    Beskid Sądecki, niegdyś nazywany był Beskidem Nadpopradzkim. Najwyższym szczytem jest Radziejowa o wysokości 1266 m n.p.m.

    Beskid Sądecki

    Beskid Niski

    Beskid Niski uważany jest za najbardziej dzikie i niezbadane góry w Polsce. W samym ich centrum znajduje się Magurski Park Narodowy.

    Beskid Niski

    Góry Sanocko-Turczańskie

    Najwyższym szczytem Gór Sanocko-Turczańskich jest Magura Łomniańska o wysokości 1024 m n.p.m, leżąca po stronie ukraińskiej. Te Góry w Polsce to miejsce pełne uroku i niezbadanych zakątków.

    Bieszczady

    Najpiękniejsze góry w Polsce, leżące na terenie Polski i Ukrainy. W części Polski najwyższym szczytem jest Tarnica 1346 m n.p.m., po stronie ukraińskiej zaś Pikuj. Najbardziej charakterystyczne dla Bieszczad jest pasmo malowniczych połonin, z których szczególnie słyną te góry w Polsce.

    Bieszczady

    W jakie polskie góry warto się wybrać?

    Każdy z 3 łańcuchów górskich, które znajdują się w Polsce, warty jest poznania. Jeśli interesuje Cię najwyższy grzbiet, to koniecznie zacznij od Karpat i odwiedź imponujące Tatry Wysokie. A jeśli dopiero zaczyna przygodę z dłuższymi spacerami na łonie natury, najlepszym wyborem będą oczywiście Góry Świętokrzyskie, gdzie najwyższy punkt nie przekracza 1000 m.

    W jakie polskie góry warto się wybrać

    Kilka złotych rad dla wędrowców

    • Osoby początkujące najbardziej zadowolone będą z wycieczki w najwyższe szczyty terenów świętokrzyskich. Nieważne, czy będzie to Tarnica 1346 m czy ośmiotysięcznik- w górach każdy znajduje coś dla siebie, a każde pasmo, czy to łagodne, czy najwyższe, pozwoli na przeżycie wspaniałej przygody.
    • Kiedy pierwsze wypady w tereny górskie masz już za sobą, na pewno zechcesz sięgnąć po najwyższy ze szczytów, czyli Rysy. Sięgająca 2499 m n.p.m. góra jest najwyższą, jaką ma Polska.

    Kilka złotych rad dla wędrowców

    Górski klimat

    Zarówno niskie Łysogóry, jak i wzniosłe wierzchołki pasm Tatr Wysokich, a nawet najstarsze Sudety, to miejsca o zupełnie innym klimacie. Wszyscy podróżujący, znad morza lub centralnej części kraju, szybko odczują tę różnicę na własnej skórze. Niektórzy szybciej się w klimacie górskim męczą, a inni łagodnie odczuwają zmiany ciśnienia i powietrza. Bez względu na to, przygodę z górskimi wędrówkami warto zacząć łagodnie.

    Górski klimat

    Górski klimat

    Najwyższe szczyty górskie w Polsce, jak się przygotować?

    Co warto zabrać ze sobą w tereny górskie w Polsce czy w ogóle w Europie? Gdzie znaleźć najlepszy nocleg i na co należy uważać? W tym akapicie powiemy o tym, jak się przygotować do wędrówki.

    Najwyższe szczyty górskie Polska, jak się przygotować

    Pamiętaj o rezerwacji noclegu

    Przed wyjazdem w góry pamiętaj o rezerwacji noclegu. Warto zadbać o to już na długo przed przyjazdem. Szczególnie w tych najczęściej odwiedzanych miejscach turystów jest tak wielu, że o noclegu na ostatnią chwilę możesz zapomnieć.

    Co zabrać ze sobą w góry?

    Wędrówka górska potrafi być bardzo nieprzewidywalna, dlatego tak ważne jest posiadanie odpowiedniego ekwipunku. Co zatem zabieramy w podróż?

    Wygodne ubrania

    Przyda się sporo koszulek na zmianę, wygodna, oddychająca bielizna, kurtka przeciwdeszczowa, ciepłe bluzy i oczywiście wygodne, sprawdzone buty. W sezonie letnim konieczne jest osłanianie głowy przed słońcem lub deszczem. Przydatne będą także kremy z filtrem.

    Apteczka

    Plastry, woda utleniona, ewentualnie bandaże znajdują się w każdym ekwipunku górskim. Podręczna apteczka nie zajmuje dużo miejsca, a może się przydać.

    Odpowiednia nawigacja

    Mapa i sprawny, naładowany telefon. Wszystko po to, by zawsze bezpiecznie wrócić do hotelu lub miejsca zbiórki.

    Woda i pożywienie

    Obowiązkowo należy mieć ze sobą wodę (każdy członek rodziny co najmniej po butelce) i lekkie, ale pożywne przekąski.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu Pixabay.pl, depositphotos.com

  • Buty do biegania zimą – jakie wybrać, by nie żałować?

    Bieganie stało się dyscypliną sportową, której uprawianiem zajmuje się coraz więcej osób. Biegamy nie tylko wiosną czy latem, gdy warunki są sprzyjające, ale coraz częściej także zimą. O ile latem dobór butów do biegania nie sprawia raczej trudności, o tyle zimą napotykamy wiele przeszkód i ograniczeń. Jak wybrać buty biegowe, które sprawdzą się podczas biegania w trudnych warunkach? Ten artykuł rozwieje wasze wątpliwości.

    Jakie cechy powinny mieć dobre buty do biegania zimą?

    Przede wszystkim, ważny jest bieżnik i podeszwa. Trudne warunki atmosferyczne, mokre i śliskie powierzchnie w terenie, niskie temperatury – to wszystko sprawia, że przyczepność maleje. Aby bieganie uczynić przyjemnym nawet w przypadku śniegu i w ekstremalnych zimowych sceneriach, konieczne jest zastosowanie butów z agresywnym bieżnikiem. Pozwoli nam to na osiągnięcie lepszej przyczepności, dzięki czemu wzrośnie także nasz komfort i bezpieczeństwo.

    Zimowe buty do biegania muszą być wytrzymałe i odporne na uszkodzenia i niskie temperatury, dlatego ważny jest dobór obuwia stworzonego z wysokiej jakości materiałów. Po takich butach możemy spodziewać się nie tylko wygody, ale także odporności i tego, że będą nam one służyć całą zimę i kolejne sezony także.

    Wodoodporność jest cechą zimowych butów idealnych. Błoto, kałuże, a nawet śnieg bardzo szybko mogą doprowadzić do przemoczenia stopy i wychłodzenia jej. Z pomocą przychodzą buty z membraną, czyli delikatną siateczką, która nie dopuszcza do wniknięcia wody do wnętrza buta. Dzięki temu stopy pozostają suche przy zachowaniu odpowiedniej przewiewności i cyrkulacji powietrza. Buty z membrana doskonale sprawdzają się do biegania zimą, nawet gdy na trasie leży śnieg.

    Zimowe buty do biegania cechują się często, choć nie zawsze, wyższą cholewką. Buty, do biegania w zimie, których cholewka jest wyższa, doskonale nadają się do biegania w terenie, świetnie stabilizują stopę, pozwalając często na uniknięcie kontuzji. Jeśli na terenie, na którym mamy zamiar trenować leży śnieg, konieczne może być zastosowanie stuptutów.

    Ograniczenia i przeszkody związane z bieganiem zimą

    Bieganie zimą jest bardzo zdrową i korzystną dla nas formą spędzania wolnego czasu. Korzysta na tym nasze serce, mózg, który staje się bardziej dotleniony, a także forma, którą podczas biegania kształtujemy. Nie ma więc powodu, by odmawiać sobie tak zdrowej aktywności nawet, gdy spadnie śnieg. Jakie trudności napotkamy podczas zimowego biegania?

    Niska temperatura

    Niska temperatura to bardzo znaczące ograniczenie. Warto pamiętać o tym, że nawet podczas biegania, gdy nasze ciało, a w tym też stopy intensywnie pracują, bardzo łatwo i szybko może dojść do wychłodzenia. Buty do biegania zimą, nawet jeśli są dedykowane pod takie trudne warunki, nie posiadają żadnej dodatkowej ociepliny. Za termiczny komfort naszych stóp odpowiadają raczej dobrze dobrane, ciepłe skarpety. Na utrzymanie przyjemnej temperatury może jednak wpływać zastosowanie nieprzewiewnej membrany, która uniemożliwi przenikanie zimnego powietrza do wnętrza buta. Korzystne jest też zastosowanie stuptutów, które skutecznie zatrzymają ogrzane już powietrze w bucie, zapewniając stopom optymalną temperaturę. Ani wychłodzenie stóp, ani ich przegrzanie nie jest efektem pożądanym i skutecznie może odebrać nam całą przyjemność z biegania. Jak nie zmarznąć w butach do biegania? Przede wszystkim trzeba założyć ciepłe skarpety, które zapewnią nam komfort termiczny bez względu na to, czy biegamy po odśnieżonym asfalcie, czy po błocie.

    Błoto

    Błoto, ale także mokry śnieg to kolejne przeszkody utrudniające nam zimowe bieganie. Najskuteczniejszym sposobem na ograniczenie przenikania błota i śniegu do wnętrza buta jest zastosowanie stuptutów biegowych. Nikt nie chciałby chyba wrócić z treningu z wodą w butach do biegania.. Stuptuty są lekkie, nie powodują żadnego dyskomfortu. Są zakładane na górną część cholewki buta, uniemożliwiając przeniknięcie śniegu i błota do jego wnętrza. stuptuty sprawdzą się także przy świeżym śniegu.

    Śliskie szlaki

    Wybierając się na biegowe trasy zimą trzeba wziąć pod uwagę, że droga czy szlak mogą być bardzo śliskie. Mokra powierzchnia, błoto, śnieg czy lód sprawiają, że przyczepność jest znacznie gorsza. Spadek przyczepności odczujemy już po każdym deszczu. Jeśli biegamy po błocie, dobrze sprawdzą się buty z agresywnym bieżnikiem. Taka rzeźba buta na zimę pozwoli na lepszą przyczepność na miękkim terenie. Bieżnik ma specjalne strefy umiejscowione w przedniej i tylnej części buta, mają one za zadanie ułatwić przyspieszanie biegu pod górę i hamowanie podczas zbiegania w dół. Agresywny bieżnik wystarczy, by poprawić przyczepność do biegania po błocie czy śniegu, jednak jeśli trasa będzie oblodzona, bieżnik może okazać się bez znaczenia. Jeśli mamy zamiar biegać po lodzie, jedynym sensownym rozwiązaniem są raczki biegowe, idealne na zimę i śnieg.

    Buty całoroczne – czy takie w ogóle istnieją i dla kogo będą odpowiednie?

    Na początku warto podkreślić, że nie istnieją biegowe buty uniwersalne, idealne do każdych warunków i na każdym terenie. Zawsze coś odbywa się kosztem czegoś – jeśli mamy buty z membraną, a więc wodoszczelne, mamy gorszą cyrkulację powietrza. Jeśli cyrkulacja powietrza jest dobra, trudniej będzie zatrzymać ciepło w butach do biegania. Nie ma butów do wszystkiego, co nie oznacza, że nie można znaleźć butów, które sprawdzą się zarówno latem, jak i zimą, w trudnych zimowych warunkach. Całoroczne korzystanie z jednej pary butów będzie oczywiście związane z pewnymi kompromisami, jednak niektórzy z nas są w stanie sobie z tym poradzić. Dla kogo buty całoroczne będą dobrym rozwiązaniem?

    Według przeprowadzonego Narodowego Spisu Biegaczy, niemal połowa osób uprawiających ten sport posiada jedną parę butów do biegania, której używają przez cały rok. Osoby, które nie mają kłopotów z marznącymi stopami mogą pozwolić sobie na to, by buty do biegania w zimie były tymi samymi, które używają latem. Nie ma także większego sensu w kupowaniu nowych butów do biegania na zimę, jeśli trenujemy sporadycznie, na niewielkich dystansach i na łatwym terenie. W ostatnich latach zimy właściwie u nas nie było, więc tym bardziej w przypadku treningów sporadycznych zakup nie jest niezbędny. Jeżeli jednak cierpimy na choroby krążeniowe i nasze stopy ciągle są zimne, a do tego trenujemy często na długich dystansach, buty do biegania w zimę będą zakupem nieodzownym.

    Jak wybrać buty do biegania zimą?

    Elementem, który jest niezwykle istotny przy zakupie butów i na który powinniśmy zwrócić baczną uwagę jest podeszwa i bieżnik. Im agresywniejszy bieżnik, tym trudniej będzie on zapychał się śniegiem, a my zyskamy lepszą przyczepność i stabilność. O ile na asfaltowych drogach zapewne poradzilibyśmy sobie nawet w butach do biegania, których używamy latem, o tyle na leśnych ścieżkach problem może być większy. Pamiętajmy o tym, że podeszwa ze słabej jakości gumy, bez odpowiedniego bieżnika to większe ryzyko kontuzji przy każdym bieganiu. Chyba nie warto ryzykować, prawda?

    Kolejną ważną kwestią, na jaką warto zwrócić uwagę jest cholewka buta, a konkretnie materiał, z jakiego została wykonana. Choć wizualnie buty do biegania są do siebie do złudzenia podobne mimo ogromu dostępnych modeli, różnią się one między sobą parametrami, w tym także parametrem cieplnym. Biegowe buty do biegania zimą tworzone są z nieco innych materiałów, często o gęstszym splocie, dzięki czemu utrzymanie ciepła jest możliwe nawet przy niskich temperaturach. Warto także zwrócić uwagę na to, czy dane buty do biegania są nieprzemakalne, czy też nie. Bardzo często stosowana jest technologia Gore-Tex, podnosząca parametry nieprzemakalności i utrzymania ciepła butów. Biegowe buty z membraną zapewnią suchość i komfort naszych stóp, nawet, gdy na drodze leży śnieg. Na rynku dostępnych jest wiele modeli butów z membraną, idealnie nadających się do zastosowania w zimowych warunkach.

    Jesień i zima to czas, kiedy budujemy swoją formę i wytrzymałość. Nie możemy więc pozwolić sobie na to, by niewygodne buty uniemożliwiły nam bieganie i przeprowadzanie treningów. Trenując zimą najczęściej nie chodzi nam o pobijanie rekordów czasowych, a przede wszystkim i wzmocnienie swojej wytrzymałości i zbudowanie stabilności i formy. W tym najtrudniejszym, jesienno-zimowym okresie zazwyczaj stawiamy na dystanse długie, bez przyspieszeń i sprintów, w wyrównanym tempie. Buty, w jakich mamy zamiar trenować muszą być dostosowane do takich zimowych warunków.

     

    Gore-Tex, Climashield i Shield, czyli technologie poprawiające komfort biegania w każdych warunkach

     

    Gore-Tex jest membraną stworzoną z cieniutkiego materiału, który doskonale chroni przed wilgocią. Mogłoby się wydawać, że skoro do buta z zastosowaną technologią Gore-Tex nie dostanie się woda, z dużym prawdopodobieństwem nie będzie dobrej przewiewności, stopy będą się pocić. Nic bardziej mylnego! Na tym właśnie polega fenomen technologii Gore-Tex. Buty z membraną są wodoszczelne, wiatroszczelne, a przy tym przewiewne. Jak to możliwe? Otóż, w siateczce znajdują się pory. Są one mniejsze od kropli wody, ale większe od cząsteczek pary wodnej, dlatego woda nie może dostać się do środka, ale para wodna ze środka bez kłopotów wydostaje się na zewnątrz. Cyrkulacja powietrza jest więc dzięki temu zachowana, stopa nie poci się, nie jest narażona na przemoknięcie butów, ani przemarznięcie.

    Membrana jest częścią tzw. laminatu, który jest warstwą ochronną buta. Można wyróżnić laminaty dwuwarstowe, dwuipółwarstwowe, a nawet trzywarstwowe. Im grubszy laminat, tym lepsze parametry butów.

    Climashield jest autorską technologią stosowaną przez markę Salomon. Jej istotą jest wodoodporna membrana zastosowana w cholewkach butów do biegania zimą. Ma ona te same zadania co Gore-Tex i spełnia je doskonale. Jest przy tym odrobinę mniej wytrzymała, ale za to lżejsza. Dzięki zastosowaniu technologii Climashield, stopy są zabezpieczone przed zmarznięciem, a także przed błotem czy wodą. Ogrzane powietrze pozostaje wewnątrz buta, dzięki czemu podnosi się nasz komfort cieplny. Co ważne, nie odbywa się to kosztem cyrkulacji powietrza i przewiewności.

    Technologia Shield została wprowadzona przez markę Nike w 2012 roku i do dzisiaj cieszy się ogromną popularnością. Shield to membrana o dużej odporności na wilgoć. Trzeba jednak podkreślić, że buty do biegania z zastosowaną technologią Shield nie są całkowicie wodoszczelne. W zamian za to, stosowana jest równolegle technologia DWR – skrót od Durable Water Repellent – polegająca na zastosowaniu powłoki wokół cholewki buta. Podnosi to poziom odporności na wodę i wilgoć.

     

    Akcesoria do butów do biegania zimą

     

    Buty to zdecydowanie najważniejszy element udanego i przede wszystkim bezpiecznego treningu zimą. Trudne warunki stawiają nam pewne ograniczenia, jednak mimo to bieganie zimą jest bardzo popularną aktywnością fizyczną. Oprócz butów, bardzo istotne są także dodatkowe akcesoria i elementy, które podobnie jak buty do biegania, podnoszą nasz komfort, wygodę i bezpieczeństwo.

    Odpowiednie skarpety

    Wydawałoby się, że to oczywiste – skarpety mają ogrzać nasze stopy. Buty do biegania w zimę nie są specjalnie dodatkowo ocieplone. To właśnie od skarpet zależy, czy nasze stopy zmarzną, czy też nie. Jakie skarpety będą odpowiednie do biegania zimą, gdy warunki nie są łatwe? Wybór jest spory. Możemy postawić na skarpety termoaktywne, które świetnie odprowadzają wilgoć. Jeśli nasze stopy ciągle marzną, możemy zdecydować się na zakup skarpet z dodatkiem wełny z merynosów. Takie skarpety są niezwykle ciepłe i przyjemne w dotyku. Nawet, jeśli z jakiegoś powodu nasze buty lekko przemokną, stopy w takich skarpetach pozostaną suche.

    Elementy odblaskowe

    Najczęściej na treningi wybieramy się popołudniu bądź o świcie. Jesienią i zimą dni są krótkie, a zmierzch zapada bardzo szybko. Konieczne jest stosowanie elementów odblaskowych, które podniosą nasz poziom bezpieczeństwa. Większość modeli butów do biegania zimą czy latem ma takie elementy odblaskowe, jednak jeśli nasz model ich nie posiada, musimy zadbać o dodatkowe akcesoria zwiększające naszą widoczność na drodze.

     

    Buty do biegania zimą po asfalcie

    Bieganie po asfalcie rzadko sprawia kłopoty, nawet zimą. Właściwie jedynym ograniczeniem i utrudnieniem jest niska temperatura. Jednak jeśli intensywnie biegniemy, stopa pracuje na tyle mocno, że raczej nie zmarznie, chyba, że mróz jest naprawdę duży, a trening raczej spokojny i leniwy. O ile asfalt nie jest oblodzony, problemy nie powinny nas zaskoczyć.

    Polecanym modelem butów do biegania zimą po asfalcie są buty Saucony Peregrine 8 ICE+. Buty te posiadają podeszwę Vibram Artctic Grip, która stworzona jest z materiału radzącego sobie nawet z lodem. Oczywiście, na totalnie oblodzonej drodze raczej żaden bieżnik sobie nie poradzi, ten jednak model radzi sobie znacznie lepiej od innych. Buty Saucony Peregrine 8 ICE+ dostępne są zarówno w wersji męskiej, jak i damskiej.

     

    Buty do biegania zimą w terenie

    Wybierając się na trening zimą w teren, musimy przede wszystkim wziąć pod uwagę bieżnik. Im agresywniejszy, tym lepiej. W terenie na śniegu nie liczy się amortyzacja, a bardzo dobre wyczucie podłoża. Dobrym kandydatem do prawdziwych wyzwań są buty do biegania zimą INOV 8 X TALON 260 ULTRA. Buty te doskonale zachowują ciepło, mają agresywny bieżnik, a do tego pokryte są wytrzymałym materiałem, który jest odporny na zniszczenie np. w wyniku zadarcia śnieżnymi krawędziami.

     

    Ciekawą opcją są także buty do biegania La Sportiva Mutant. Przeznaczone są one do biegania w terenie i na szlakach przez cały rok. Podeszwa FriXion XF zapewnia świetną precyzję ruchów, a standardowe sznurowanie doskonale stabilizuje stopę. Ten model butów możemy śmiało nazwać butami całorocznymi, nadają się do biegania latem, ale także zimą.

     

     

     

    Buty do biegania zimą ze stuptutami i kolcami

    Jeżeli lubimy treningi w śniegu, konieczny może okazać się zakup stuptutów. Na rynku działa kilku producentów stuptutów, spośród których najpopularniejsza jest marka Ultimate Direction, Salomon, Icebug i Inov-8. Rolą stuptutów jest ochrona przed śniegiem wpadającym za cholewkę buta. Warto zaznaczyć, że stuptuty nie sprawiają, że buty są wodoszczelne, a jedynie tyle, że śnieg nie będzie w stanie dostać się do środka buta. Najskuteczniejsze są stuptuty wbudowane w buty do biegania zimą. W Polsce wciąż niełatwo jest znaleźć modele takich butów.

    Stuptuty można kupić też osobno, a specjalny systemy mocowania umożliwiają ich założenie do buta. Jednak takie rozwiązanie ma swoje minusy, a są nim właśnie systemy mocowania. Pod stuptutem najczęściej przechodzi linka czy pasek, który z czasem najczęściej pęka. Jest to najsłabszy element stuptutów. W przypadku stuptutów wbudowanych nie mamy żadnych mocowań, więc woda nie będzie dostawać się do buta w miejscu tego mocowania. Nie ma problemu z podwijaniem się stuptuta, nic nie musimy poprawiać. To duża wygoda. Lepiej więc postawić na jeden z modeli butów z wbudowanymi stuptutami, o ile oczywiście będą nam one potrzebne.

     

     

    La Sportiva Crossover 2.0 GTX to buty idealne na trening w trudnych warunkach. Są nieprzemakalne, co wynika z zastosowania membrany Gore-Tex. Gumowa podeszwa FriXion AT z systemem hamulców udarowych pozwala na większą precyzję ruchów i odciążenie stawów kolanowych przy hamowaniu. Wiązanie na zamek błyskawiczny i sznur przeciwsłoneczny zapewnia doskonałą stabilizację stopu, a szybkie sznurowanie Quicklace pozwala na błyskawiczne zasznurowanie butów bez konieczności długiego postoju. Buty La Sportiva Crossover 2.0 GTX zapewniają komfort termiczny stopom dzięki zastosowaniu siateczki i syntetycznego materiału oraz membrany Gore-Tex. Ten model butów do biegania zimą dostępny jest z wbudowanymi stuptutami.

    Buty do biegania zimowe z kolcami

    W Polsce wciąż niewiele marek produkuje buty do biegania w zimie z kolcami. Najpopularniejszymi markami butów z kolcami są Inov-8, Icebug i Salomon.

     

     

     

    Inov-8 Arctictalon 275 to jeden z niewielu gatunków butów do biegania zimą z kolcami. Kolce te są bardzo krótkie, mimo to jednak lekko wyczuwalne podczas biegania. Gwarantują świetną przyczepność, nawet na bardzo śliskim podłożu. Buty te są przeznaczone do biegania w najtrudniejszych warunkach. Kolce wykonane są z wolframowo-carbonowej mieszanki, która spełnia swoje zadanie, a jednocześnie nie dodaje niepotrzebnej wagi butom. W podeszwie zastosowana jest płytka PROTEC-SHANK, która ma na celu ochronę śródstopia przed kontuzjami. W cholewce butów znajdują się uchwyty na haczyki do mocowania stuptutów, buty te nadają się więc doskonale na trening po śniegu.

     

    Jeżeli uważamy, że nasze treningi na bardzo trudnych terenach w trudnych warunkach są na tyle rzadkie, że nie chcemy inwestować w buty z kolcami, z pomocą mogą nam przyjść specjalne kolce, które montuje się na zwykłe buty do biegania. Zwykle występują one w formie gumowej nakładki. Nie ma obaw o to, że nakładka ta zsunie się podczas biegania, bo właściwie nigdy się to nie zdarza. Kolce wykonane są zwykle z hartowanej stali, co zwiększa ich odporność.

     

     

    Przegląd najpopularniejszych modeli butów do biegania zimą

     

    Salomon Speedcross 4 GTX 406604 Gore-tex

    Buty do biegania Salomon Speedcross 4 GTX to buty biegowe stworzone dla osób ponad wszystko ceniących sobie wygodę i komfort użytkowania. Są bardzo lekkie, właściwie nie czuje się ich na nodze. Nadają się przede wszystkim w teren, są nieprzemakalne dzięki zastosowaniu membrany Gore-Tex. Tym, co zasługuje na uwagę jest solidny, agresywny bieżnik, który niweluje ryzyko ślizgania się na mokrej powierzchni. Mają krótką cholewkę, mimo to jednak świetnie utrzymują kostkę, zmniejszając ryzyko kontuzji. Warto zaznaczyć też, że buty do biegania Salomon Speedcross 4 GTX dostępne są w bardzo atrakcyjnym, wyróżniającym się niebieskim kolorze. Doskonała jakość użytych materiałów sprawia, że takie buty do biegania będą nam służyć przez długi czas.

     

     

     

    Dynafit Transalper U GTX

    Dynafit Un Transalper Gtx 0937 to buty biegowe idealnie nadające się do biegania na zimę, nawet w bardzo niskich temperaturach. Decyduje o tym ich wysoka cholewka, uniemożliwiająca dostanie się śniegu do wnętrza buta, a także agresywny bieżnik, zapewniający przyczepność na najwyższym poziomie. Podeszwa stworzona jest z tworzywa najwyższego gatunku, co zapewnia komfort użytkowania, a także wytrzymałość i odporność na uszkodzenia. Cholewka wykonana jest ze skóry ekologicznej. Zastosowanie innowacyjnej technologii Boa Closure System zapewnia komfort i wygodę użytkowania nawet w najtrudniejszych warunkach zimowych.

     

     

     

    Nike Air Zoom Pegasus 36 Shield

    Buty Nike Air Zoom Pegasus 36 Shield cechują się niezwykłą wodoodpornością i wytrzymałością. Zarówno podeszwa zewnętrza, jak i cholewka jest wodoszczelna, nie straszna jest więc nam deszczowa pogoda ani śnieg. Ten model butów zapewnia idealną przyczepność na wilgotnych i śliskich powierzchniach. Buty biegowe okryte są siateczkowym materiałem, który odpowiada za przewiewność i komfort użytkowania. W podeszwie zastosowany został system rowków, pozwalających na jeszcze bardziej stabilny bieg, lepszą przyczepność, większą pewność i bezpieczeństwo.

     

     

    Nike Free RN 5.0 Shield

    Buty do biegania zimą Nike Free RN 5.0 Shield jest stworzny dla osób ceniących sobie naturalność i swobodę ruchu. Środkowa podeszwa wykonana jest ze specjalnej, elastycznej pianki. Podeszwa jest nacinana, co pozwala na zwiększenie przyczepności buta nawet do mokrego podłoża, na którym leży śnieg. Tym, co wyróżnia ten model spośród innych jest przede wszystkim lekkość. Szwy tych butów są dodatkowo wzmocnione, co zapewnia brak przepuszczalności wody. Zewnętrzna warstwa buta jest wykonana z nieprzemakalnego materiału, możemy więc być pewni, że stopy pozostaną suche. W zewnętrznej podeszwie znajdują się specjalne rowki odprowadzające wodę. Guma, z której wykonana jest podeszwa łatwo przyczepia się do gładkich powierzchni, zwiększając stabilność i przyczepność. To buty do biegania w zimie i w lecie, idealne dla amatorów i profesjonalistów.

     

    https://www.ceneo.pl/91088636#cid=37969&crid=342292&pid=12936

     

    Adidas Pulseboost HD WNTR

    Buty do biegania w zimę Adidas Pulseboost HD WNTR to buty do zadań specjalnych. Jest to model typowo jesienno-zimowy. Ich cholewka wykonana jest z nylonu balistycznego, doskonale radzącego sobie w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach pogodowych. Zastosowanie innowacyjnego systemu podeszwy Adaptive Triaxion zapewnia doskonałą przyczepność, małe ryzyko ślizgania się i komfort użytkowania. Co ciekawe, Adidas przygotował dla swoich klientów specjalną atrakcję. Każdy model serii Pulseboost posiada swój własny kod QR. Wystarczy tylko go zeskanować, by uzyskać dostęp do specjalnej playlisty, stworzonej do biegania w deszczu. Ten innowacyjny pomysł jest jedyny w swoim rodzaju, a bieg w deszczu z dobrą muzyką na uszach, w wygodnych butach jest prawdziwą przyjemnością.

     

     

     

    Jak dobrać buty do biegania zimą do własnych potrzeb?

    Wybór butów do biegania zimą nie jest łatwy. Zależy od wielu czynników, które powinniśmy wziąć pod uwagę zanim ostatecznie zdecydujemy się na zakup. Nad czym powinniśmy się zastanowić, by nie żałować wyboru?

    Po jakim podłożu biegamy najczęściej?

    Rodzaj podłoża, po jakim biegamy ma znaczenie. Asfalt, twarde powierzchnie, kostka brukowa wymagają lepszej amortyzacji niż leśne ścieżki i grząski teren. Musimy więc najpierw zastanowić się, gdzie mamy zamiar trenować najczęściej i dopiero wtedy dobrać buty do biegania o odpowiednim stopniu amortyzacji. Niewystarczający jej stopień może skutkować groźnymi i dotkliwymi kontuzjami.

    Typ stopy

    Każdy z nas ma nieco inną stopę. Wyróżnia się kilka typów stóp, określonych na podstawie ułożenia kończyny podczas jej kontaktu z podłożem. Od tego zależy także dobór butów do biegania. Standardowym typem stopy jest stopa neutralna, a więc taka, której podbicie jest zbudowane standardowo. Innym typem stopy jest stopa pronująca, czyli taka, której staw skokowy jest nadmiernie wychylony do wewnątrz w stosunku do piszczela. Podbicie stopy pronującej jest zazwyczaj niskie. Stopa pronująca wymaga odpowiedniego doboru butów do biegania. Jeśli o to nie zadbamy, każdy trening będzie wiązał się z bólami stawów kolanowych, skokowych, a nawet bólami bioder i kręgosłupa. Ostatnim typem stopy jest stopa supinująca, czyli taka, której staw skokowy jest nadmiernie odchylony do zewnątrz, a podbicie jest wysokie. Osoby o tym typie stopy powinny mieć buty do biegania o dobrej amortyzacji, bo ryzyko kontuzji stawu skokowego u tych osób jest większe.

    Waga

    Nie chodzi tu o wagę butów, ale o naszą wagę. Ciężar ciała ma ścisły związek z poziomem amortyzacji. Im wyższa jest waga ciała, tym amortyzacja powinna być mocniejsza. Duży ciężar obciąża nasze stawy i kręgosłup, a buty z dobrą amortyzacją znacznie je odciągają. Warto więc przy zakupie zwrócić uwagę na swoją wagę. Osoby o pełnej budowie powinny pomyśleć o butach do biegania z lepszą amortyzacją, dzięki czemu kręgosłup i stawy będą się mniej męczyć.

    Odpowiedni rozmiar

    Wszyscy doskonale wiemy, jak ważny jest dobór odpowiedniego rozmiaru buta. Nie tyczy się to tylko butów do biegania zimą, ale do każdych innych także. Buty powinniśmy mierzyć zawsze popołudniu. Dlaczego? Po całym dniu nasze nogi często są zmęczone, a przez to puchną. Podczas biegu, a więc mocnego wysiłku, prawdopodobnie będą zachowywać się tak samo. Dlatego ważne jest, by zmierzyć buty w momencie, gdy stopy są zmęczone. Mierzymy buty zawsze w skarpetkach, które swoją grubością przypominają te, w których będziemy trenować. Bardzo ważne jest, by zawsze przymierzać oba buty – nie każdy z nas posiada dwie identyczne stopy. Zazwyczaj jedna z nich jest odrobinę większa. Buty powinniśmy mierzyć zawsze na większej stopie.

    Przy mierzeniu buta zwróćmy uwagę na długi palec – powinien on móc swobodnie poruszać się w bucie. Ważne jest także, by but nie był zbyt luźny, stopa musi być dobrze trzymana, nie może przesuwać się podczas biegu. To właśnie zbyt luźne buty i przesuwająca się stopa powoduje najczęściej nieprzyjemne otarcia i rany.

    Ostatnia ważna zasada – czy to buty z membraną, czy nie, nigdy nie liczmy na to, że buty się rozchodzą. Muszą one być dopasowane do stopy od samego początku. Bieganie nie sprawi, że biegowe buty nagle się naciągną. W taki sposób nabawimy się jedynie odcisków i pęcherzy.

    Styl biegania

    Ilu biegaczy, tyle możliwości. Każdy z nas biega nieco inaczej. Jedni biegają ze śródstopia, innych cechuje odbicie z pięty. Każdy z tych stylów biegania wymaga innego obuwia. Jeżeli biegamy ze śródstopia, najlepiej będzie wybrać buty, w których różnica wysokości pomiędzy piętą, a palcami jest niewielka. Jeśli natomiast biegamy z pięty, amortyzacja musi być większa, podobnie jak różnica między piętą, a palcami.

    Buty do biegania zimą, a buty do biegania latem – jakie są różnice?

    Buty do biegania zimą właściwie wcale nie muszą się różnić od tych przeznaczonych na warunki letnie. Wizualnie różnice często nie są w ogóle zauważalne. Buty biegowe, czy to na śnieg, czy na leśną ścieżkę, zazwyczaj mają podobne cechy, bo też i zadanie mają podobne – mają ochronić nasze stopy przed niekorzystnymi warunkami, zamortyzować kroki, a także zapewnić dobrą przyczepność. Latem jest to prostsze, w zimowych warunkach bieganie jest nieco trudniejsze. Cechą, która odróżnia buty do biegania w zimie od tych do biegania latem jest bieżnik. Biegowe buty letnie także mogą posiadać bieżnik agresywny, dobrze radzący sobie w trudnych terenach, mogą to tez być buty z membraną. Biegowe buty zimowe jednak nierzadko posiadają małe kolce, których zadaniem jest stworzenie jeszcze lepszej przyczepności w zimowych warunkach, gdy bieganie jest wyjątkowo trudne z racji śliskiego podłoża, a często też miękkiego śniegu.

    Podsumowując, jakie buty biegowe do biegania zimą będą najlepsze?

    Po pierwsze – te zapewniające dobrą przyczepność. To od niej zależy nasze bezpieczeństwo i komfort. Z niemal każdym zimowym treningiem wiąże się śnieg czy mokra powierzchnia, przyczepność jest więc w tym przypadku absolutnym priorytetem.

    Po drugie – wodoodporność i wodoszczelność. Nikt chyba nie chce biegać z mokrymi stopami! Buty biegowe muszą ochronić nasze stopy przed wilgocią, bo tylko wtedy bieganie będzie przyjemnością.

    Po trzecie – cyrkulacja powietrza i przewiewność. Nie chcemy mieć mokrych stóp, a wilgoć może pochodzić nie tylko z deszczu czy ze śniegu, ale także z potu. Stopy podczas wysiłku intensywnie się pocą, a biegowe buty z membraną umożliwiają wyparowywanie cząsteczek pary wodnej z wnętrza buta.

    Biegowe buty do biegania w zimie to obuwie do zadań specjalnych. Jeśli dopiero zaczynamy myśleć o bieganiu na poważnie, śmiało możemy postawić na prostsze modele. Kiedy już upewnimy się, że chcemy biegać w zimowych, trudnych warunkach, wówczas trzeba będzie zastanowić się nad butami o wysokich parametrach.

    Biegowe buty do biegania zimą nie są łatwe do zakupu z racji choćby dziesiątek dostępnych modeli. Warto jednak poświęcić dłuższą chwilę, przymierzyć kilka par i zdecydować się na te, które w naszym przypadku sprawdzą się najlepiej. Dzięki temu nie zniechęcimy się do biegania zimą już po pierwszym treningu.

  • Góry Orlickie – narciarska mekka i turystyczna ostoja spokoju

    Góry każdego roku padają celem wędrówek turystycznych wielu z nas. Najczęściej wybieramy góry popularne, takie, jak Tatry, Beskidy, czy Pieniny. Może w tym roku nadejdzie czas na pewne urozmaicenie? Góry Orlickie są doskonałym pomysłem na spędzenie niezwykłego weekendu, w ciszy, spokoju i bliskości z naturą. Tutaj poczujemy, czym jest naprawdę dziki klimat gór, przejdziemy szlakami, które w ciągu dnia są właściwie puste. Góry Orlickie czekają na każdego!

    Gdzie leżą Góry Orlickie?

    Góry Orlickie (Orlické hory) są najwyższą częścią Sudetów Środkowych, rozciągającą się na terenie Polski i Czech. Polska część zajmuje bardzo niewielki fragment głównego grzbietu gór, tzw. Czeski Grzebień. Cała reszta pasma gór leży po stronie czeskiej. Do Polski należy także najbardziej znane turystycznie miasto Gór Orlickich, Duszniki-Zdrój.

    Góry Orlickie graniczą od wschodu z Górami Bystrzyckimi, dolinami Bystrzycy Dusznickiej i Dzikiej Orlicy. Od zachodu i północnego-zachodu graniczą poprzez Przełęcz Polskie Wrota i dolinę Bystrej z Pogórzem Orlickim. Zachodnia i południowo-zachodnia część gór przechodzi w Przedgórze Orlickie, a na południu Góry Orlickie kończą się na czeskiej wsi Heřmanice.

    Najwyższym szczytem pasma Gór Orlickich jest tzw. Wielka Desztna (Velká Deštná) o wysokości 1115 m n.p.m., po stronie polskiej natomiast szczytem o największej wysokości jest Orlica (czeska Vrchmezí) – 1084 m n.p.m.

    Długość całego pasma Gór Orlickich wynosi około 50 km.

    Klimat i flora Gór Orlickich

    Z racji dużego zróżnicowania wysokości, zróżnicowany jest także klimat tych terenów. Najwyższe obszary cechują się ostrym i surowym klimatem, śnieg zalega tam nawet przez 110 dni w ciągu całego roku. Na obszarze pasma gór nie brakuje także terenów o klimacie umiarkowanym i ciepłym, głownie w rejonach o niższych wysokościach. Różnorodność wysokości i klimatu niesie za sobą także bogactwo roślinności. W większości części pasma gór występują sztuczne lasy świerkowe w formie monokultury. Miejscami znajdziemy także lasy mieszane i liściaste, szczególnie buczyny o dużej żyzności, a także lasy jaworowe, młęgi i torfowiska występujące w obniżeniach terenu.

     

    rzeka-bystrzyca-gory-orlickie.jpg

     

    Góry Orlickie, z racji działalności człowieka. są miejscem występowania zbiorowisk nieleśnych, głównie łąk i pastwisk. Pól uprawnych jest tutaj niewiele, a te, które możemy spotkać znajdują się w okolicach Duszniku-Zdroju i Podgórzu. Góry Orlickie cechują się też charakterystycznymi lasami, przez niektórych opisywanymi jako nieco ponure i złowrogie. Dodają one tajemniczości tym terenom, czyniąc je jeszcze bardziej atrakcyjnymi.

    Ochrona przyrody Gór Orlickich

    Obszar Gór Orlickich objęty jest ochroną CHKO Orlické hory. Celem jest ochrona dobrze zachowanej strefy krajobrazowej grzbietów gór i terenów podgórza. Na uwagę zasługuje tu nie tylko niezwykła fauna i flora tych terenów, ale także pierwotne zbiorowiska roślinne, torfowiska i niezwykła architektura ludowa.

    Polski obszar pasma Gór Orlickich należy do obszaru chronionego krajobrazu „Góry Bystrzyckie i Orlickie”. Utworzony został w 1981 roku, swoją powierzchnią obejmuje 22 500 ha. Obejmuje swoim zasięgiem nie tylko Orlické hory (Góry Orlickie), ale też Góry Bystrzyckie i wszystkie znajdujące się na ich terenie rezerwaty przyrody, korytarze ekologiczne, tereny krajobrazowe i utwory geologiczne. Na terenie obszaru chronionego znajduje się wiele pomników przyrody. Występują tutaj piękne urwiska skalne, górskie łąki, potoki, a także atrakcyjne skałki i formy zjawiska krasowego. Na terenie obszaru chronionego znajduje się Rezerwat Przyrody „Torfowisko pod Zieleńcem”.

    Polski obszar Orlických hor należy także do obszaru sieci Natura 2000. Celem tego projektu jest ochrona wymierających w regionie i w całym kraju gatunków roślin i zwierząt, które możemy spotkać właśnie tutaj. Wśród nich wyróżnić warto gnidosza błękitnego, storczycę kulistą, arnikę górską czy goryczuszkę czeską.

    Turystyczna przyrodniczo-militarna ścieżka dydaktyczna „Betonowa granica”

    Turystyczna przyrodniczo-militarna ścieżka dydaktyczna „Betonowa granica” udostępniona została turystom w roku 1988. Przedstawia ona czechosłowackie fortyfikacje, których powstanie datuje się na lata 1935-1938 w rejonie wschodniego fragmentu Gór Orlickich. Cała ścieżka prowadzi wzdłuż grzbietu gór. Na trasie zobaczymy niewielkich wielkości schrony, tzw. rzopiki, a także cztery grupy warowne. Jedna z nich – tzw. Bouda- jest dostępna do zwiedzania dla turystów. Ścieżka ma długość 12 km i prowadzi obok 13 tablic informacyjnych. Początkiem ścieżki jest Mladkov, trasa wiedzie ścieżką w kształcie pętli, jej część pokrywa się z fragmentem tzw. Jiraskovego Szlaku. Sporą atrakcją na szlaku jest radioaktywne źródło księcia Rościsława.

    Szlak Aloisa Jiráska

    Szlak Jiraskovy jest głównym długodystansowym szlakiem pasma Gór Orlickich. Jest to najstarszy wyznaczony szlak tych gór, istnieje od końca XIX wieku. Dzisiejszą postać szlak przybrał w roku 1921. Prowadzi w okolicach klasztoru benedyktynów w Broumovie, obok czechosłowackich fortyfikacji, a także obok schronisk – Jiraskovej Chaty i Masarykovej Chaty. Cała długość szlaku to około 160 km. Oprócz wspomnianych już interesujących miejsc, po drodze spotkać możemy wiele pomników przyrody, rezerwatów, terenów chronionych. Możemy obejrzeć także piękne panoramy z kilku miejsc widokowych i widokowych wież.

    Duszniki-Zdrój – orlickie królestwo muzyki Chopinowskiej

    Duszniki-Zdrój to miasto uzdrowiskowe, położone u stóp Gór Orlickich, w dolinie rzeki Bystrzycy Dusznickiej. Jego najwyżej położoną częścią jest Zieleniec. Miasto słynie z wielu ciekawych atrakcji, spośród których prym wiedzie Muzeum Papiernictwa, powstałe w obiekcie starego młyna papierniczego w 1968 roku. Sławny jest także park z Dworkiem Chopina i kolorową, multimedialną fontanną. Rejon parku w roku 1998 został zniszczony przez powódź, jednak jej skutki zostały usunięte, a teren został odnowiony. w Parku odbywa się wiele koncertów fortepianowych, w tym Festiwal Chopinowski, przyciągający najlepszych wykonawców i ogromną publiczność. Dźwięki fortepianu rozbrzmiewające w scenerii parku na długo zapadają w pamięć, nabierając całkiem innego brzmienia.

    Przebywając w uzdrowisku, warto zwiedzić kościół św. Piotra i Pawła z XVII wieku, a także kaplicę na Górze Pustelnika z XVIII wieku. Są tu także ruiny zamku Homole, obelisk z popiersiem Chopina i wiele innych, interesujących miejsc. Duszniki-Zdrój to także świetna baza wypadowa na szlaki turystyczne. Wielu turystów właśnie tutaj rezerwuje swój nocleg, wybierając się na pobliskie szlaki turystyczne.

    Zieleniec – zimowe królestwo w Górach Orlickich

    Zieleniec latem jest przede wszystkim świetnym punktem widokowym. Już z drogi, nawet zza szyb samochodu ujrzeć możemy zapierające dech w piersiach krajobrazy. Wprawne oko dostrzeże nawet Masyw Śnieżnika ze Śnieżką i Czarną Górą. Latem Zieleniec jest cichym, spokojnym zakątkiem. Zaglądali tu tylko prawdziwi koneserzy gór, miłośnicy turystyki rowerowej i pieszej. Tutejsi mieszkańcy latem mają całe ręce roboty – prawdziwy sezon turystyczny rozpoczyna się tutaj dopiero zimą. Wszystko za sprawą działającego tu Ośrodka Narciarskiego Zieleniec Ski Arena, największego ośrodka narciarskiego w Polsce. To właśnie zimą robi się tłoczno, na parkingu zaczyna brakować miejsc, a schroniska wprost pękają w szwach. Wszyscy miłośnicy zimowych szaleństw chcą poszusować na wspaniale przygotowanych trasach narciarskich. Zimą aż trudno uwierzyć, jaki spokój panował tutaj latem, gdy turystów było tu jak na lekarstwo.

     

    zieleniec-osrodek-narciarski-zieleniec-ski-arena.jpg

     

    Obecnie Zieleniec jest częścią miasta Dusznik-Zdrój. Oprócz narciarstwa, prężnie rozwija się tu także kolarstwo. Zieleniec jest bowiem jedną z miejscowości, leżących na szlaku kolarskim w Polsce. Każdego roku polska kadra kolarzy przybywa właśnie tutaj, by trenować swoją kondycję i formę. Każdego roku w Zieleńcu odbywa się kolarski „Klasyk Kłodzki – Mistrzostwa Polski w Maratonie Górskim”. Jest to jeden z najtrudniejszych, najcięższych maratonów kolarskich w Polsce. Każdego roku bierze w nim udział około 400 uczestników. Cyklicznie odbywają się tu także Otwarte Mistrzostwa Dolnego Śląska w Maratonie MTB (Memoriał im. Artura Filipiaka).

    Jak wejść na Orlicę?

    Orlica jest najwyższym szczytem polskiej części pasma Gór Orlickich. Szczyt ten należy do tzw. Korony Gór Polski, z tego względu jest bardzo chętnie odwiedzany przez turystów. Wejście na szczyt rozpoczyna się tuż obok wjazdu do Zieleńca. Wycieczkę możemy rozpocząć z parkingu w Zieleńcu. Poruszamy się szlakiem zielonym. Nie jest on zbyt trudny, ma jedynie kilka nieco bardziej wymagających fragmentów. Poruszamy się wygodną, leśną drogą, po 40 minutach marszu skręcamy ostro w lewo, prosto w las. Warto zaznaczyć, że szczyt Orlicy znajduje się poza oznaczonym szlakiem – od momentu odbicia w lewo po około 10 minutach będziemy na szczycie.

    Szlak na Orlicę jest łatwy i krótki, doskonale nadaje się do wejścia z dziećmi. Z pewnością nikomu nie sprawi trudności.

    Jak zdobyć szczyt Wielka Desztna?

    Wielka Desztna (1115 m n.p.m.), najwyższy szczyt całych Gór Orlickich, jest częstym celem pieszych wędrówek turystycznych. Trasa na wierzchołek wiedzie od Zieleńca, obok tzw. Masarykovej Chaty, aż na sam szczyt. Trasa w jedną strone ma długość 5 km. Wycieczka na szczyt i z powrotem do Zieleńca zajmie nam około 4h. Wyprawę rozpoczynamy od parkingu Pod Hutniczą Kopą w Zieleńcu. Znajduje się on tuż przy dolnej stacji wyciągu narciarskiego. Zieleniec sam w sobie jest miejscem pięknym, z uwagi choćby na niezwykłe krajobrazy, które podziwiać możemy już z drogi. Zobaczymy stąd Góry Sowie, Góry Złote, Góry Bystrzyckie, Góry Stołowe, Wzgórza Włodzickie, a także Masyw Śnieżnika ze Ścieżką i Czarną Górą.

    Idąc w kierunku szczytu kierujemy się zgodnie z niebieskimi oznaczeniami szlaku. Droga jest bardzo łagodna, za to jednak niezbyt widokowa. Pierwsze ciekawe krajobrazy zobaczymy dopiero po 20 minutach marszu. Wtedy też szeroka droga zmieni się w wąską, mniej wygodną ścieżkę. Po krótkim czasie dotrzemy do polsko-czeskiej granicy, skąd zobaczymy już Masarykovą Chatę. Idziemy dalej, tym razem czerwonym szlakiem, który teraz wiedzie asfaltową drogą. Przez około 3,5km będziemy maszerować po asfalcie, aż wreszcie dotrzemy pod Wielką Desztnę, na którą doprowadzi nas zielony szlak.

    Sam szczyt Wielkiej Desztny nie jest zbyt widokowy, jednak jego atutem jest cisza i spokój. Turystów nie ma tu zbyt wielu, można więc wypocząć i nacieszyć się bliskością natury. Kiedyś na szczycie stała wieża widokowa, dzisiaj jednak już nie istnieje. A szkoda, bo z niej widoki były na pewno o wiele bardziej spektakularne.

    Masarykova Chata – siedziba ducha Rampušáka

    Na trasie warto odwiedzić najbardziej popularne chyba schronisko w Górach Orlickich – Masarykovą Chatę. Zostało ono zbudowane w latach 1924-1925. Tym, co sprawia, że jest tak bardzo charakterystyczne i chętnie odwiedzane jest duża sala jadalna, na której środku stoi drewniany słup z dwoma reliefami. Jeden z nich obrazuje herb Hradca Kralove, a przedstawia czeskiego lwa i literę G. Interesująca jest także wisząca na ścianie rzeźba ducha Gór Orlickich Rampušáka, z którym wiąże się wiele ciekawych legend i opowieści.

    Czy warto przyjechać w Góry Orlickie?

    Zarówno Góry Orlickie (Orlické hory) jak i okoliczne Góry Bystrzyckie i Pogórze Orlickie to teren, który idealnie nadaje się na wędrówki z dziećmi. Trasy są krótkie i łatwe, właściwie nie ma okazji, by naprawdę się zmęczyć. Wiele osób twierdzi, że wycieczki w Góry Orlickie nie nadają się nawet do treningu przed wyjściami w „prawdziwe góry”, niemniej jednak są to tereny, które zdecydowanie warto jest odwiedzić, by odpocząć i odetchnąć świeżym powietrzem. Orlické hory (Góry Orlickie) to tereny wciąż tajemnicze, dziewicze, w pewnym sensie niezbadane z uwagi na niewielką liczbę turystów. Sprzyja to odpoczynkowi i relaksowi , o jakim możemy zapomnieć w bardzo zatłoczonych Tatrach czy innych popularnych górach. Urlop czy weekend „v Orlických horách ” z pewnością na długo zapadnie nam w pamięć.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.pl

    Chcesz dowiedzieć się więcej o górach w Polsce?
    Przeczytaj nasz artykuł – Góry w Polsce – Opis Pasm Górskich, Najwyższe Szczyty, Przewodnik turystyczny

  • Góry Wałbrzyskie – niedoceniany zielony zakątek Polski

    Mówiąc o polskich górach, najczęściej wymieniamy Tatry, Beskidy czy Bieszczady. Mało kto wie, że równie urokliwe są także Góry Wałbrzyskie. To niewielkie pasmo śląskich gór nie dorównuje powierzchnią ani wysokością Tatrom czy Bieszczadom, jest jednak niezwykle interesujące, a wciąż nieco niedoceniane. Poznajmy najważniejsze miejsca w ich rejonie, kilka interesujących ciekawostek tego regionu. Poszukajmy Złotego Pociągu, a na koniec popływajmy kajakiem po Jeziorze Bystrzyckim. To wszystko czeka na nas właśnie w Górach Wałbrzyskich.

    Położenie geograficzne Gór Wałbrzyskich

    Góry Wałbrzyskie są pasmem górskim położonym w Sudetach Środkowych, w południowo-zachodniej części Polski. Całe pasmo leży w granicach naszego kraju, ciągnąc się od Doliny Bobru aż do Doliny Bystrzycy, na długości 35 kilometrów. Góry Wałbrzyskie graniczą od południa z Górami Kamiennymi i Kotliną Kamiennogórską, od zachodu z Górami Lisimi (częścią Rudaw Janowickich). Od południowego-zachodu dochodzą aż do Gór Kaczawskich, a na północy przechodzą łagodnie w Pogórze Wałbrzyskie. Ze wschodniej strony Góry Wałbrzyskie łączą się z Górami Sowimi. Najwyższym szczytem Gór Wałbrzyskich jest Borowa o wysokości 853 m n.p.m. Góry Wałbrzyskie w całości leżą w dorzeczu Odry, w zlewisku Morza Bałtyckiego.

    Nazwa „Góry Wałbrzyskie” pochodzi od nazwy Wałbrzycha, który do roku 1999 był miastem wojewódzkim.

    Podział Gór Wałbrzyskich

    Góry Wałbrzyskie dzielą się na kilka części, z których każda odznacza się niezwykłymi walorami przyrodniczymi.

    Masyw Trójgarba i Krąglaka

    Masyw Trójgarba i Krąglaka to samodzielny człon Gór Wałbrzyskich. Główny człon masywu, masyw Trójgarba, stanowi tzw. zwornik kilku grzbietów. Pomiędzy te grzbiety wcinają się doliny potoków. Szczyty grzbietów bocznych nie przekraczają wysokości 650 m, a najpopularniejsze z nich to Jagodnik, Gawron czy Węgielnik. Trójgarb jest szczytem głównym i najwyższym, ma wysokość 779 m.

    Człon z Kraglakiem jest mniejszy obszarowo. Od szczytu odchodzi kilka niewielkich grzbietów. Wysokość Krąglaka to 693 m.

     

    las-we-mgle.jpg

     

    Masyw Chełmca

    Masyw Chełmca stanowi kulminację Gór Wałbrzyskich. Jego wulkaniczne pochodzenie spowodowało ciekawą budowę. Zbocza masywu są strome, wzniesienia stożkowo-kopulaste. Od północnej strony szczyt ma kształt przypominający hełm, stąd prawdopodobnie jego nazwa. Linia grzbietowa masywu jest bardzo charakterystyczna i rozpoznawalna.

    Kotlina Wałbrzyska

    Kotlina Wałbrzyska jest wąską i długą górską kotliną. Jej zbocza są strome, otaczają je liczne doliny. Jest to rejon silnie uprzemysłowiony. Zobaczymy tutaj stare, niedziałające już szyby kopalniane. Od zachodniej strony nad kotliną góruje Chełmiec.

    Góry Czarne

    Góry Czarne stanowią północno-wschodni człon Gór Wałbrzyskich. W ich rejonie leży najwyższy szczyt tych gór, Borowa. W Górach Czarnych leży tez wiele innych, niższych szczytów, np. Dłużyca, Dłużyna, Kamienna, czy Klasztorzysko.

    Rybnicki Grzbiet

    Rybnicki Grzbiet jest niewielkim pasmem Gór Wałbrzyskich, biegnących od północnego zachodu na południowy wschód. Ma pochodzenie wulkaniczne, co sprawia, że jego budowa jest interesująca i charakterystyczna. Przez Rybnicki Grzbiet wiedzie kilka szlaków turystycznych, spośrod których najchętniej odwiedzany jest szlak czerwony z Wałbrzycha przez Borową do Przełęczy po Borową.

    Odrobina historii

    Mówiąc o Górach Wałbrzyskich, czy w ogóle o terenach Wałbrzycha, większość z nas ma przed oczami kopalnie i szyby. Słusznie, ponieważ od okresu po II wojnie światowej aż do 1998 roku działał tu prężnie przemysł wydobywczy węgla kamiennego i barytu. Po tamtym okresie pozostały stare szyby, które spotkamy podczas wędrówki szlakami i ścieżkami.

    W rejonie Gór Wałbrzyskich osadnictwo pojawiło się dość późno, turystyka zaś pojawiła się tu w drugiej połowie XIX wieku. Wtedy to zaczęto odkrywać walory przyrodnicze tych terenów. Powstawały liczne towarzystwa i stowarzyszenia miłośników przyrody tych rejonów, a przykładem może być powstanie w roku 1882 Towarzystwa Górskiego w Jedlinie Zdroju. Uczestnicy towarzystwa zajmowali się wytyczaniem szlaków i ścieżek spacerowych, budowaniem wież i punktów widokowych i szerzeniem wiedzy i zainteresowania Górami Wałbrzyskimi. Wybudowanie w roku 1842 linii kolejowej łączącej Wrocław z Wałbrzychem znacząco wpłynęło na rozwój tutejszej gospodarki, przemysłu oraz turystyki.

    Podczas II wojny światowej tereny Gór Wałbrzyskich i samego Wałbrzycha nie ucierpiały zbyt mocno. Warto jednak podkreślić, że popularny dziś wśród turystów Zamek Książ stanowił jeden wielki plac budowy. Pod zamkiem, w skale, wykuto ogromnej długości tunele – schrony. Niektórzy twierdzą, że to właśnie te bunkry i Zamek Książ miał stanowić główną kwaterę Adolfa Hitlera. Tunele budowali więźniowie z obozu Gross Rosen na polecenie Towarzystwa Todt, mającego swoją siedzibę w Jedlince. w tym miejscu dzisiaj mieści się obserwatorium sejsmologiczne Polskiej Akademii Nauk. Przed wejściem zamaskowany jest właz do 40-metrowego szybu, który w zamierzeniu miał być windą.

    Fauna i flora Gór Wałbrzyskich

    Fauna Gór Wałbrzyskich jest dość uboga, podobna do fauny całych Sudetów. Powodem tego jest prawdpodobnie fakt silnego zurbanizowania znacznych obszarów Gór Wałbrzyskich. Wprawni obserwatorzy mogą tu spotkać sarny, dziki i muflony. Osobliwością fauny tych terenów jest aż 90 gatunków ślimaków. Niektóre z nich właśnie tutaj odkryte zostały po raz pierwszy.

     

    swierk-gory-walbrzyskie.jpg

     

    Flora Gór Wałbrzyskich jest zdecydowanie bardziej interesująca. Doliny poprzecinane są potokami, co tworzy idealne miejsce dla rzadkich gatunków roślin. Większość obszarów Gór Wałbrzyskich to tereny leśne i górskie łąki. Z racji działalności kopali, niegdyś było tu ogromne zapotrzebowanie na drewno. Niestety, okazało się, że drzewa bardzo szybko ubywało, a nowe nie wyrastały tak szybko. Ogołocone z drzew stoki nie zatrzymywały wody, ulegając zniszczeniu. Zaczęto wówczas sadzenie szybkorosnących drzew, przeważnie świerków, skąd teraz mamy tu monokulturę świerkową z domieszkami lasu mieszanego.

    Runo lasów świerkowych jest ubogie, znacznie bogatsze natomiast jest w piętrze pogórzy. Spotkamy tu połacie fiołka leśnego, wawrzynek wilczełyko, a także piękne goździki kropkowane. Wczesną wiosną ujrzymy śnieżyce wiosenne, a zimowit jesienny jest tutaj pierwszą oznaką nadchodzącej jesieni.

    Ochrona przyrody w Górach Wałbrzyskich

    W roku 1981 utworzony został Obszar Chronionego Krajobrazu Kopuły Chełmca, Trójgarbu i Krzyżowej Góry. Miał on chronić obszary charakterystycznej dla tych obszarów roślinności. W latach 2007-2008 jednak w miejsce tego obszaru utworzono trzy nowe obszary – Obszar Chronionego Krajobrazu Kopuły Chełmca, Obszar Chronionego Krajobrazu Masywu Trójgarbu oraz Obszar Chronionego Krajobrazu Góry Krzyżowej.

    Po II wojnie światowej obszar obejmujący Góry Wałbrzyskie i Góry Kamienne określano mianem Sudety Wałbrzyskie. Dzisiaj pozostałością po tym jest nazwa parku krajobrazowego.

    Park Krajobrazowy Sudetów Wałbrzyskich

    Utworzony został w 1998 roku. Obejmuje powierzchnię 6493 ha w najwyższej części Gór Kamiennych, w Paśmie Lesistej. Na jego terenie znajduje się wiele pomników przyrody, spośród których większość to formacje skalne. Na uwagę zasługuje m.in. Małpia Skała, Czerwone Skałki i Szczeliny Wiatrowe. Na obszarze parku znajduje się także szczyt Zamkowa Góra, na który prowadzi żółty szlak z Wałbrzycha do Jedliny.

    Książański Park Krajobrazowy

    Powstał w 1981 roku. Na jego terenie wyznaczono dwa rezerwaty – Przełomy pod Książem i Jeziorko Daisy.

    Przełomy pod Książem

    Rezerwat zlokalizowany jest w paśmie Pogórza Wałbrzyskiego na wysokości 330-431 m. Znacząca większość obszarów chronionych znajduje się na terenie miasta Wałbrzych, nieznaczna część obszaru chronionego to tereny miasta Świebodzice. Cały rezerwat rozciągnięty jest pomiędzy dwoma wąwozami – Wąwozem Księżno z rzeką Pełcznicą i Wąwozem Soliczanka z rzeką Szczawnik. Rezerwat Przełomy pod Książem jest jednym z największych w całych Sudetach. 98% jego powierzchni stanowią lasy, w szczegolności buczyny i dąbrowy.

     

    ruiny-starego-ksiaza.jpg

     

    Runo leśne jest ubogie, a ich roślinność ogranicza się w zasadzie tylko do traw i paproci. Strome, skaliste zbocza stwarzają trudne i wymagające warunki środowiskowe dla rosnących tutaj drzew. Wiele z nich przewraca się przy silnym, porywistym wietrze, zalegając i butwiejąc w runie leśnym. To z kolei stwarza korzystne warunki dla rozwoju grzybów, porostów i śluzowców. Doliny rzeczne porośnięte są łęgiem jesionowym. W wyższych partiach występują sosny, modrzewie, wiązy i klony. Są tu też rzadkie rośliny chronione, takie, jak barwinek pospolity, parzydło leśne, przylaszczka pospolita czy snieżyczka wiosenna. Interesująca jest także tutejsza fauna. Spotkamy tu sarny, dziki, borsuki, myszy, jeże, a także oswojone z człowiekiem muflony. Żyje tu także aż 87 gatunków mięczaków i 199 gatunków pajęczaków.

    Na terenie rezerwatu znajdują się ruiny zamku Stary Książ, kilka punktów widokowych w jego rejonie.

    Szlaki turystyczne

    – szlak niebieski -Szlak Ułanów Legii Nadwiślańskiej, prowadząca z osiedla Podzamcze przez ruiny Starego Książa do zamku Książ. Trasa wiedzie malowniczym terenem, przez mostki, kładki, na trasie napotkamy kilka punktów widokowych.

    – szlak zielony – Szlak Palmiarnia-Stary Książ-Cis-Świebodzice-ruiny zamku Cisy; jeden z najciekawszych i najchętniej odwiedzanych szlaków. Wiedzie przez górne zbocza w sercu rezerwatu.

    Rezerwat Przyrody Jeziorko Daisy

    Rezerwat został stworzony w 1998 roku. Na jego terenie występuje 180 gatunków roślin, aż 172 z nich to gatunki wyższe. Rezerwat Jeziorko Daisy słynie przede wszystkim z Jeziora Zielonego, potocznie nazywanego właśnie Daisy. Jest to jezioro powstałe wskutek zalania wodą wyrobiska dawnego kamieniołomu. Zalanie nastąpiło w roku 1870, tuż po intensywnej eksploatacji wapieni rafowych. Przez teren rezerwatu przebiega Szlak Ułanów Legii Nadwiślańskiej oraz Szlak Zamków Piastowskich. Do Jeziorka Daisy wiedzie też ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Jeziorko Daisy”.

    Borowa – niedoceniona Korona Sudetów

    Przez wiele lat za najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich uważano szczyt Chełmiec. Ma on wysokość 851 m, jednak początkowo został on zmierzony ze szczytu wieży widokowej, miał więc kilkanaście metrów więcej. Uznawany był za najwyższy, przez co był bardzo chętnie odwiedzany przez turystów. Borowa natomiast, w rzeczywistości najwyższy wierzchołek tych gór, był zupełnie niedoceniany, niezbyt dobrze oznakowany. Właściwie nie sposób było spotkać tutaj turystę. W roku 2017 rozpoczęto budowę widokowej wieży. Oddana została do użytku 14 grudnia 2017 roku, przynosząc Borowej sławę i popularność. Do budowy wieży użyto aż 30 ton stali. Wieża ma wysokość 16,6 metra. W słoneczny dzień przy dobrej widoczności rozpościera się stąd malowniczy widok na okoliczne góry. Niektórym szczęśliwcom udaje się dostrzec nawet Śnieżkę.

    Pomimo tego, iż Borowa jest najwyższym punktem Wałbrzyskich Gór, nie jest ona wciągnięta na listę Korony Gór Polski. Tłumaczy się to tym, że w chwili, gdy ta lista powstawała, za najwyższy wierzchołek uznawano Chełmiec.

    Szlaki na Borową

    Na szczyt Borowej można dotrzeć od dworca PKP Wałbrzych, podążając za oznaczeniami żółtego szlaku. Przejdziemy obok ruin zamku Nowy Dwór, przez Przełęcz Kozią i Przełęcz pod Borą. Jedynie ostatni odcinek trasy jest dość stromy i wymagający, ale cała trasa ma tylko 5 kilometrów długości.

    Na Borową wiedzie także szlak z Jedlicy Zdrój, z samego centrum uzdrowiska. Idziemy za oznaczeniami żółtego szlaku, ku Przełęczy pod Borową. Ostatni odcinek wiedzie tak samo, jak wcześniejszy wariant trasy, dość stromo. Jednak długość tego szlaku także wynosi tylko 5 kilometrów.

    Na szczycie Borowej znajduje się pieczątka, którą możemy wbić się do książeczki Korona Sudetów.

    Miejsca najpopularniejsze turystycznie

    Wałbrzyskie pasmo górskie nie jest szczególnie widokowe z racji niewielkiej wysokości. Mimo to jednak mnogość punktów widokowych pozwala na napawanie się ciekawymi widokami. Z wież widokowych rozciąga się panorama na Góry Sowie, niektórym udaje się dojrzeć nawet Śnieżkę. Najbardziej malownicze widoki rozpościerają się z podejścia na Krąglak, Trójgarb, a także z wieży widokowej na Chełmcu i wieży zamku Grodno.

    Na terenie Gór Wałbrzyskich nie ma naturalnych dużych zbiorników wodnych. Na samej granicy Pogórza Wałbrzyskiego i Bolkowskiego znajduje się jezioro zaporowe, stworzone w latach 1974-1986. Stanowi ono zabezpieczenie retencyjne na wypadek powodzi, docelowo ma być także źródłem wody pitnej, dlatego nie jest udostępnione do wykorzystywania przez turystów.

    Jezioro Bystrzyckie

    Góry Wałbrzyskie mogą poszczycić się Jeziorem Bystrzyckim. Jest to jezioro sztuczne, na którym wybudowano ogromna tamę o wysokości 44m. Jezioro stworzono po serii powodzi w XIX wieku, dzisiaj ma ono znaczenie retencyjne. Każdego roku pojemność jeziora nieco się zmniejsza z racji nanosów i osadów, które nanoszone są przez wodę. Jezioro pełni funkcje rekreacyjne. Są tu ośrodki wypoczynkowe, można wypożyczyć sprzęt pływający i odpocząć z całą rodziną. To miejsce bardzo chętnie odwiedzane i doceniane przez turystów.

    Park Zamkowy w Książu

    Zamek Książ uznawany jest za najpiękniejszy zamek Śląska. Nic dziwnego, bowiem jego budynek, jak i ogród, który go otacza naprawdę może zachwycić każdego. Około 900m od zamku jest duży parking, na którym można zostawić samochód, by dalej udać się Aleją Rodziny Hochbergów ku zamkowi. Główna brama obecnie jest już zabytkiem. Znajdują się na niej sfinksy, trzymające naczynia pełne kwiatów i strzegące wejścia na teren zamku. Historia mówi, że Hochbergowie, właściciele tej posiadłości, inspirowali się mitologią grecką, stąd pewnie tego typu zdobienia. Za bramą po prawej stronie znajduje się Mauzoleum Hochbergów, na lewo zaś jest ścieżka wiodąca na punkt widokowy. Tym, co od razu rzuca nam się w oczy jest bogactwo roślin. Ogród był prawdziwym oczkiem w głowie Hochbergów. Zobaczymy tu rzadkie rododendrony, kwiaty, krzewy i bujne drzewa, rosnące pod czujnym i troskliwym okiem książęcych ogrodników.

    Palmiarnia

    Na terenie parku zamkowego w Książu znajduje się także spektakularna palmiarnia. Jej ściany obłożone są prawdziwym wulkanicznym tufem pochodzącym z Etny. Spotkamy tu pnącza, egzotyczne rośliny, kawowce, pomarańcze, mandarynki i palmy, wiele innych gatunków, których nie spotkamy nigdzie indziej. To prawdziwa gratka dla miłośników kwiatów.

     

    lilia-w-palmiarni.jpg

     

    Zamek Bolków

    Zamek w Bolkowie położony jest na Zamkowym Wzgórzu.Jest to budowla o tyle sławna, że znalazła swoje miejsce w wielu filmowych produkcjach. Mało kto wie, że to właśnie ten zamek, którym szczycą się Sudety Wałbrzyskie, pojawił się w 11 odcinku „Wiedźmina”, a także w 3 i 8 odcinku „Tajemnicy Twierdzy Szyfrów”. Przy zamku znajduje się charakterystyczna wieża, której przekrój ma kształt kropli. Ma 25 m wysokości. Intrygująca jej jej inna nazwa – Wieża Głodowa. Skąd się wzięła? Otóż w tej wieży przebywali skazańcy, którzy zazwyczaj umierali z głodu po około tygodniu. Pod wieżą znajduje się także loch głodowy. Na terenie zamku organizowanych jest wiele imprez i wydarzeń kulturalnych, m.in. wielki turniej Rycerski- Świętojańskie Spotkania Rycerskie.

    Zamek Grodno nad Jeziorem Bystrzyckim

    Zamek Grodno to zamek z ponad 700-letnią historią. Jest jedną z najważniejszych, a do tego najlepiej zachowanych warowni na Dolnym Śląsku. Odwiedzając zamek, możemy obejrzeć świetnie zachowane średniowieczne mury, renesansowe pomieszczenia i niezwykły widok z zamkowej wieży. Widzimy stąd góry Sowie, Góry Wałbrzyskie, a także Jezioro Bystrzyckie. Do zamku wiedzie dobrze oznakowana trasa turystyczna.

    Ruiny Starego Książa, zamku Cisy i zamku Nowy Dwór w Masywie Borowej

    Jeśli wybierzemy się w Góry Wałbrzyskie, mapa wskaże nam z pewnością drogę do ruin Zamku Stary Książ. Położone są one w Wałbrzychu, niedaleko zamku Książ. Są to ruiny zamku, o którym pierwsze wzmianki pochodzą już z XIII wieku. W zamku znajduje się wiele oryginalnych elementów barokowych i renesansowych, które warto zobaczyć. Część detali przeniesiona została z zamku w Trzebieniu i z innych budowli. Do zamku prowadzi brama z dwoma wieżyczkami.

     

    mauzoleum-gory-walbrzyskie.jpg

     

    Na trasie wokół Wałbrzycha napotkamy także ruiny zamku Cisy, pochodzącego z czasów średniowiecza. Prowadzi do niego skomplikowana, ale dobrze oznaczona droga, niestety, w niezbyt dobrej kondycji. Nie warto jednak pomijać tego punktu podczas swojej wycieczki. Przebiegają tędy trzy szlaki- szlak zielony: Szlak Zamków Piastowskich z Zamku Grodno do Grodziec, szlak niebieski od Zamku Cisy przez Strugi i na Trójgarb oraz Szlak Ułanów Legii Nadwiślańskiej. Warto skorzystać także ze szlaku rowerowego, zaczynającego się z w jednej z dzielnic Wałbrzycha.

    Interesującym miejscem Wałbrzycha są także ruiny zamku Nowy Dwór, wcześniej zamek ten nazywał się Zamek Ogorzelec. Do dzisiaj zachowały się tutaj pozostałości zamku książęcego, złożone z gotyckich portali, bramy z dwiema bastejami, fragmenty murów obronnych.

    Wałbrzych

    Sam Wałbrzych jest miastem chętnie odwiedzanym przez turystów. Oprócz opisywanych już wcześniej zamków i ruin, warto podkreślić piękno tutejszego rynku z fontanną na samym środku, uroczymi sklepikami i kafejkami wokół. Wałbrzych stanowi miasto silnie uprzemysłowione i zurbanizowane, kojarzy nam się przede wszystkim z przemysłem wydobywczym. Na rynku uwagę przyciąga zabytkowy ratusz zachowany w stylu neogotyckim na planie podkowy.

     

    miasto-walbrzych.jpg

     

    Muzeum Przemysłu i Techniki w Wałbrzychu

    Wałbrzyskie Muzeum Przemysłu i Techniki powstało w 1993 roku na terenie dawnej kopalni Julia. Od roku 2009 funkcjonuje tu Park Wielokulturowy Stara Kopalnia. Celem tej instytucji jest udostępnianie obiektów, zabytków i eksponatów dla turystów, upowszechnianie wiedzy o tutejszym przemyśle i tradycjach górniczych. Zobaczymy tu stare maszyny służące do wydobywania węgla, poznamy zasady ich działania, zapoznamy się z wieloma ciekawostkami historycznymi i kulturowymi. Naprawdę warto odwiedzić to muzeum, by poszerzyć swoją wiedzę, a także by urozmaicić swój pobyt w Górach Wałbrzyskich i okolicach Wałbrzycha.

     

    stara-kopalnia-walbrzych.jpg

     

    Legenda o Złotym Pociągu

    Z rejonem Gór Wałbrzyskich i Wałbrzycha związana jest legenda o Złotym Pociągu. Pochodzi ona z czasów II wojny światowej. Mówi o tym, że w rejonie miasta znajdują sie podziemne tunele, którymi miał przejechać wypełnionymi cennymi skarbami pociąg z Wrocławia do Wałbrzycha. Według legendy, w wagonach znajdowały się depozyty wrocławskich banków, mieszczące się w 56 metalowych skrzyniach. Kosztowności miały być ukrywane przez nazistów przed Armią Czerwoną. Legenda mówi o tym, że pociąg docelowo miał dojechać do Świebodzic, a później odjechać w kierunku Wałbrzycha, prawdopodobnie jednak po drodze obsługa pociągu została wymordowana i zastąpiona przez hitlerowców. Chcieli oni skryć dobra przed Armią Czerwoną, ukrywając pociąg. Podania jako miejsce ukrycia pociągu wskazują Górę Sobiesz pod Piechowicami albo podziemną część zamku Książ. Inni twierdza, że pociąg znajduje się w podwałbrzyskich tunelach kolejowych, spośród których jeden z nich miał być specjalnie przeznaczony dla pociągu-kwatery Adolfa Hitlera.

     

    tunel-kolejowy.jpg

     

    Do dziś pociągu nikt nie znalazł, choć niejeden próbował. Próbowali go odnaleźć naukowcy, różne instytucje, osoby prywatne.. Nikomu jednak nie udało się go zlokalizować ani nawet znaleźć dowodów na jego istnienie w tych terenach. Legenda wciąż jednak pozostała żywa, a od czasu do czasu słyszymy o wznowionych próbach odnalezienia pociągu. Tak, czy inaczej, legenda ta sprawiła, że popularność tych terenów znacząco wzrosła.Któż nie chciałby odnaleźć pociągu wypełnionego złotem?

    Uzdrowiska Gór Wałbrzyskich

    Na terenie Gór Wałbrzyskich istniały dawniej wody mineralne. Funkcjonowały tu trzy uzdrowiska – Jedlina Zdrój, Szczawno Zdrój i Stary Zdrój. Ostatnie z nich już nie istnieje, w Jedlinie Zdrój nie ma już wód mineralnych – powodem tego są szkody górnicze.

    Do dziś jednak docenia się walory uzdrowiskowe miejscowości Szczawno-Zdrój. Funkcjonuje tu uzdrowisko, w którym leczy się choroby dolnych i górnych dróg oddechowych, schorzenia narządu ruchu, układu pokarmowego i moczowego, a także schorzenia laryngologiczne. Szczawno-Zdrój to jedno z najstarszych uzdrowisk na Dolnym Śląsku. Działają tu pijalnie wód mineralnych- „Marta”, „Dąbrówka”, „Mieszko”, czy „Młynarz”.

     

    walbrzych.jpg

     

    Jedlina-Zdrój także jest miejscowością uzdrowiskową, leczy się tu dychawicę oskrzelową, zatoki, a także choroby płuc i stawów. Działa tu Pijalnia Wód Mineralnych i cztery słynne sanatoria.

    Zarówno Szczawno-Zdrój, jak i Jedlina-Zdrój to nie tylko uzdrowiska, ale też piękne miasteczka, które są chętnie odwiedzane przez turystów. Nie brakuje tu kafejek, restauracji i innych ciekawych lokali, a w sezonie odbywa się tu wiele imprez kulturalnych. Przyjeżdżają tu nie tylko osoby chore, ale także wszyscy, którzy chcą odpocząć, nabrać sił i nacieszyć się piękną okolicą.

    Pomysł na wycieczkę

    Wałbrzych, Góry Wałbrzyskie i cały obszar Sudetów wokół Wałbrzycha oferuje nam całe mnóstwo możliwości ciekawych wycieczek. Możemy pokusić się o wejście na wierzchołek Chełmca, gdzie znajduje się wieża oraz podświetlany nocą krzyż. Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić jej oczywiście Borowa. Możemy udać się na spacer szlakiem wzdłuż brzegów Pełcznicy bądź trasą Głównego Szlaku Sudeckiego. Możliwości jest mnóstwo. Większość tras i ścieżek ma łagodny przebieg, dzięki czemu doskonale nadaje się na spędzenie czasu z rodziną. To dobry pomysł na weekendowy wypad.

    Ciekawą wycieczkę możemy rozpocząć na dworcu PKP Wałbrzych Główny. Wybieramy szlak żółty i kierujemy się nim do zamku Nowy Dwór na Górze Zamkowej. Ta droga zajmie nam około 40 minut. Trzymamy się żółtego szlaku, dochodząc w ten sposób do Koziej Przełęczy. Wchodzimy na szutrową drogę, która biegnie wprost do widokowego miejsca z krzyżem. Podziwiamy piękne widoki, odpoczywamy. Stąd schodzimy znowu do Koziej Przełęczy i dalej czerwonym szlakiem idziemy do Przełęczy pod Borową. Stąd możemy czerwonym szlakiem dojść do Wałbrzycha bądź szlakiem żółtym- do uzdrowiska Jedlina-Zdrój. Taka wycieczka z pewnością przypadnie do gustu każdemu.

    Czy warto przyjechać w Góry Wałbrzyskie?

    Góry Wałbrzyskie są ciekawym celem weekendowych czy wakacyjnych wypraw. Mimo, że większości z nas te tereny kojarzą się z kopalniami i przemysłem, przyjeżdżając tu przekonamy się, że nawet w tak silnie zurbanizowanym i uprzemysłowionym regionie można znaleźć zielone, przyjazne miejsca, w których chce się wypoczywać. To dobre miejsce na wycieczki z dziećmi, bo wyznaczone tu szlaki i ścieżki turystyczne nie są zbyt forsujące. Można udać się na spokojny spacer bez wysiłku i trudu zdobywając najwyższe szczyty gór. Choć panoram, jakie stąd ujrzymy nie sposób porównać do tych z Tatr czy innych wysokich gór, z pewnością odnajdziemy tu spokój i ciszę, czyli to, czego szukamy w górach.

    Doskonałą bazą noclegową dla wszystkich przyjeżdżających w Góry Wałbrzyskie jest Wałbrzych i okoliczne mniejsze miejscowości. Oferują one turystom wiele miejsc noclegowych w hotelach, pensjonatach i ośrodkach, a także w kwaterach prywatnych. Miejsc noclegowych nie brakuje, jednak zawsze warto dokonać rezerwacji wcześniej.

    Zdecydowanie warto przyjechać w rejon Wałbrzyskich Gór, by przekonać się o pięknie tego niedocenianego zakątka Polski. Rejon ten to nie tylko kopalnie i przemysł, ale także zieleń, natura i czyste powietrze, a także ciekawe zabytki i miejsca, które po prostu trzeba zobaczyć.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.pl

    Chcesz dowiedzieć się więcej o górach w Polsce?
    Przeczytaj nasz artykuł – Góry w Polsce – Opis Pasm Górskich, Najwyższe Szczyty, Przewodnik turystyczny

  • Jakie góry wypiętrzyła orogeneza alpejska? Mechanizmy działania.

    Jakie góry wypiętrzyła orogeneza alpejska? Mechanizmy działania.

    Najmłodsza i wciąż trwająca z orogenez w historii naszej planety. Przeciwnie niż jej poprzedniczki, czyli na przykład orogeneza hercyńska i orogeneza kaledońska, trwa na niektórych obszarach do dziś. Czym tak naprawdę jest to zjawisko i jak konkretnie wpływa na dzisiejsze krajobrazy górskie?

    Czym są orogenezy?

    W ogromnym skrócie jest to zespół górotwórczych zjawisk, które w podobnym czasie zachodzą na różnych obszarach, a nawet globalnie. Stale zachodzi tu wypiętrzanie się łańcuchów górskich, które w przypadku orogenezy alpejskiej nazywa się potocznie „młodymi górami”. W dziejach Ziemi wyróżniamy kilka orogenez, które wypiętrzyły stare, wycierające się już góry: m.in. Karkonosze, Góry Skaliste, Harz, Ural i inne. Wyróżniamy też najnowszą, czyli tą alpejską, która ukształtowała takie łańcuchy jak Alpy, Himalaje, Andy, czy Kaukaz, a także rodzime Karpaty.Czym są orogenezy

    Historia orogenezy alpejskiej

    Orogeneza alpejska rozpoczęła się ok. 230 mln lat temu, jeszcze w okresie przejściowym na granicy triasu i jury i lokalnie trwa nadal. Jej wystąpienie było możliwe dzięki kilku czynnikom, które mają ścisły związek z tworzeniem się aktualnego kształtu kontynentów zmianami rozmiarów oceanów. Rozpadła się bowiem Pangea, superkontynent, z którego cząstek powstały wszystkie te, które są nam znane. To wówczas nasiliły się ruchy fragmentów skorupy ziemskiej, a na ich punktach stykowych, orogeneza alpejska pozostawiła po sobie alpidy, czyli pasma takie jak Alpy, czy Himalaje.

    Historia orogenezy alpejskiej

    Jak powstają góry?

    Ruchy górotwórcze to mniej lub bardziej gwałtowne procesy, którym często towarzyszą ruchy płyt tektonicznych, które wynoszą fragmenty skorupy ziemskiej. Ale nie tylko. Zdarzeniami, w wyniku których dodatkowo mogą wypiętrzać się pasma górskie, są na przykład trzęsienia ziemi, a także zjawiska wulkaniczne (tu przykładem mogą być Andy). Zazwyczaj jednak góry powstają poprzez napieranie na siebie dwóch płyt litosfery. Siła, która tworzona jest w ramach tego procesu, wypiera stykowe pasma skorupy ziemskiej. W taki sposób powstały m.in. Himalaje – jako wynik napierania na siebie płyty euroazjatyckiej i indo-australijskiej.

    Jak powstają góry?

    Różnice między górami

    Każdy amator gór choć raz zaobserwował, jak różne mogą być poszczególne pasma, i jak wiele różni na przykład polskie Karpaty, od Kaukazu lub Himalajów. Pomimo że wszystkie te łańcuchy górskie wypiętrzyła alpejska orogeneza.

    Znaleźć możemy liczne podobieństwa, ale im bardziej zagłębimy się w szczegółowe informacje, tym więcej różnic znajdziemy. Dzieje się tak ze względu na regionalne tempo powstania szczytów, a także lokalne czynniki, które będą wpływały na rozwój sytuacji, wśród których wyróżnić możemy ilość osadów, intensywność ruchów, a także dodatkowe zjawiska tektoniczne.

    Różnice między górami

    Kształtowanie się szczytów

    Zanim góry przybiorą kształt prezentowany dziś, przybierają formę, którą nazywamy górotworem. Wewnętrzna strona górotworów to starsze skały o krystalicznej budowie, a zewnętrze to mniej trwałe skały osadowe, które nazywamy fliszowymi. Aby zaobserwować różnorodność gór, spójrzmy na nasze rodzime Tatry. Pozbawione zostały one fliszu w trakcie zalania, kiedy to najwyższe góry Polski znalazły się w eocenie na morskim dnie. Woda wypłukała słuszną część podłoża, zostawiając młodą, krystaliczną strukturę Tatr. Dla porównania Prealpy, które powstały w czasie tej samej orogenezy, zbudowane są w większości z fliszu właśnie. Tatry i znaczną część gór powstałych w trakcie ostatniej orogenezy zaliczyć możemy do gór fałdowych.

    Kształtowanie się szczytów

    Jak powstają góry fałdowe?

    Jak wspomnieliśmy wcześniej, zjawisko to jest efektem wzajemnych nacisków płyt litosfery, które fałdują warstwy skalne znajdujące się w podłożu. Doprowadza to też do powstania płaszczowin, czyli silnie pofałdowanych warstw skalne, które w wyniku ruchów podłoża przemieszczają się nawet kilometry poza obręb właściwych wierzchołków.

    Warstwy litosfery tworzą w tym procesie charakterystyczne fałdy, które świetnie widać w przekrojach skalnych. W ten sposób ukształtowane zostały masywy orogenezy alpejskiej. W Polsce jako przykład masywów utworzonych przez te procesy podać możemy Karpaty, a jeśli chodzi o zagraniczne pasma górskie, to zaliczamy do nich na przykład Kordyliery, Himalaje, Alpy, Atlas, a także Andy w Ameryce Południowej.

    Jak powstają góry fałdowe?

    Orogeneza alpejska w Polsce

    Pomimo że na tle innych krajów Polska wcale nie jest bardzo górzystym krajem, to nie można zaprzeczyć, że w trakcie orogenezy alpejskiej dokonały się znaczące zmiany w topografii terenów wchodzących dziś w skład Rzeczpospolitej. Były one nieuniknione, jako że całość Europy zmagała się z podobnymi zjawiskami. Szereg zmian wywołany został przez ścieranie się południa Europy z północą Afryki. W ten sposób krajobraz południa kontynentu wzbogacił się na przykład o Pireneje, Alpy i Apeniny. Po drugiej stronie Morza Śródziemnego w trakcie orogenezy alpejskiej powstały się na przykład masywy Atlasu. Skupmy się jednak na Polsce i wpływie, jaki miała alpejska orogeneza na topografię południa kraju.

    Orogeneza alpejska w Polsce

    Skutki orogenezy alpejskiej w Polsce

    • doprowadzenie do powstania fałdów tworzących Tatry, a także Pienin;
    • utworzenie płaszczowin Beskidów i Bieszczadów;
    • u podnóży Tatr, utworzenie morza, które pozostawiło po sobie ogromne zasoby soli;
    • wypiętrzone zostały polskie łańcuchy górskie, nie tylko Karpaty, ale także starsze Sudety.

    Czy czujecie teraz chęć zdobycia wiedzy na temat pochodzenia szczytów, po których odbywacie swoje wędrówki i wspinaczki? Taka geografia w wydaniu praktycznym jest naprawdę pasjonująca, a w ramach każdej wycieczki poznamy nowy, ekscytujący element.

  • Dwernik Kamień – trasa dla każdego

    Bieszczady kojarzą nam się z dzikością, ciszą, niezmąconym niczym spokojem. Niestety, w wielu miejscach Bieszczady zatraciły swoją pierwotną postać, stając się mekką turystyki. Nic w tym dziwnego, świat się rozwija, pędzi, każdy szuka więc schronienia w głuszy choć na kilka dni w roku. Na szczęście są jeszcze miejsca, w których turystów ciągle jest niewielu. To miejsca, gdzie mamy szansę poczuć prawdziwego ducha Bieszczadów, gdzie nad lasami przelatują Bieszczadzkie Anioły, a w powietrzu unosi się zapach wolności i natury. Takim miejscem jest Dwernik Kamień, szczyt wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju.

    Dwernik Kamień – położenie geograficzne

    Dwernik Kamień to szczyt o wysokości 1004 m n.p.m., położony niedaleko Dwernika i Nasicznego. Leży w opadającym z Hasiakowej Skały grzbiecie, od pobliskiego Jawornika oddzielony jest przełęczą Prislip, czyli Przysłup (845m). Szczyt Dwernika Kamienia jest bardzo charakterystyczny. Składa się z równoległych grzęd. Jego stoki są strome, a sam szczyt skalisty. Charakterystyczne są też wychodnie skalne z piaskowców, większość z nich to wychodnie skalne z piaskowca krośnieńskiego.

    Z Dwernika Kamienia spływają liczne potoki. Ze szczytu roztaczają się widoki na połoniny, Tarnicę czy Łopiennik. Legendy mówią, że pod szczytem stała kiedyś stajnia służąca do przetrzymywania skradzionych przez zbójników koni i bydła. Stąd były one transportowane na Węgry, a tam sprzedawane. Z tego powodu szlak na szczyt Dwernika Kamienia nierzadko nazywany jest „zbójeckim szlakiem”. W jednej z książek mówiących o zbójnickich tradycjach Bieszczad można przeczytać, że „zbójnicką górą” był szczyt Matragona i Magurica. Tam swoje kryjówki mieli beskidzcy zbójnicy, którzy bydło i konie przechowywali właśnie tuż pod szczytem Dwernika Kamienia.

     

    panorama-bieszczady.jpg

     

    Legenda o powstaniu Dwernika Kamienia

    W jednej z książek znanego pisarza Andrzeja Potockiego pt. „Księga legend i opowieści Bieszczadzkich” możemy przeczytać ciekawą legendę o powstaniu Dwernika Kamienia. Legenda ta rzeczywiście przechodzi z pokolenia na pokolenie. Mówi ona o tym, że kiedyś okolice dzisiejszego Kamienia Dwernika zamieszkiwał pewien rycerz o imieniu Dwernik. Kochał się on w pannie o imieniu Łopieńka, ona zresztą także kochała się w nim do szaleństwa. Niestety, nie była to miłość, która mogla być spełniona – dziewczyna była już zaręczona z Juraszkiem. Jedyną możliwością uratowania miłości dziewczyny z Dwernikiem było uprowadzenie Łopieńki w sobótkową noc. Dwernik niewiele się zastanawiając, tak też uczynił. Porwał panienkę, a ta szczęśliwa, od razu przyjęła jego oświadczyny. Juraszko był wściekły, pragnął prawdziwej zemsty.

     

    natura-roslinnosc-bieszczad.jpg

     

    Pewnego dnia rycerz Dwernik wybrał się na Połoninę Wetlińską, na której pasterze pilnowali jego stada. Wtedy Juraszko strzelił do niego z kuszy. Aby prawda nie wyszła nigdy na jaw, Juraszko pochował Dwernika. W tym miejscu nocą wyrosła skała. Łopieńka płakała, nie wiedziała, gdzie jest jej ukochany. Gdy natknęła się na skałę, wiedziała, że to jej Dwernik. Stąd nazwa szczytu – Dwernik Kamień.

    Oczywiście, legenda ta jest podaniem, który trzeba traktować z przymrużeniem oka, nie sposób jednak odebrać tej opowieści uroku i tajemniczości. Ten klimat doskonale pasuje do tych terenów wciąż owianych tajemnicą.

    Dwernik Kamień czyli.. Małe Bukowe Berdo

    Dwernik Kamień często porównywany jest do Bukowego Berda. Nie dzieje się tak bez powodu. Podobieństwem są przede wszystkim niezwykle krajobrazy, które roztaczają się z obu tych grzbietów. Ze szczytu Dwernika Kamienia widzimy Magurę Stuposiańską, Połoninę Wetlińską, Caryńską, Smerek, Pasmo Otrytu. Te widoki zapierają dech w piersiach i zostają w pamięci na zawsze.

    Innym podobieństwem do Bukowego Berda są wychodnie skalne. Szczyt Dwernika Kamienia obfituje w charakterystyczne skałki, które sprawiają, że nie sposób pomylić go z żadnym innym miejscem Bieszczad.

     

    panorama-bieszczady.jpg

     

    Zarówno na Bukowym Berdzie, jak i na szczycie Dwernika Kamienia znajdziemy pamiątkowe tablice. Ta na Dwerniku poświęcona jest Arturowi Nowotarskiemu, zmarłemu kandydatowi na ratownika GOPR. Co prawda nie zmarł on na tym szczycie, jednak to miejsce było jego ukochanym miejscem na ziemi. Takie bieszczadzkie tablice z imieniem, nazwiskiem, a najczęściej też chwytającym za serce i zmuszającym do myślenia cytatem, nie są rzadkością. Spotkamy je na wielu szlakach. Powodują one, że nabieramy pokory do gór, które choć nie wysokie w porównaniu z innymi górami Polski czy świata, są mimo wszystko nieprzewidywalne.

    Warto zaznaczyć, że Dwernik Kamień znajduje się na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Sanu i nie jest oficjalnie włączony do terenu Bieszczadzkiego Parku Narodowego, z czym nie zgadzają się jego miłośnicy.

    Królestwo niedźwiedzi

    Dwernik Kamień często nazywany jest królestwem niedźwiedzi. Rzeczywiście, tutaj spotkanie „misia” jest bardzo możliwe. Trzeba zaznaczyć, że niedźwiedzie, choć sympatyczne, są dla nas śmiertelnym niebezpieczeństwem. Jednak, jak mówi jeden z bieszczadzkich znawców w przewodniku po Bieszczadach, niedźwiedź nie atakuje bez powodu. Pierwszy atak niedźwiedzia zwykle jest spowodowany jego strachem i obroną. Trzeba więc pamiętać o jednej prostej zasadzie – to my wchodzimy do jego królestwa, nie on do naszego. Uszanowanie tej zasady pozwoli nam na uchronienie się przed ewentualnym niebezpieczeństwem.

     

    niedzwiedz-brunatny.jpg

     

    Niemniej jednak, szczyt Dwernik Kamień jest dla niedźwiedzi prawdziwym rajem. Turystów jest tu wciąż niewielu, porównując np. połoniny czy inne słynne miejsca. Nie brakuje lasów, ale też odkrytych przestrzeni. Dla niedźwiedzi to raj, mamy więc dużą szansę na spotkanie z tym niezwykłym dzikim zwierzęciem. Nie ma jednak obaw, jeśli będziemy trzymać się szlaku, nie będziemy z niego schodzić, niedźwiedź nie powinien wyjść na naszą drogę. Idąc szlakiem, pamiętajmy o tym, by poruszać się na tyle głośno, by niedźwiedź doskonale nas słyszał. Nie musimy hałasować – wystarczy zwykła rozmowa, a jeśli wędrujemy samotnie – monolog.

    Szlaki turystyczne, czyli jak dotrzeć na Dwernik Kamień?

    Na Dwernik Kamień wiedzie co najmniej kilka ścieżek, żadna z nich nie powinna sprawić problemu. Najprostsza i najkrótsza trasa to ścieżka przyrodnicza „Dwernik Kamień”.

    Ścieżka przyrodnia „Dwernik Kamień”

    Ścieżka przyrodnicza „Dwernik Kamień” rozpoczyna się na parkingu zlokalizowanym tuż nad potokiem Nasiczniańskim. Obecnie turyści mogą tu przeczytać tablicę informacyjną z opisem ścieżki i mapą szlaku. Mijając potok, skręcamy z szosy do lasu. Po krótkim marszu ukaże nam się pierwszy przystanek – drzewostan modrzewiowy. Zajmuje on calkiem spory obszar 0,3 ha. Modrzewie w całych Bieszczadach nie występują zbyt licznie. Młode drzewka, które sadzone są przez leśników są bardzo narażone na działanie jeleni, które swoimi rogami zdzierają z nich korę. Starsze drzewa natomiast nierzadko są niszczone przez niedźwiedzie, które na twardej korze ostrzą pazury, dobierając się do soków wypływających z pnia. Nie powinien nas dziwić widok plastikowych osłonek na modrzewiach – mają one właśnie uchronić te rzadkie w tym terenie drzewa przed zniszczeniami.

     

    mgly-nad-bieszczadami.jpg

     

    Kilkanaście minut marszu od przystanku nr 1 doprowadzi nas do stokówki Nasiczne – Zatwarnica. Możemy odpocząć, a następnie iść dalej przez bukowy las. Dotrzemy tą drogą do przystanku nr 2 – Skały. Znajduje się tu skała z piaskowca krośnieńskiego. Idziemy dalej, aż do przystanku nr 3 – Świerki. Świerki także nie są gatunkiem charakterystycznym dla tych terenów, są wprowadzone sztucznie jako domieszka. Ich wiek szacuje się na około 70 lat.

    Od świerków droga zaczyna iść bardziej stromo w górę. Wreszcie docieramy do przystanku nr 4 – tak oznaczony jest szczyt Dwernika Kamienia. Wierzchołek jest objęty ochroną jako pomnik przyrody. Stąd podziwiamy niezwykłe widoki i atrakcyjne wychodnie skalne.

    Ze szczytu możemy zejść tą samą drogą, mijając jeszcze przystanek nr 5, możemy także udać się w kierunku Zatwarnicy. Po około 20-30 minutach dojdziemy do stokówki, gdzie pętla szlaku przetnie się, dalej pójdziemy tą samą ścieżką, co przedtem, schodząc prosto na parking nad potokiem. Cała trasa ma długość 5,8 km. Czas przejścia to około 3h, jest to więc świetny sposób na przyjemny nieforsujący nas zbytnio spacer.

    Ścieżka przyrodniczo-historyczna „Hylaty” w Zatwarnicy

    Trasę rozpoczynamy przy charakterystycznej Chacie Bojkowskiej. Jest to rekonstrukcja tradycyjnych w tym regionie chaty. W sezonie letnim chata jest użytkowana jako galeria lokalnego produktu, można tu obejrzeć lokalne rękodzieło, kupić prawdziwie bieszczadzkie pamiątki. Chata przez cały rok jest ośrodkiem informacji turystyczno-lokalnej.

    Cała ścieżka ma na celu ukazanie tego, co pozostało po tutejszej ludności bojkowskiej, a także zaprezentowanie niezwykłych walorów przyrodniczych tych terenów. Ścieżka ma 12 km, składa się na nią aż 17 przystanków. Miniemy tu miejsce po wodnym młynie, jednym z czterech tego typu budowli, działających niegdyś w Zatwarnicy. Znajduje się ono tuż przy ujściu potoku Hylatego do Rzeki. Na uwagę zasługuje też wodospad na potoku Hylaty o wdzięcznej nazwie Szepit. Jest to największy wodospad w całych Bieszczadach. Co ciekawe, szum spadającej wody możemy usłyszeć już z kilkudziesięciu metrów wcześniej.

    Przy powstaniu tego wodospadu duże znaczenie miało działanie człowieka. W czasach, gdy wojsko budowało drogę (były to lata 1962-1963), materiał pozyskiwany był z potoku. Z tego powodu kaskada przesunęła się o około 30m, zmieniając swój kształt. Szepit nie jest więc tak w 100% dziełem samej natury. Do wodospadu wiodą schodki, są tu także ławeczki, na których możemy odpocząć i nabrać sił do dalszej drogi wśród szumu wody. Od roku 1998 wodospad Szepit na potoku Hylaty jest pomnikiem przyrody.

     

    hylaty-wodospad.jpg

    Drzewa rezonansowe i inne ciekawostki

     

    Ciekawostką jest fakt, że to właśnie tutaj znajdują się okazałe rezonansowe drzewa. Są to buki, z których drewno jest wykorzystywane do budowy instrumentów muzycznych. Co sprawia, że akurat tutejsze drewno do tych celów nadaje się najlepiej? Przede wszystkim surowy, górski klimat panujący w Bieszczadach.

    Wprawni turyści z pewnością zwrócą uwagę na okopy, które pochodzą jeszcze z czasów II wojny światowej. Świadczą one o burzliwej historii tych terenów, przez które przetoczyły się ciężkie wojska i rozegrały krwawe bitwy. Warto przed przyjazdem tutaj poczytać nieco na temat historii tych terenów, by lepiej zrozumieć i docenić wszystko, co spotykamy na szlaku wiodącym na szczyt.

    Ścieżka przyrodniczo-historyczna „Hylaty” jest jednym z elementów Ekomuzeum „W krainie Bojków”, które znajduje się w Zatwarnicy. Jego celem jest pielęgnacja pamięci o kulturze i historii Bojków, którzy niegdyś zamieszkiwali te tereny. Dziś pozostało po nich niewiele, dlatego tak ważne jest, by chronić i pielęgnować to, co mimo wszystko możemy jeszcze odnaleźć, wędrując po starych, nieistniejących już wsiach.

    Ścieżka historyczno-przyrodnicza „Przysłup Caryński-Krywe n.Sanem”

    Ta ścieżka to jedna z najdłuższych znakowanych ścieżek w całych Bieszczadach. Jej przejście najlepiej rozlożyć na 2 dni, bo aby przejść ją w ciągu jednego dnia, pominiemy wiele ciekawych jej fragmentów. Całą wycieczkę zaczynamy na Przysłupie Caryńskim, a konkretniej ze schroniska „Koliba”. Schodzimy ścieżką w dół, po 30 minutach będziemy już na ścieżce do ruin kaplicy św. Jana i cmentarza w dawnej wsi Caryńskie. Dojdziemy tam w 5 minut, przechodząc kładką nad Caryńskim potokiem.

    Wracamy na ścieżkę „Przysłup-Krywe”, skąd po 15 minutach marszu dojdziemy na Przełęcz Nasiczniańską. Zobaczymy stąd nieliczne zabudowania wsi Nasiczne, a w oddali przy dobrej widoczności ujrzymy Tarnicę i Krzemień. Co ciekawe, po prawej stronie mamy wzgórze 842, gdzie kryją się dwie największe w całych Bieszczadach jaskinie. Schodzimy ścieżką do Nasicznego, gdzie po 30 minutach znajdziemy się przed podejściem na Dwernik Kamień (1004 m). Stąd wejdziemy na opisywaną już wcześniej ścieżkę z charakterystycznymi przystankami.

     

    bieszaczady-nasiczne.jpg

     

    Ze szczytu możemy oczywiście zejść tą samą drogą, lepszym pomysłem jest jednak dalsza wędrówka, wiodąca przez Magurę aż do Sękowca- dzisiaj nazywanego Zatwarnicą. Czas przejścia na Dwernik Kamień i zejście do Zatwarnicy to około 3h. Tutaj możemy zakończyć wycieczkę, bądź wędrować dalej w kierunku Krywego.

    Od wsi Hulskie do ruin Krywego dzieli nas 1:40h drogi.

    Szlaki rowerowe

    Na Dwernik Kamień prowadzą nie tylko szlaki piesze, ale także rowerowe. Jednym z nich jest czerwony szlak rowerowy, rozpoczynający się w Zatwarnicy. Prowadzi on na szczyt Dwernika Kamienia, stąd prosto na Przełęcz Nasiczniańską, do Nasicznego, Przysłupu Caryńskiego, aż do Bereżek. To bardzo widokowy szlak, pozwalający na długotrwałe napawanie się niezwykłymi widokami. Drugi szlak rowerowy to szlak niebieski, prowadzący z Zatwarnicy na szczyt Dwernika Kamienia od strony południowo-wschodnich stoków, następnie do Nasicznego i Dwernika.

    Dawniej z Dwernika Kamienia przez Jawornik można było dotrzeć na Połoninę Wetlińską. Dzisiaj nie ma już takiej legalnej możliwości, ponieważ w rejonie Przysłupia zaczyna sie już Bieszczadzki Park Narodowy. Będąc na Połoninie Wetlińskiej obok schroniska Chatka Puchatka można jeszcze dojrzeć wąską ścieżkę na Jaworzec, w dużej mierze jest ona już jednak zarośnięta.

    Dwernik Kamień, z racji tego, że nie należy do obszaru Bieszczadzkiego Parku Narodowego, jest miejscem, gdzie możemy zabrać psa. Trzeba jednak pamiętać o smyczy – podpowiada to zdrowy rozsądek. Pies powinien być na smyczy, by nie stresować innych turystów, którzy tutaj szukają przecież ciszy i spokoju.

     

    na-szlak-z-psem.jpg

     

    Czy warto odwiedzić Dwernik Kamień?

    Dwernik Kamień (1004 m n.p.m.), choć nie jest szczytem ani najwyższym, ani nawet najbardziej spektakularnym w Bieszczadach, przez wielu uznawany jest za jeden z najpiękniejszych szczytów. Mimo to, wciąż możemy cieszyć się tutaj ciszą i spokojem, turystów jest tutaj niewielu. I całe szczęście! Bieszczady potrzebują takich miejsc, a jest ich coraz mniej. Co świadczy o pięknie tego terenu? Przede wszystkim niesamowite widoki, jakie roztaczają się z jego szczytu – grzbiet Połoniny Wetlińskiej, Caryńskiej czy Tarnica z tej perspektywy wyglądają wprost obłędnie.

    Atrakcyjne wychodnie skalne sprawiają, że teren ten jest charakterystyczny i jedyny w swoim rodzaju. Na uwagę zasługują także znaki po dawnym życiu na tych terenach, m.in. pozostałości zabudowań, okopy z czasów II wojny światowej, ale także owocowe drzewa w dawnych terenach pobliskich nieistniejących już wsi. To właśnie to m.in. sprawia, że Dwernik Kamień jest doceniany przez prawdziwych miłośników Bieszczadzkiej włóczęgi. Znajduje się wiele pomników przyrody, o których sporo możemy dowiedzieć się z licznych tablic informacyjnych. Wychodnie skalne Dwernika Kamienia są łatwo rozpoznawalne i bardzo charakterystyczne.

     

    bieszczady-rzeka.jpg

     

    Zaletą szlaku na szczyt Dwernika jest fakt, że ścieżki nie są forsujące, mogą więc być dobrym pomysłem na pierwszą bieszczadzką wyprawę z dziećmi. Sam szczyt jest niezwykle malowniczy, a wejście na niego nie jest zbyt strome. Wychodnie skalne widać już z daleka. Szczyt ma 1004 m wysokości, a to wystarczy, by pokochać Bieszczady i wracać tutaj każdego roku. Jeśli więc nie masz jeszcze planów na wiosenny czy wakacyjny weekend, Dwernik Kamień będzie strzałem w dziesiątkę.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.pl

  • Góry Słonne – przystanek na drodze w Bieszczady

    Góry Słonne są częstym przystankiem na trasie w Bieszczady. Nic w tym dziwnego, jest to bowiem miejsce uważane przez niektórych za jedno z najdzikszych i najbardziej naturalnych miejsc w Polsce. Takich zakątków niezmienionych ludzką ręką mamy już coraz mniej, tym bardziej więc warto je zobaczyć na własne oczy. Góry te cechują się niezwykłą fauną i florą, a także niespotykanymi nigdzie indziej formacjami skalnymi. Z tymi terenami wiąże się także wiele ciekawych historii i legend, zarówno tych potwierdzonych, jak i tych, które powinniśmy brać z przymrużeniem oka. Przyjrzyjmy się bliżej tym niezwykłym terenom.

    Położenie geograficzne Gór Słonnych

    Góry Słonne są pasmem górskim podlegającym Górom Sanocko-Turczańskim w Karpatach Wschodnich. Pasmo Gór Słonnych rozciąga się w kierunku z północnego zachodu na południowy wschód. Ciekawy jest fakt, że obszar Gór Słonnych nie został nigdy dotąd dokładnie zdefiniowany. Zazwyczaj przyjmuje się, że termin ten określa teren na wschód od Doliny Sanu i na północ od Leska aż po Olszanicę. Ten wariant jest stosowany najczęściej. Mówi się jednak także, że Góry Słonne rozciągają się od Doliny Sanu po Dolinę Wańkówki, a także do Doliny Strwiąża i Magurę Wańkową.

    Przyjmuje się, że początkiem Gór Słonnych jest przełom Sanu między Trepczą, a Międzybrodziem, a ich koniec jest pomiędzy Olszanicą, a Ropieńką.

    Góry Słonne dzielimy na trzy części. Grzbiet główny stanowią kulminacje: Moczarki (572 m n.p.m.), , Słonny (668 m n.p.m.), Słonna (639 m n.p.m.), Przysłup (658 m n.p.m.), Kamionka (631 m n.p.m.). Część południowo-zachodnia nazywana jest Pasmem Olchowieckim i składa się ze szczytów: Orli Kamień (518 m n.p.m.), Granicka (575 m n.p.m.), Paproć (503 m n.p.m.). Trzecia część Gór Słonnych to teren od Góry Sobień na wschód i na południe od głównego pasma. Ten teren obejmuje kilka wiosek – Bezmiechową, Rudenkę, Manasterzec. Wysokości bezwględne tych wiosek nie przekraczają 500 m n.p.m. i cechują się występowaniem terenów zabudowanych, pól, lasów i łąk.

    Pochodzenie nazwy

    Nazwa Gór Słonnych pochodzi od słonych źródeł, które wypływają z ich wnętrza. Źródła te są powszechnie znane i od stuleci wykorzystywane. Po raz pierwszy źródła te zostały opisane w dziele Stanisława Staszica „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski”. Największe zagęszczenie solanek występuje w obrębie szczytu zwanego Na Opalonym. Ciekawostką jest fakt, że badacze doliczyli się tutaj aż 78 słonych potoków. Z tutejszych solanek już od średniowiecza pozyskiwano sól, wykorzystując popularną wówczas metodę warzenia. Pierwszym plemieniem pozyskującym tu sól byli celtyccy Anartowie. Obecnie zawartość soli to około 11%, jednak jeszcze w okresie II wojny światowej pojawiały się informacje o pozyskiwaniu soli w celach zarobkowych.

    Ciekawy jest również fakt, że pod ziemią występują nie tylko solanki, ale także złoża ropy naftowej, która była tu wydobywana już w 1886 roku.

    Fauna i flora Gór Słonnych

    Teren Gór Słonnych objęty został Parkiem Krajobrazowym Gór Słonnych. Park ten ma powierzchnię 513,92 km2. W rejonie Parku Krajobrazowego znajduje się kilka rezerwatów – Dyrbek, Polanki, Buczyna w Wańkowej, Na Oratyku i Góra Sobień.

    Teren Gór Słonnych jest w 73% porośnięty kompleksami leśnymi. Pomiędzy lasami dają się zauważyć pola uprawne, łąki i pastwiska. Prowadzone są na nich wypasy owiec i kóz, czasami bydła. Teren Gór Słonnych obejmuje też rejony wsi dzisiaj już nieistniejących, po których pozostały jednak stare dzrewa owocowe objete ochroną Parku Krajobrazowego.

    Na terenie Parku występuje roślinność piętrowa. Piętro regla dolnego powyżej 500 m porastają przede wszystkim lasy bukowe i bukowo-jodłowe i charakterystyczne dla żyznej buczyny karpackiej runo leśne. Nieco wyżej, do wysokości 500 m w piętrze pogórza rosną buczyny karpackie i grądy wschodniokarpackie. Na terenie Parku nie brakuje też dolin rzecznych, porośniętych wiklinowymi zaroślami i olszynką karpacką. Co ciekawe, Góry Słonne porasta aż 900 gatunków roślin naczyniowych i 68 gatunków górskich. To świadczy o naturalności tutejszego środowiska, jego dzikości i nieskazitelności. Występują tu także typowe gatunki wschodniokarpackie, takie, jak np. czosnek zielonawy, kłosownica pierzasta czy miodownik melisowaty. Okolice Serednicy znane są z występowania drzewiastych form cisa.

    W Parku Karjobrazowym Gór Słonnych możemy spotkać niedźwiedzie brunatne, wilki, żbiki, wydry czy dziki. Są tu także orły przednie, orliki krzykliwe czy jastrzębie i puchacze uralskie.

    Co ciekawego warto zobaczyć w okolicy?

    Sanok

    Sanok jest miastem przez wielu nazywanym bramą w Bieszczady. Choć stąd do ich serca jeszcze daleka droga, obserwujemy tutaj prawdziwie bieszczadzkie krajobrazy i klimat. Przebywając w tym miasteczku warto odwiedzić Muzeum Historyczne, w którym mieści także Muzeum Zdzisława Beksińskiego. Największą atrakcją Sanoka jest jednak Muzeum Budownictwa Ludowego, największy tego typu skansen w Polsce. Zobaczymy tu stare chaty bojkowskie, łemkowskie, wiele z nich zostało przeniesione z okolicznych wsi. Wewnątrz chat zobaczymy oryginalne wyposażenie pozwalające nam wyobrazić sobie, jak wyglądały dawne życie na tych terenach.

     

    skansen-w-sanoku.jpg

     

    Sanok nazywany jest miastem Wojaka Szwejka, na rynku znajduje się nawet jego pomnik. Cieszy się on dużą popularnością wśród turystów, którzy robią sobie z nim zdjęcia. Na uwagę zasługuje także malowniczy rynek i punkt widokowy, z którego podziwiać możemy niezwykły widok na całą okolicę.

    Wujskie

    Pomiędzy wsią Wujskie, a Tyrawą Wołoską znajdują się najdłuższe serpentyny w Polsce. Cała trasa wznosi się i opada, prowadzi przez malowniczy las. Ten teren jest szczególnie doceniany przez motocyklistów. Ciekawostką może być fakt, że dopóki na drodze tej nie było asfaltu, zakrętów były znacznie więcej. Do lat 70.XX wieku droga ta liczyła sobie 42 serpentyny, dzisiaj mamy ich 15. Odwiedzając Góry Słonne, serpentyny powinny być jednym z punktów na naszej liście osobliwości do zobaczenia.

    W Wujskiem każdego roku organizowany jest w maju Bieszczadzki Wyścig Górski, stanowiący jedną z rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Przyciągają one miłośników motoryzacji z całej Polski.

    Orli Kamień – ciekawostka historyczna

    Orli Kamień jest najdalej na zachód wysuniętym masywem górskim w Górach Sanocko-Turczańskich. Ma wysokość 518 m n.p.m. i leży w zachodnim odcinku Pasma Olchowieckiego. Najbardziej charakterystycznym punktem masywu są Orle Skałki i Orli Kamień (546 m n.p.m.), od którego pochodzi nazwa tego szczytu. Aby dostać się na Orli Kamień, swoją wycieczkę musimy zacząć na Białej Górze, będącej jedną z dzielnic Sanoka. Wychodzi stąd znana ścieżka przyrodnicza. Po drodze spotkamy pozostałości po czasach wojny w postaci okopów. Znajduje się tutaj także tzw. Linia Mołotowa ze śladami po bunkrach.

    Powyżej Orlego Kamienia znajduje się szczyt Gwiazda. Jego nazwa pochodzi od wyrytej na skale gwiazdy radzieckiej. Wyryto tu także dwa nazwiska pochodzące od żołnierzy radzieckich, którym udało się uciec z obozu jenieckiego w Olchowcach. Tutaj wedlug danych historycznych mieli oni swoją kryjówkę. W tych rejonach znajduje się także cieszącą się złą sławą Góra Cichości. Panuje tutaj złowroga cisza, którą dopełnia ponury widok połamanych przez burze drzew.

    Góra Sobień

    Aby dotrzeć na Górę Sobień , należy z Sanoka kierować się w kierunku Przemyśla. Łatwo tu trafić w drodze w Bieszczady, niektórzy uważają nawet Górę Sobień za bramę bieszczadzką. Z góry roztacza się niezwykły widok na okolice. Kiedyś na szczycie góry wznosił się okazały zamek warowny. Historia mówi, że w roku 1417 przebywał tu sam Władysław Jagiełło. Mało kto wie, że ślub króla Jagiełły z Elżbietą Granowską odbył się właśnie w Sanoku, a dokładniej, w klasztorze Franciszkanów. Legendy mówią, że w ruinach zamku straszy czarna i biała dama. Co ciekawe, Biała Dama straszy w innych godzinach, Czarna w innych, a czasem straszą jednocześnie. Oczywiście, jest to legenda, ale niewątpliwie dodaje ona uroku i tajemniczości temu miejscu. Każdego roku przybywa tutaj wielu śmiałków, którzy próbują przekonać się, ile prawdy jest w tej niezwykłej legendzie. Jak dotąd, nikomu nie udało się spotkać przemykających przez zamek Dam.

    Góra Sobień od 1970 roku jest Rezerwatem Przyrody.

    Szlaki turystyczne

    W Górach Słonnych wyznaczono wiele szlaków turystycznych. Z Sanoka wiedzie szlak czerwony, prowadzący przez Białą Górę (518 m n.p.m.) na Orli Kamień i Słonną (639 m n.p.m.), a następnie na Przysłup (658 m n.p.m.), Rakową, Chwaniów, Roztokę aż w kierunku Pogórza Przemyskiego do Przemyśla.

    Szlak żółty jest szlakiem spacerowym, prowadzi z Sanoka na Orli Kamień. Idealnie nadaje się na przyjemną niedzielną wycieczkę.

    Niebieski szlak nazywany jest Szlakiem Architektury Drewnianej. Rozpoczyna się w Sanoku i prowadzi przez Międzybrodzie na Orli Kamień, dalej na Mrzygłód, Ulucz, Dobrą, Holuczków, Słonną, Granicką z powrotem do Sanoka.

    Szlak zielony jest szlakiem zaczynającym się w Załużu aż po Przysłup (658 m n.p.m.).

    W Górach Słonnych znajduje się wiele tarasów widokowych, z których przy dobrej widoczności mamy szansę nawet na dostrzeżenie bieszczadzkich szczytów. Z tarasów widokowych możemy podziwiać także niezwykle malowniczą Dolinę Sanu.

    Szlak Ikon

    Szlak Ikon prowadzi biało-niebieskim szlakiem wzdłuż Doliny Sanu. Prowadzi z Sanoka aż do Uluczu, gdzie znajduje się najstarsza cerkiew drewniana w Polsce. Cały szlak ma aż 70 km, a w jego trakcie spotkamy 10 cerkwi i 2 muzea. Sa to najcenniejsze obiekty sakralne Szlak przeznaczony jest do turystyki pieszej, ale także rowerowej, konnej czy górskiej i szosowej, niektórzy pokonują ją, przepływając malowniczą doliną Sanu. Najciekawszym punktem trasy jest Muzeum Ikon w sanockim Muzeum Historycznym. Warta uwagi jest także katedra w Sanoku, Muzeum Budownictwa Ludowego, cerkiew w Międzybrodziu, w Tyrawie Solnej, Hłomczy, Łodzinie, Dobrej Szlacheckiej i Uluczu. Trasa prowadzi dalej do Siemuszowej, potem do cerkwi w Sanoku-Olchowcach. Tym, co rzuca nam się w oczy podczas wędrówki Szlakiem Ikon są fantazyjne kształty skalnych wychodni, których tutaj nie brakuje właściwie w rejonie całych Gór Słonnych.

     

    dolina-sanu-sanok.jpg

     

    Podobnym szlakiem jest także Szlak Doliną Osławy. Jest on przeznaczony dla osób zmotoryzowanych, wiedzie przez kilkanaście słynnych miejscowości, w których możemy obejzreć cenne zabytki sakralne. Jadąc tym szlakiem, odwiedzimy m.in. Zamek Kmitów, cerkiew w Zagórzu, cerkiew w Rzepedzi i wiele innych interesujących obiektów. Ta trasa wiedzie do samego serca Bieszczad, prowadzi przez Cisną i Baligród, kończy się w Lesku. Całkowita długość tego szlaku to aż 176 km. Wycieczką tą trasą może być rozłożona na kilka dni, stanowiąc ciekawą propozycję na weekendowy wyjazd z rodziną.

    Czy warto odwiedzić Góry Słonne?

    Góry Słonne stanowią bardzo interesujący cel turystycznych wypraw. Trudno nazwać je Bieszczadami, z pewnością jednak są do nich pewnego rodzaju wstępem. Już sam spacer Doliną Sanu przyniesie nam mnóstwo wspaniałych wrażeń. Słonne Góry to miejsce warte zobaczenia po drodze w Bieszczady, ale też jako cel sam w sobie.

    Z tymi terenami wiąże się wiele ciekawych legend i podań, historii i opowiadań. Warto poznać je przed wyjazdem w te malownicze tereny. Park Krajobrazowy Gór Słonnych cechuje się niezwykłymi okazami przyrody, interesującymi ustępami skalnymi, które sprawiają, że nie sposób pomylić tego terenu z jakimkolwiek innym. Z pewnością warto odwiedzić Góry Słonne, by zobaczyć te piękne, dzikie tereny.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.pl

  • Trekking do Everest Base Camp

    Nie bez powodu Everest Base Camp Trek jest jednym z najbardziej popularnych na świecie. Krajobrazy, które rozpościerają się dookoła, zachwycają i powodują przyspieszenie bicia serca. Szlak prowadzi nas do samego serca Himalajów. W regionie Mount Everest możemy podziwiać jeszcze inne ośmiotysięczniki, między innymi: Lhotse, Makalu, czy Cho Oyu. Jak przygotować się na wyprawę do EBC? Jak wygląda szlak? Jaki budżet przygotować? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w poniższym artykule.

    widok na Mount Everest ze szczytu Kala Pattar

    Trekking do Everest Base Camp – dla kogo?

    grupa ludzie maszerująca po szlaku w Himalajach

    Trek do bazy pod Everestem jest jednym z łatwiejszych, jakie oferuje nam Nepal, a przy okazji jednym z bardziej spektakularnych. Nie oznacza to jednak, że wyprawa nie wymaga żadnego przygotowania. Przed wyruszeniem do Nepalu warto popracować nieco nad swoją kondycją fizyczną. Trasa nie jest trudna technicznie, nie wymaga posiadania sprzętu wspinaczkowego. Problem natomiast mogą stanowić dzienne odległości jakie macie do pokonania oraz duża wysokość.

    Na szlaku do EBC można spotkać ludzi z każdej grupy wiekowej. Zarówno dzieci, jak i osoby starsze. Zatem jedyne czego potrzebujecie to zdrowie i chęci.

    Najlepszy termin na wyprawę do Everest Base Camp

    widok na Himalaje

    Najlepsze pory na trekking po Himalajach to:

    • marzec – maj
    • wrzesień – listopad

    Wiosną macie szansę zobaczyć kwitnące rododendrony, które wyścielają tereny na wysokości około 3000 m. Natomiast jesienią powietrze jest bardziej przejrzyste. W tym czasie istnieje największa szansa na stabilną i bezchmurną pogodę.

    Jaki budżet przygotować na wyprawę do Everest Base Camp?

    Planowanie budżetu na wyprawę jest kwestią, która od zawsze spędza sen z powiek. W przypadku trekkingu do EBC wszystko zależy od stopnia komfortu, jakim pragniecie cieszyć się na szlaku. Czy po drodze chcecie brać ciepły prysznic? Zamierzacie ładować telefon, korzystając z płatnych kontaktów w lodgy, czy będziecie nosić własny panel solarny? Na szlaku chcecie jadać europejskie posiłki, czy może zdecydujecie się na kuchnię jaką oferuje nam Nepal? Czy chcecie wynająć tragarza, czy będziecie sami nosić ekwipunek? Powinniście odpowiedzieć sobie na szereg tego typu pytań i wówczas przygotowanie budżetu będzie o wiele łatwiejsze. Poniżej prezentujemy kilka przykładowych cen.

    Ceny transportu

    Za lot z Katmandu do Lulki zapłacicie ok. 22 000 NPR. W przypadku, gdy zdecydujecie się na dłuższy wariant trekkingu, to przejazd jeepem na trasie Katmandu – Phaplu kosztuje 1500 NPR, natomiast autobusem 1000 NPR.

    Ceny jedzenia

    Podstawowa zasada mówi, że im wyżej, tym drożej oraz im wyżej, tym mniejszy wybór w kwestii posiłków. Oczywiście nadal macie szansę zjeść na górze spaghetti, czy hamburgera. Jednak w trakcie tak wymagającej górskiej wędrówki, lepiej zdecydować się na bardziej pożywne dania. Kuchnia Nepalska oferuje nam m.in. Dal Bhat, czyli posiłek składający się z gorącej, gęstej zupy warzywnej, ryżu, warzyw oraz sosu z ciecierzycy. Ciekawostką jest, że gdy zamawiamy Dal Bhata, to przysługuje nam 1 dokładka. To idealne danie rozgrzewające, regeneracyjne. Nie bez powodu w Nepalu znane jest powiedzenie „Dal Bhat power 24 hour”. Na niższych partiach potrawa ta kosztuje ok. 350 rupii. Natomiast u podnóży Everestu trzeba zapłacić 850 rupii. Ceny jedzenia europejskiego są dużo wyższe.

    Ceny noclegu

    Bazy noclegowe w Himalajach noszą nazwę „lodge”. Popularną praktyką na niżej położonych odcinkach szlaku jest otrzymywanie miejsca do spania za darmo, jeśli wykupi się posiłek/pełne wyżywienie. Od miejscowości Namcze Bazar minimalna cena za nocleg ustalona jest z góry i wynosi 500 rupii.

    Inne koszty

    • Zakup wody na szlaku stanowi największy wydatek. Jeśli planujecie budżetowy wyjazd, to warto zaopatrzyć się w filtr. 0,5 litrowa butelka wody na ostatnich odcinkach szlaku kosztuje ok. 500 rupii. Dla przykładu, w niskich partiach zapłacicie 50 rupii.
    • W wyższych partiach nie ma gniazdek elektrycznych w pokojach. Telefony możecie naładować w głównych salach z kozą. Zazwyczaj jest to koszt 200 rupii za pełne naładowanie.
    • Możliwość wzięcia gorącego prysznica jest komfortem, za który trzeba dodatkowo płacić (400-700 rupii).
    • Pozwolenia. Wstęp do Parku Narodowego Sagarmatha (3000 NPR) oraz podatek za wejście na teren Doliny Khumbu (2000 NPR).

    Waluta

    Walutą obowiązującą w Nepalu jest rupia nepalska (NRP). Dla przykładu 100 rupii to około 3,5 zł. Planując trekking w Himalajach, należy wziąć pod uwagę, że na szlaku nie ma bankomatów, czy terminali płatniczych. Trzeba więc mieć przy sobie gotówkę. Istnieje możliwość płacenia zarówno w lokalnej walucie, jak i w dolarach amerykańskich. Pieniądze możecie wypłacić z bankomatu lub wymienić w kantorze w Katmandu.

    Co spakować na wyprawę do Everest Base Camp?

    mężczyzna z plecakiem w górach

    Na wyprawę do bazy pod Everestem należy się odpowiednio przygotować. Możecie przywieźć wszystko z domu lub kupić bądź wypożyczyć na miejscu, w Katmandu. Warto dodać, iż większość rzeczy jakie oferuje nam Nepal to wątpliwej jakości podróbki znanych marek. Poniżej przedstawiamy listę rzeczy do zapakowania, z uwzględnieniem tych, w które warto zainwestować i postawić na jakość. Pakując plecak, należy wziąć pod uwagę jego wagę. Ograniczcie się do niezbędnego ekwipunku. W kwestii ubrania, w zupełności wystarczy jedna, maksymalnie dwie zmiany. W końcu wybieracie się na szlak górski, a nie na pokaz mody. Nie musicie pięknie pachnieć, a tym bardziej cudnie się prezentować.

    Ubrania

    • Koszulka oddychająca.
    • Spodnie trekkingowe.
    • Bluza polarowa.
    • Kurtka z membraną, przeciwdeszczowa.
    • Komplet bielizny termoaktywnej.
    • Skarpety trekkingowe.
    • Rękawiczki.
    • Chusta wielofunkcyjna.
    • Czapka z daszkiem.
    • Czapka wełniana. W Katmandu można kupić ciepłe czapki z wełny jaka.
    • Sandały. Jeśli wybieracie dłuższy wariant szlaku, to w początkowych odcinkach sandały sprawdzą się idealnie.
    • Buty trekkingowe. Jeżeli warunki pogodowe są sprzyjające i na szlaku nie ma lodu, to wystarczające są podstawowe buty trekkingowe, wychodzące delikatnie za kostkę. Nie ma potrzeby męczyć stóp ciężkim, wysokim obuwiem wysokogórskim.

    Elektronika

    • Czołówka. Szczególnie przydatna, gdy rozpoczynacie trekking przed wschodem słońca.
    • Panel solarny.
    • Ładowarka do telefonu + kabel.

    Jedzenie/picie

    • Odżywcze przekąski: orzechy, suszone owoce, opcjonalnie suszone mięso.
    • Elektrolity
    • 2 butelki aluminiowe o pojemności 1 l + filtr do wody. Alternatywnie można zaopatrzyć się w butelkę z wbudowanym filtrem.
    • Jeśli zamierzasz samodzielnie gotować na szlaku: palnik, kartusz z gazem, menażka, sztućce tytanowe (lekkie i wytrzymałe), Kubek (najlepiej składany, silikonowy).

    Pozostały ekwipunek

    • Płachta przeciwdeszczowa. Najlepiej taka, która obejmuje plecak. Pogoda w górach potrafi zmieniać się jak w kalejdoskopie. Po całodniowym trekkingu znacznie łatwiej jest wysuszyć syntetyczną płachtę od odzieży trekkingowej.
    • Śpiwór puchowy. To element ekwipunku, w który zdecydowanie warto zainwestować. Nocą temperatury spadają drastycznie, a w pokojach brak jest ogrzewania. Śpiwory puchowe dobrej jakości można wypożyczyć w Kathmandu.
    • Zestaw naprawczy (igła z nitką, sznurek, zapasowe klamry do plecaka).
    • Apteczka (antybiotyk o szerokim spektrum działania, środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, leki na biegunkę, bandaż, opatrunki, środek odkażający).
    • Podstawowe kosmetyki: szczoteczka do zębów, pasta do zębów, mydło w kostce, krem UV.
    • Ręcznik szybkoschnący.
    • Chusteczki nawilżane.
    • Kijki trekkingowe.
    • Okulary przeciwsłoneczne.

    Polisa ubezpieczeniowa na trek do Everest Base Camp

    flagi modlitewne w Himalajach

    Planując trekking do EBC warto zadbać o dobrą polisę ubezpieczeniową. Należy zainwestować w specjalne ubezpieczenie turystyczne, które obejmuje koszty leczenia chorób wysokogórskich, wypadków, czy kosztów ewakuacji w nagłych przypadkach. Wybierając ofertę warto zwrócić uwagę na następujące kwestie:

    • Na jakiej wysokości obowiązuje nas polisa. Większość firm w standardowym pakiecie oferuje ubezpieczenie jedynie do wysokości 3000 m.
    • Koszty jakie pokrywa ubezpieczyciel. Poza kosztami leczenia sprawdź, czy firma ubezpieczeniowa zapłaci także za koszty ratownictwa, poszukiwań, czy transport.

    Choroba wysokościowa

    Czym jest choroba wysokościowa?

    Choroba wysokościowa to zespół objawów, które pojawiają się, gdy organizm nie jest w stanie poradzić sobie raptownym wzrostem wysokości. Symptomy mogą pojawić się już na wysokości 2500 m, gdzie na skutek rozrzedzenia atmosfery zmniejsza się stężenie tlenu w powietrzu. Dla przykładu, na szczycie Kala Pattar (5500 m n.p.m.) zawartość tlenu jest dwukrotnie mniejsza niż na nizinach.

    Objawy choroby wysokościowej

    Do łagodnych symptomów choroby wysokościowej zalicza się: ból głowy, nudności, łagodne zawroty głowy, utrata apetytu, ogólne złe samopoczucie, bezsenność, koszmary nocne. W przypadku pojawienia się wyżej wymienionych objawów warto zrobić sobie dzień lub kilka dni przerwy na danej wysokości lub zejść nieco niżej. Czasem nawet 100-200 metrów robi różnicę. Przy ciężkich symptomach choroby wysokościowej należy jak najszybciej zejść na niższe wysokości i skorzystać z pomocy lekarza.

    Jak zapobiegać chorobie wysokościowej

    mężczyzna pijący herbatę w górach

    Tak naprawdę choroba wysokościowa może dopaść każdego. Wytrzymałość organizmu, czy ogólna kondycja fizyczna nie grają roli. W kwestii profilaktyki najważniejsze są 2 kwestie.

    • Nawodnienie. Trzeba przyjmować dużo płynów. Ponadto warto serwować sobie herbatę z miodem i imbirem. Można ją kupić praktycznie w każdym lodgy na szlaku do EBC. To naturalny specyfik, który nie tylko chroni nas przed chorobą wysokościową, ale i łagodzi jej ewentualne objawy.
    • Spokojne nabieranie wysokości i aklimatyzacja. Aby nie przeciążać organizmu, to po przekroczeniu wysokości 3000 m zaleca się pokonywanie maksymalnie 500 m wzwyż każdego dnia. Nie należy także zapominać o aklimatyzacji. W trakcie trekkingu do EBC wystarczą 2 aklimatyzacje: na wysokości Namcze Bazar (3 440 m) oraz Dingboche (4400 m).

    Pozwolenia i opłaty

    Wstęp do parku narodowego Sagarmatha

    Everest Base Camp znajduje się na terenie parku narodowego (Sagarmatha National Park). Poza najwyższą górą świata znajdują się tu także 2 inne ośmiotysięczniki: Lhotse oraz Cho Oju. Bilet wstępu, który uprawnia Was do poruszania się po parku kosztuje 3000 NPR. Możecie kupić go w Katmandu lub bezpośrednio na szlaku, w miejscowości Monjo.

    Podatek za wejście na teren Doliny Khumbu

    Na szlaku w miejscowości Monjo stoi budka, w której należy zapłacić lokalny podatek rządowy za wejście na teren Doliny Khumbu – 2000 NPR.

    Ile trwa trekking Everest Base Camp i gdzie go zacząć?

    widok na Everest Base Camp

    Jeśli chcecie nacieszyć się Nepalem na spokojnie, przejść szlak do EBC oraz pozwiedzać Katmandu, to warto zaplanować 3 tygodnie urlopu. Istnieją dwa warianty trekkingu do bazy pod Everestem.

    • Przelot samolotem z Katmandu do Lukli. Opcja droższa, aczkolwiek dobra, jeśli dysponujecie ograniczoną ilością czasu. W takiej sytuacji trekking zajmuje około 10-12 dni w obie strony.
    • Przejazd jeepem lub autobusem z Katmandu do Phaplu. Ten wariant jest tańszy, ale jednocześnie dłuższy o około 4-6 dni w jedną stronę. Ponadto dzięki temu, że startujecie niżej, to jesteście w stanie lepiej zahartować organizm i przygotować go do wysokości. UWAGA: W drodze powrotnej, z miejscowości Kharikola do Phaplu możecie złapać jeepa. O szczegółowe informacje najlepiej pytać mieszkańców. Samochód odjeżdża, gdy jest komplet pasażerów. Odcinek ten został otwarty wiosną 2019 roku. Droga nie jest utwardzona, często przekraczacie rzeki itp. Momentami jazda przypomina off-road. Trasę o długości 36 km pokonujecie w około 7 godzin.

    Trasa do Everest Base Camp

    Ludzie na szlaku w Himalajach

    W zależności od tego jaki wariant trekkingu wybierzecie, to trasa do EBC przedstawia się następująco.

    1. Lukla – Benkar – Namche Bazar – Sanasa – Pheriche – Tengboche – Dingboche – Lobuche – Gorak Shep – EBC – opcjonalnie szczyt Kala Pattar (widok na Mount Everest)
    2. Phaplu – Nunthala – Bupsa – Surke – Lukla – Benkar – Namche Bazar – Sanasa – PhericheTengboche – Dingboche – Lobuche – Gorak Shep – EBC – opcjonalnie szczyt Kala Pattar (widok na Mount Everest)

    Trekking do EBC. Szczegółowy opis trasy – wariant dłuższy

    Wyprawa odbyła się w kwietniu 2019 roku.

    Dzień 1. Katmandu – Phaplu

    Z Katmandu do Phaplu dostaliśmy się jeepem. Przejazd zajmuje około 12 godzin. Osoby, które są wrażliwe na wyboje drogowe, powinny zaopatrzyć się w środki na chorobę lokomocyjną. Pojazd zatrzymuje się co 3-4 godziny. Można odpocząć lub zjeść coś. Miejscowość Phaplu oferuje wiele miejsc noclegowych, o różnym standardzie. Niebo zaczynają pokrywać deszczowe chmury. Prędko kierujemy się do jednego z lodgy. Po rozgrzewającej kolacji w postaci Dal Bhata prędko zapadamy w głęboki sen. Nazajutrz czeka nas wczesna pobudka.

    Dzień 2. Phaplu – Nunthala

    Plecaki trekkingowe

    Szybkie śniadanie w postaci tybetańskich pierożków Momo i ruszamy na szlak. Jest godzina 7 rano, a przed nami prawie 20 km. Startujemy z wysokości 2480 m. W oddali widać majestatycznie szczyty pokryte białą peleryną. Na końcu dzisiejszego odcinka musimy wspiąć się na przełęcz, znajdującą na wysokości 3030 m. Trasa łagodnie pnie się do góry. Następnie schodzimy w dół kamienistym szlakiem. Trzeba uważać pod nogi, gdyż łatwo się poślizgnąć. Około godziny 14 docieramy do naszego celu. Zaczyna kropić deszcz, który po chwili zamienia się w ulewę. Prędko znajdujemy nocleg i kładziemy się dość wcześnie spać.

    Dzień 3. Nunthala – Bupsa

    Dzień rozpoczyna się od stromego zejścia w dół. Z powodu wczorajszego deszczu droga jest błotnista. Ponadto osiołki popozostawiały mnóstwo niespodzianek na szlaku. Dotarcie w dół doliny zajmuje nam 2,5 godziny. Następnie przekraczamy pierwszy wiszący most, za którym ścieżka wiedzie ciągle pod górę. Po drodze robimy sobie przerwę w miejscowości Kharikola. O godzinie 14 docieramy do Bupsy i szukamy miejsca na noc. Właścicielka jednego z lodgy oferuje nam darmowy nocleg w zamian za zakupienie kolacji. Znowu zmawiamy Dal Bhata. To danie za każdym razem smakuje nieco inaczej. W naszym odczuciu – niebo w gębie. Tego dnia bierzemy zimną kąpiel w drewnianej budce na zewnątrz budynku. Wieczorem nadciąga ogromna ulewa.

    Dzień 4. Bupsa – Surke

    miasteczko na szlaku do EBC

    Dzisiejsza trasa jest bardzo zróżnicowana. Raz wiedzie w górę, raz w dół. Szlak, którym podążamy jest także drogą dla osłów, wobec czego często robimy sobie postoje i przepuszczamy stada zwierząt. W pewnym momencie łapie nas deszcz, ale na szczęście jesteśmy nieopodal zadaszonego lodgy. Przeczekujemy ulewę i ruszamy dalej, w kierunku naszego celu. Na miejsce docieramy około godziny 16. Surke to urocza wioska, leząca nad potokiem, dosłownie kilka domów na krzyż. Sprawnie znajdujemy przytulny nocleg. Ledwo położyliśmy plecak w pokoju, a na dworze znów rozpętała się ulewa. Deszcz lał praktycznie całą noc. Na kolację znów nieoceniony Dal Bhat. Ta potrawa chyba nigdy nam się nie znudzi.

    Dzień 5. Surke – Lukla – Benkar

    Na szlak ruszamy o świcie. Początkowo ścieżka pnie się delikatnie pod górę. Dookoła roztaczają się bajeczne krajobrazy. Na wysokości Lukli dołączają do nas turyści, którzy przylecieli samolotem z Kathmandu. Przez długi czas idziemy praktycznie po płaskim. Droga częściowo jest wybrukowana, a miejscami nawet wybetonowana. Mijamy wioski, wzdłuż których ciągną się kolorowe stragany. Dookoła pasą się osły. Jest sielsko i bajecznie. Nieco dalej szlak zaczyna się wić serpentynami pod górę, po czym znów schodzi w dół. Malowniczy klimat psują nasuwające się chmury. Kilka chwil później zaczyna padać. Jest godzina 15. Podejmujemy decyzję, że na dziś kończymy trekking i rozglądamy się za noclegiem. Dzisiejszy wieczór spędzamy w sali z kominkiem, susząc nasze przemoczone buty i skarpety.

    Dzień 6. Surke – Namche Bazar – Sanasa

    Na szlak ruszamy około 6 rano. Po drodze zatrzymujemy się na śniadanie i zamawiamy samosy. To takie pierożki nadziewane ugotowanymi ziemniakami, marchewką i cieciorką. Smakiem trochę zbliżone do pierogów ruskich. Z pełnymi brzuchami ruszamy dalej i docieramy do Monjo. To wioska, w której należy zapłacić lokalny podatek rządowy oraz wykupić bilety wstępu do Sagarmatha National Park. Dzisiejszy trekking jest dla nas wybitnie ekscytujący, bo przekraczamy najdłuższy na całym szlaku most wiszący. Ogromna, chybocząca się kładka obwieszona jest po całości kolorowymi flagami. Przekroczenie mostu jest nie lada atrakcją.

    Niestety emocje szybko opadają, bo przed nami stroma wspinaczka. 600 metrów do góry na odcinku 2 kilometrów. Wszyscy po drodze sapią i dyszą. Nie ze zmęczenia, a z powodu wysokości, która powoli daje o sobie znać. Warto co jakiś czas robić sobie przerwę i podziwiać roztaczającą się panoramę Himalajów. Po drodze mijamy punkt widokowy, z którego widać czubek najwyższej góry świata. Około godziny 14 docieramy do Namche Bazar. To najbardziej turystyczne miejsce na całym szlaku do EBC. Powinniśmy tu odbyć aklimatyzację, jednak nie przemawia do nas klimat tego miasteczka. Postanawiamy ruszyć nieco dalej. Po godzinie szybkiego trekkingu znajdujemy się 200 metrów wyżej, w Sanasie. W międzyczasie zaczął sypać śnieg. Zatrzymujemy się w lodge, której właścicielami jest rodzina przesympatycznych Tybetańczyków. W Sanasie zostajemy 2 dni, ponieważ będziemy tu odbywać aklimatyzację.

    Dzień 7. Sanasa (aklimatyzacja)

    widok na Himalaje

    W ramach aklimatyzacji ruszamy z samego rana na wycieczkę. Docieramy do kilku punktów widokowych. Widoki są obłędne. Himalaje w pełnej krasie. Naszą przyjemność dodatkowo wzmaga fakt, że nie dźwigamy ciężkich plecaków. W lodge w Sanasie zostawiamy część ekwipunku, która nie przyda nam się na końcowym odcinku trasy (m.in. sandały).

    Dzień 8. Sanasa – Pheriche

    Dziś Wielkanoc! Ruszamy na szlak o świcie. Po godzinie marszu robimy sobie przerwę na śniadanie. Gotujemy żurek z jajkami, suszonym mięsem i makaronem. Tradycyjnie stukamy się także jajkami. Z pełnymi brzuchami ruszamy dalej. Sami do końca nie wiemy jaki jest nasz dzisiejszy cel. Wyznaczamy go na bieżąco.

    Około południa nieco głodniejemy, więc rozglądamy się za jakąś knajpką z jedzeniem. Wieku tragarzy robi postój w tajemniczych chatach, których drzwi zasłonięte są kotarą. Sprawdzamy co się za nimi kryje. Okazało się, że serwują tu lokalne jedzenie. Głównie z myślą o tragarzach, ale oczywiście turyści także mogą się posilić. Przemiłe Panie podają nam sycącą zupę. Rozgrzani maszerujemy dalej. Po drodze przekraczamy kilka wiszących mostów. Dziś naprawdę jesteśmy w niezłej kondycji i idzie nam świetnie. Finalnie docieramy na wysokość 4200 m, do wioski Pheriche. Dookoła roztaczają się księżycowe krajobrazy. Brak zieleni, jedynie kamienie, wysuszone krzewy i kilka domków na krzyż. Temperatura daje mocno w kość, więc prędko szukamy bazy noclegowej. Popołudnie spędzamy w ciepłej sali z kozą.

    Dzień 9. Pherihe – Dingboche (aklimatyzacja)

    Na szlak ruszamy z samego rana. Nasz dzisiejszy plan to przedostanie się na drugą stronę góry, do wioski Dingboche (4400 m n.p.m). Odbędzie się tam druga i ostatnia aklimatyzacja. Po półgodzinnym wspinaczce znajdujemy się na szczycie. Słońce zaczyna leniwie wschodzić. Decydujemy, że przyrządzamy tu śniadanie. Grzechem byłoby nie pobyć chwilę w takich okolicznościach. Dookoła roztaczają się widoki na ośnieżone szczyty, bajeczne widoki. Najedzeni ruszamy w dół, do naszego celu. Szybko znajdujemy nocleg, przepakowujemy się, po czym w ramach aklimatyzacji ruszamy na spacer na pobliski szczyt . Pobliska góra znajduje się na wysokości 5000 m n.p.m. Idziemy powoli, ciesząc się krajobrazami. Niestety, gdy zbliżaliśmy się ku wierzchołkowi, to wiatr już tak hula, że nie dajemy rady podejść wyżej. Wracamy do naszej bazy noclegowej. Popołudnie oraz wieczór spędzamy grzejąc się przy kozie.

    Dzień 10. Dingboche – Lobuche

    Na szlak w kierunku Lobuche ruszamy o 7 rano. Początkowo droga pnie się mocno do góry. Docieramy na płaskowyż i maszerujemy, podziwiając jednocześnie bajeczne krajobrazy. Dookoła nas rozpościerają się ośnieżone szczyty i lodowce. Około południa dochodzimy do budynku, w którym mieści się piekarnia. Za obiektem czeka nas strome podejście. Gdy znajdujemy się na wzniesieniu, to przed naszymi oczyma ukazuje się symboliczny Park Pamięci wszystkich ofiar Everestu. Spędzamy w tym miejscu dłuższą chwilę, błądząc pomiędzy kamiennymi kopczykami. Dookoła powiewają kolorowe flagi. Maszerując dalej zauważamy na niebie zjawisko optyczne – Halo, które udaje nam się uchwycić aparatem. Około godziny 16 docieramy do Lobuche. Szybko znajdujemy miejsce do spania. Dobra passa nam sprzyja, bo trafił się nam pokój nad kuchnią, więc do późnych godzin nocnych jest ciepło.

    Dzień 11. Lobuche – Gorak Shep – Everest Base Camp

    everest base camp

    Na szlak ruszamy o świcie. Powoli zaczyna doskwierać nam wysokość. Pojawiają się delikatne bóle głowy. Odcinek Lombuche – Gorak Shep jest jednym z najtrudniejszych na trasie. Rzadsze powietrze daje o sobie znać, a do tego szlak ciągle pnie się pod górę. Po 2 godzinach docieramy do celu. Sprawnie znajdujemy pokój, przepakowujemy się i ruszamy w kierunku Everest Base Camp. Trasa już dużo łatwiejsza. Po blisko 2 godzinach docieramy na miejsce. Niestety niebo jest spowite chmurami. Dookoła widzimy mnóstwo żółtych namiotów porozstawianych na lodowcu. Spektakularny widok. Trudno nacieszyć się tymi krajobrazami. Robimy mnóstwo zdjęć i zaczynamy powoli wracać. W ciągu godziny lądujemy z powrotem w naszym lodgy. Popołudnie oraz wieczór spędzamy w jadalni, grzejąc się przy kozie.

    Dzień 12. Gorak Shep – Kala Pattar – Pheriche

    Mężczyzna z Mount Everest w tle

    Baza pod Everestem była tylko po części celem naszej wyprawy. Przede wszystkim zależało nam, by dotrzeć na szczyt Kala Patta (5545 m n.p.m), z którego rozpościerają się widoki na najwyższą górę świata oraz jej sąsiadów. Na szlak ruszamy o 6 rano, gdy jest jeszcze ciemno. Podejście jest dość strome, przed nami 500 metrów do góry. Dwukrotnie mniejsza ilość tlenu w powietrzu daje o sobie znać. Po 2 godzinach stajemy na górze. Dookoła widoki na siedmio- i ośmiotysięczniki, a pośród nich najważniejszy: Mount Everest. Doskonale widoczny jest także lodowiec Khumbu oraz słynny icefall. Zejście zajmuje nam pół godziny. Docieramy do lodgy, jemy śniadanie, po czym pakujemy się i ruszamy na szlak. Po drodze co chwilę obracamy się za siebie, podziwiając białe krajobrazy i jednocześnie żegnając się z nimi. Droga powrotna idzie nam bardzo sprawnie. Tego dnia udaje nam się dotrzeć aż do Pheriche.

    Dzień 13. Pheriche – Sanasa

    Pheriche

    Wczesna pobudka i ruszamy na szlak. Powoli żegnamy się z surowym krajobrazem i ośnieżonymi szczytami, a witają nas wyłaniające się powoli pasma zieleni. Po 6 godzinach docieramy do Sanasy. Poziom tlenu wraca do normy. Na kolację fundujemy sobie stek z jaka.

    Dzień 14. Sanasa – Surke

    Dzisiejszy odcinek pokonujemy szybko i sprawnie. Udaje nam się przejść łącznie 24 km. Trasa wiedzie góra-dół. Późnym popołudniem docieramy do Surke. Na kolację zamawiamy zasmażane ziemniaki z warzywami i wznosimy toast szklanką lokalnego bimbru Rakshi.

    Dzień 15. Surke – Kharikola – Saleri

    Nasz dzisiejszy cel to Kharikola, miejscowowść oddalona 16 km od Surke. Na miejsce docieramy po południu. Ubiegłego wieczora dowiedzieliśmy się, że można stąd złapać jeepa prosto do Saleri. Potwierdzamy tę informację u mieszkańców i już po chwili czekamyna „przystanku” wraz z innymi pasażerami. Koszt przejazdu to 1600 rupii za osobę. Ruszyliśmy, gdy kierowca zebrał komplet. Droga, którą jedziemy, w większości nie jest utwardzona. Kilka razy przekraczamy rzekę na usypanym brudzie. Istny offroad. Odcinek 36 km pokonujemy w 7 godzin, docierając na miejsce w późnych godzinach nocnych.

    Dzień 16. Saleri – Kathmandu

    O 4 rano łapiemy autobus do Kathmandu. Czas jazdy dokładnie taki sam jak w przypadku Jeepa, czyli 12 godzin.

    Zdjęcia pochodzą z prywatnych zasobów.

  • Bezpieczeństwo w górach- o czym trzeba pamiętać?

    Wyprawa w góry może być bardzo przyjemną formą spędzenia wolnego czasu. Zawsze jednak musimy pamiętać, że góry to żywioł. Jest wiele kwestii, o których należy pamiętać przed wyjściem na szlak. Zbierzemy więc te kilka zasad w jednym miejscu, by wszystkie wycieczki w góry były bezpieczne i kończyły się tylko i wyłącznie naszą satysfakcją i zadowoleniem. Zasady bezpieczeństwa w górach nie są trudne, wystarczy pamiętać o kilku ważnych szczegółach.

    Jak przygotować się do wycieczki?

    Wycieczka w góry nie jest tym samym, co spokojny, niedzielny spacer po mieście. Każdą górską wyprawę trzeba dokładnie zaplanować, a i tak może się okazać, że nieprzewidywalność gór nas zaskoczy. Planowanie jednak pozwala nam na zwrócenie uwagi na wszelkie możliwe sytuacje nam zagrażające, jakie mogą nas spotkać na szlaku. Bardzo ważne jest, by cel wycieczki dopasowywać odpowiednio do panujących warunków i do naszej formy i doświadczenia. Nie planujmy więc wyprawy na Rysy w środku zimy, jeśli dotąd nie zdobywaliśmy zimą żadnych szczytów, nawet tych całkiem niskich i łatwych do zdobycia. Bezpieczeństwo w górach jest w dużej mierze zależne od naszego zdrowego rozsądku.

     

    turysci-na-szlaku.jpg

     

    Bardzo istotne jest sprawdzanie prognozy pogody. Powinniśmy ją kontrolować i monitorować na kilka dni przed wyjazdem i jeszcze w dzień samego wyjazdu, a nawet tuż przed wejściem na szczyt. Góry charakteryzują się tym, że pogoda zmienia się tu bardzo szybko. Trzeba też na bieżąco sprawdzać aktualne komunikaty, które zwykle wydawane są przez GOPR. Jeśli np. istnieje duże ryzyko lawinowe bądź ryzyko wystąpienia burz, lepiej będzie wycieczkę przełożyć na inny, bezpieczniejszy termin. Trzeba mieć przy sobie telefon i w miarę możliwości, na bieżąco monitorować aktualne ostrzeżenia.

    Planując swoją wycieczkę, szczególnie, gdy ma ona być dość długa, warto trasę planować tak, by przebiegała w pobliżu miejsc umożliwiających ewentualne zatrzymanie się. Dobrze, gdy przy szlaku znajduje się jakieś schronisko, czy inny punkt, gdzie możemy odpocząć, a nawet przenocować, jeśli spadek energii nie pozwoli nam na kontynuowanie drogi. Takie miejsca pozwolą też na to, by doładować telefon, zjeść coś i odpocząć.

     

    Odpowiedni strój to podstawa

    Najważniejszym elementem naszego bezpieczeństwa w górach jest z pewnością strój. Szczególnie zimą ważne jest, by strój był tak dobrany, by uchronić nasz organizm przed zmarznięciem. Niektórzy początkujący miłośnicy gór nie zdają sobie sprawy z tego, że wybierając się na wiele szczytów latem, na górze ma spore szanse na styczność ze śniegiem. Bardzo ważne jest, by strój był warstwowy, bo ani przemarznięcie, ani przegrzanie nie jest dla nas ani zdrowe, ani bezpieczne.

    Buty

    Buty to element podstawowy. Bez dobrych butów nie warto nawet wchodzić na szlak, bo pęcherze i odciski, które pozostaną z nami po trasie w niewygodnych butach skutecznie odbiorą nam całą radość z górskich wojaży. Jakie buty będą odpowiednie? Niestety, nie wystarczy pójść do sklepu z górską odzieżą i poprosić o „dobre buty w góry”. Nie istnieje jeden, uniwersalny model. Wszystko zależy od tego, w jakie tereny się wybieramy, jakie szlaki mamy zamiar odwiedzić. Inne buty nadają się na drogę polną, szutrową, całkiem inne na asfalt, jeszcze inne do wspinaczki. Musimy więc zastanowić się, jakie szczyty mamy zamiar zdobyć, a także, czy dopuszczamy wyprawy zimowe, czy nie.

     

    buty-i-kijki-w-gory.jpg

     

    Kurtka

    Kurtka jest elementem, który chroni nas przed deszczem, wiatrem i innymi nieprzyjemnymi zjawiskami atmosferycznymi. Prym wiodą kurtki softshellowe, które zawierają w sobie trzy najważniejsze warstwy – warstwę termiczną, wewnętrzną i zewnętrzną. Warstwa termiczna to bielizna, czyli to, co dotyka bezpośrednio naszego ciała, wyprowadzając wilgoć na zewnątrz. Część wewnętrzna to wszystko to. co nas ogrzewa – polary, bluzy, dresy. Warstwa zewnętrzna natomiast to warstwa, ma ma nas uchronić od wiatru i deszczu, a jednocześnie ma odprowadzić całą wilgoć na zewnątrz.

    Dodatkowe elementy stroju górskiego

    Oprócz butów i kurtki, bardzo ważny jest wybór spodni. Najlepiej postawić na spodnie outdoorowe, nieprzemakalne. Niektóre spodnie w swoim wyposażeniu mają wbudowane już stuptuty, co jest przydatne zimą. Oprócz spodni istotnym elementem górskiego ubioru jest czapka i rękawiczki. Na każdym szczycie przywita nas mocny, porywisty wiatr, który szybko może nas przewiać, powodując nieprzyjemne odczucie chłodu. Najwięcej ciepła tracimy przez głowę, czapka jest więc elementem nieodzownym. Podobnie rękawiczki, które uchronią dłonie przed przemarznięciem.

    Telefony alarmowe, które trzeba znać

    Przed wyjściem na szlak, zawsze trzeba naładować do pełna telefon komórkowy. Za jego pomocą możemy w razie konieczności wezwać pomoc. Każdy, kto wychodzi w góry powinien pamiętać o kilku alarmowych numerach.

    112 to międzynarodowy numer alarmowy. Dzwoniąc pod ten numer na pewno uzyskamy szybką w miarę możliwości pomoc.

    985 lub 601 100 300 to numery polskiego GOPR-u i TOPR-u. Pamiętajmy, że te numery są aktywne tylko po stronie polskiej. Jeśli wybieramy się w góry poza granicami naszego kraju, numery te będą się różnić. Zawsze trzeba sprawdzić, jakie numery alarmowe obowiązują w danym miejscu.

    Nie każdy wie, czym jest ICE – In Case of Emergency. Jest to telefon kontaktowy do osoby, z którą GOPR może się skontaktować, by poinformować o naszym ewentualnym wypadku, bądź uzyskać informacje o naszych chorobach, czy przyjmowanych lekach. Telefon kontaktowy takiej osoby zapisujemy w książce telefonicznej jako ICE, co przyspiesza późniejsze działanie służb ratunkowych.

    Istnieje jeszcze jedno zabezpieczenie – kartka ICE. Jest to karta wielkości wizytówki, którą wkładamy do portfela czy innego łatwego do zlokalizowania miejsca. Na tej karcie umieszczamy swoje imię i nazwisko oraz telefon kontaktowy do maksymalnie trzech najbliższych nam osób.

    Telefon to najważniejsze urządzenie, jakie musimy zabrać ze sobą. Pamiętajmy o tym, by wszystkie numery wpisać do książki telefonicznej przed wyjściem w góry.

    Co jeszcze należy zabrać w góry?

    Istnieje wiele dodatkowych elementów wyposażenia, które należy mieć ze sobą w zależności od długości i rodzaju trasy, a tak że od pory roku.

     

    oznaczenie-szlaku-gorskiego.jpg

     

    Apteczka pierwszej pomocy

    Ten element należy mieć ze sobą zawsze, podczas każdej wyprawy. W apteczce powinniśmy mieć środki odkażające ewentualne rany po wypadku, plastry, bandaż i co najważniejsze, koc termiczny NRC, który zapewni nam utrzymanie optymalnej temperatury w razie wypadku. Można zabrać ze sobą środki przeciwbólowe. Bardzo ważne jest, by nie zapomnieć o lekach, które musimy zażywać regularnie, szczególnie, jeśli pominięcie dawki może powodować u nas jakieś niepożądane skutki. W górach byłoby to jeszcze bardziej niebezpieczne.

    Czołówka

    Czołówka, czyli latarka czołowa jest sporym ułatwieniem, bo nie wymaga zaangażowania dłoni. Nawet, gdy planujemy powrót na długo przed zmierzchem, zawsze należy mieć pewien czasowy margines, bo góry są nieprzewidywalne. Wystarczy tylko nagła zmiana pogody lub nasz spadek formy. W takim wypadku czas wyprawy od razu się wydłuża. Latarka czołowa nie zajmie dużo miejsca w plecaku, a może nam bardzo pomóc.

     

    zima-w-górach-znak-ostrzegawczy.jpg

     

    Jedzenie

    Oczywiście, bezpieczeństwo w górach nie zależy tylko od ciepłego stroju, ale przede wszystkim od naszego samopoczucia i energii. Wspinając się po górach, nawet jeśli trudność obranej trasy nie jest duża, spalamy mnóstwo kalorii. Musimy je na bieżąco uzupełniać. Konieczne jest zabranie ze sobą zapasu jedzenia. Powinniśmy zabrać jakiś większy posiłek. ale mieć także ze sobą wysokokaloryczne batony, żele czy inne produkty, które dodadzą nam energii.

    Picie

    Równie ważny, jak zapas jedzenia jest zapas picia. Do picia najlepiej sprawdza się zwykła, niegazowana woda, może być to także napój izotoniczny. Jeśli wybieramy się na szlak zimą, nie zapomnijmy o termosie z ciepłą herbatą lub kawą. W trakcie dużego wysiłku o odwodnienie nie trudno, bardzo ważne jest więc uzupełniane płynów.

    Wyposażenie dodatkowe

    Jeśli nasza wycieczka górska ma mieć miejsce zimą, konieczne może się okazać zabranie ze sobą raków czy nart śnieżnych. Niektórzy nie wyobrażają sobie wyprawy górskiej bez kijków trekkingowych. W zależności od rodzaju trasy, zimowa wędrówka może wiązać się z koniecznością zabrania ze sobą sondy i detektora lawinowego.

    Co zrobić w przypadku wystąpienia zagrożenia?

    Z każdym wyjściem w góry wiąże się jakieś niebezpieczeństwo. Nawet jeśli wszystkie zasady bezpieczeństwa zostaną zachowane, może zdarzyć się nieprzewidziana sytuacja. W górach bardzo szybko zmienia się pogoda, co bezpośrednio wpływa na nasze bezpieczeństwo w górach. Co zrobić w przypadku dwóch najbardziej niebezpiecznych sytuacji, jakie mogą nas spotkać w górach – burzy i zejścia lawiny?

     

    helikopter-gorskiego-ochotniczego-pogotiwa-ratunkowego.jpg

     

    Burza

    Nawet skrupulatne sprawdzanie prognozy pogody i alertów może nie uchronić nas przed wystąpieniem nagłej burzy w górach. Co zrobić w takiej sytuacji?

    Najbardziej niebezpieczne podczas burzy są metalowe elementy, np. łańcuchy, barierki czy drabinki. Należy więc unikać bezpośredniej styczności z tymi elementami. Poza tym, na poziom naszego bezpieczeństwa wpływa wysokość. Zawsze lepiej jest zejść jak najniżej damy radę, wówczas porażenie piorunem jest mniej prawdopodobne. Ważne jest, by odseparować się od podłoża – można kucnąć na plecaku lub karimacie ze złączonymi nogami. Dużym zagrożeniem jest duży rozkrok, bo w razie uderzenia pioruna powstanie groźna różnica potencjałów. Jeśli już burza spotka nas w trakcie grupowej wyprawy dobrze jest się rozproszyć, nie tworzyć zbitej grupy. Oczywistą zasadą, której chyba nie trzeba nikomu przypominać jest to, by nie chronić się pod samotnym drzewem. Należy także unikać gwałtownych i szybkich ruchów, które mogą przyciągać pioruny.

    Skąd w ogóle wiedzieć, że piorun może uderzyć, skoro prognoza tego nie przewidziała? Zwróćmy uwagę na nasze włosy. Jeśli zrobiły się sterczące, oznacza to, że piorun jest możliwy. Jeśli do tego słyszymy ciche bzyczenie i trzeszczenie, już możemy rozglądać się za schronieniem.

     

    burza-nad-gorami.jpg

     

    Lawina

    Lawina to zjawisko bardzo gwałtowne, szybkie i śmiertelnie niebezpieczne. To prawdziwy wyścig z czasem. Trzeba mieć świadomość tego, że po zasypaniu przez śnieg, powietrza starcza na kilkanaście minut. To bardzo niewiele. Jeśli już zobaczymy, że lawina ruszyła, nie wolno nam się zatrzymywać. Trzeba szeroko rozstawić ramiona dla lepszej równowagi i poruszać się nieprzerwanie. Wszelki dodatkowy bagaż trzeba porzucić. Kiedy lawina przejdzie, zamykamy usta i rozkładamy przed sobą dłonie. Pozwoli to na stworzenie przestrzeni do oddychania. Cały czas się poruszamy, kopiemy nogami, usiłujemy wydostać się na powierzchnię. W taki sposób czekamy na pomoc.

    Jeśli będziemy świadkami przysypania lawiną innej osoby, natychmiast zawiadamiamy służby ratunkowe. Obserwujemy dokładnie, gdzie widzieliśmy zasypaną osobę, włączamy detektor, jeżeli go posiadamy,możemy użyć sondy lawinowej. Najważniejsze to określić miejsc zasypanej osoby. Wykopujemy wokół niej dół w kształcie litery V, by w pierwszej kolejności uwolnić jej głowę i klatkę piersiową, a następnie całe ciało. Jeśli osoba zasypana jest nieprzytomna, prowadzimy resuscytację, zapewniamy bezpieczną pozycję i ochronę przed wychłodzeniem. Czekamy na pojawienie się służb ratunkowych.

    O czym jeszcze należy pamiętać?

    Zawsze wychodząc w góry należy powiadomić bliskich o celu naszej wyprawy, miejscu, przebiegu trasy, a co najważniejsze, o czasie, w jakim mamy zamiar wrócić. Dobrze jest ustalić tzw. godzinę 0, czyli godzinę,w której jeżeli nie wrócimy, bliscy przez telefon poinformują odpowiednie służby.

     

    czlowiek-na-szczycie-skaly.jpg

     

    Bezpieczne wakacje w górach jak najbardziej są możliwe. Zawsze miejmy przy sobie naładowany telefon, by w razie wypadku lub jakichkolwiek wątpliwości móc skontaktować się z odpowiednimi służbami i bliskimi. To bardzo ważny szczegół, który znacząco podnosi nasze bezpieczeństwo w górach. Ważne jest także, by zapamiętać, a najlepiej wpisać w książkę telefoniczną alarmowy numer bezpieczeństwa w górach.

    Przestrzegając powyższe zasady, możemy w miarę możliwości zapewnić sobie bezpieczeństwo w górach. Pamiętajmy jednak, że góry uczą pokory. Musimy o tym pamiętać i zawsze na pierwszym miejscu stawiać zdrowy rozsądek, bo tego nie zastąpią żadne urządzenia ani elementy wyposażenia.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu pixabay.pl

  • Majówka w Bieszczadach – co warto zobaczyć?

    Majówka w Bieszczadach – co warto zobaczyć?

    Długi weekend majowy idealnym momentem na wycieczki i wyprawy. Co roku zastanawiamy się, gdzie udać się na majówkę. W tym roku proponujemy Wam dziką wyprawę w Bieszczady, najbardziej urokliwy zakątek Polski.

    Bieszczady – położenie geograficzne

    Bieszczady to pasmo górskie w łańcuchu Karpat. Składa się ono z dwóch łańcuchów – Bieszczad Zachodnich i Bieszczad Wschodnich. Bieszczady Zachodnie leżą na terenie Polski i Ukrainy, zaś Bieszczady Wschodnie w całości leżą po ukraińskiej stronie. Nasze polskie Bieszczady są częścią Zewnętrznych Karpat Wschodnich. Zaliczane są do pasma Beskidów Lesistych, jednak większość ich szczytowych partii to malownicze połoniny. W Bieszczadach swoje źródło ma rzeka San, uchodząca do Wisły w okolicach Sandomierza. Źródła Sanu znajdują się po stronie ukraińskiej, jednak umownie zakłada się, że miejsce skąd San wypływa odnajdziemy w Siankach, ostatniej polskiej wsi przed ukraińską granicą.

    Bieszczady to miejsce, którego piękna nie sposób zobaczyć i docenić w jeden dzień. Długi weekend majowy to dobry czas na rozbudzenie w sobie chęci poznania Bieszczad, ich piękna i tajemnic, których ten teren wciąż ma bardzo wiele. Nawet w ciągu tych kilku dni nie zdążymy zobaczyć wszystkiego, jednak jest duża szansa, że spędzając tu majówkę, powrócimy tu znów, np. w wakacje. Ktoś kiedyś powiedział, że w Bieszczady jedzie się tylko raz, a później po prostu się tu wraca.

    Miejsca w Bieszczadach, w których warto spędzić majówkę

    Weekend majowy to czas, który często chcemy spędzić w ciekawy sposób. Jeśli masz ochotę na prawdziwą przygodę, którą zapamiętasz do końca życia, zapraszamy w Bieszczady! Tutaj czekają na Ciebie niesamowite widoki, piękne miejsca, w których czas stanął w miejscu. Nie ma drugiego takiego zakątka na świecie. Majówka w Bieszczadach to świetny pomysł na spędzenie czasu z rodziną czy przyjaciółmi. Zastanówmy się, jakie miejsca warto odwiedzić, bo długi weekend majowy tuż, tuż!

    Sanok- brama w Bieszczady

    Sanok jest miastem położonym jeszcze co prawda daleko od serca Bieszczadów, przez wielu uznawane jest za ich bramę. Sanok oferuje turystom liczne pokoje i noclegi, z racji tego jest więc dobrą bazą wypadową w Bieszczady. Na uwagę zasługuje tutaj piękny rynek z malowniczymi uliczkami, którymi przechadzał się sam Wojak Szwejk! Jest także punkt widokowy, na który warto się udać. Interesujące są także tutejsze muzea. Przyjrzyjmy się im bliżej.

    Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku

    Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to pierwsze i największe muzeum etnograficzne w Polsce założone po II wojnie światowej. Skansen znajduje się u podnóża Białej Góry, nad malowniczą rzeką San, w paśmie Gór Sanocko-Turczańskich. Obszar skansenu obejmuje aż 38ha i jest obiektem całorocznym. W Muzeum możemy podziwiać zabytki kultury i folkloru ludowego Karpat. Jak wiemy, tereny Bieszczad i Beskidów zamieszkiwane były dawniej przez różne grupy etnograficzne, co wpłynęło na różnorodność kulturową. Zwiedzając Muzeum, mamy okazję zobaczyć oryginalne, przeniesione z różnych obszarów stare chaty, będące żywym dowodem na to, jak dawniej wyglądało życie zwykłych ludzi. Wewnątrz chat zachowane są oryginalne elementy wyposażenia. Na terenie Muzeum zobaczymy też, jak dawniej wyglądała szkoła. Całe Muzeum podzielone jest na kilka sektorów, wynikających z różnorodności kulturowej. Jest sektor łemkowski, bojkowski, a także pogórzański czy galicyjski. Muzeum Budownictwa Ludowego to cenna pamiątka po minionych latach, warta obejrzenia podczas majowego weekendu.

    Muzeum Historyczne w Sanoku

    Muzeum Historyczne w Sanoku to wiedza o tym wyjątkowym mieście w pigułce. Obejrzymy tutaj zabytki sztuki sakralnej i cerkiewnej sięgającej nawet XII wieku. Możemy odwiedzić zbrojownię, galerie sztuki malarzy, a prym wiedzie tu oczywiście Muzeum Zdzisława Beksińskiego. Tego sanockiego artystę zna chyba każdy. W Muzeum Historycznym poświęcono mu wiele uwagi. Obejrzymy tu jego największe dzieła, prawdziwą gratką dla miłośników jego twórczości jest odtworzona pracownia, w której artysta tworzył swoje prace. Muzeum  w Sanoku może być świetnym wstępem do dalszej wycieczki wgłąb Bieszczad lub atrakcją samą w sobie, idealną na majowy długi weekend. Zapraszamy do zapoznania się z ciekawymi ekspozycjami muzeum oraz do odpoczynku w ogrodzie, który je otacza.

    Jezioro Solińskie

    Jezioro Solińskie jest jedną z największych atrakcji tego terenu. Jest to zbiornik sztuczny o powierzchni 22 km2. Ma największą w Polsce pojemność – 472 mln m3. Na jeziorze znajduje się zapora – najwyższa tego typu budowla hydrotechniczna w całej Polsce. Jest wysoka na 82 metry i długa na 664 metry. Spacer koroną zapory to świetny sposób na miło spędzony majowy weekend. Turyści bardzo chętnie przyjeżdżają nad Solinę, by napawać się niezwykłymi widokami, a także możliwością spędzenia czasu nad wodą. Można tu popływać statkiem, skosztować lokalnych specjałów czy kupić bieszczadzkie pamiątki. Wiele ludzi Solinę oraz okoliczne miejscowości, przede wszystkim Polańczyk, traktuje jako bazę wypadową w głębsze rejony Bieszczad. Widoki zielonych wzgórz zapierają dech w piersiach, a wypoczynek nad brzegiem spokojnej Soliny pozwala na naładowanie energii i prawdziwy wypoczynek.

     

    jezioro-solinskie-bieszczady.jpg

     

    Polańczyk

    Polańczyk obecnie to ośrodek wypoczynkowy i rekreacyjny. Na próżno szukać tu klimatycznych schronisk, jakie spotykamy w górach. Mamy jednak pokoje do wynajęcia wyposażone w internet i wszelkie wygody, liczne noclegi, które oferuje każdy ośrodek turystyczny, a nawet spa dla najbardziej wymagających. Oferta turystyczna jest bardzo bogata, szczególnie w sezonie. Polańczyk sam w sobie niewiele ma z klimatu Bieszczad, może być jednak dobrym startem do dalszej wyprawy. Jeśli więc czujecie, że majówka w Bieszczadach jest pomysłem na Was, zapraszamy do Polańczyka! Stąd już coraz bliżej do serca Bieszczad, najpiękniejsze połoniny mamy już w zasięgu wzroku.

    Ustrzyki Dolne

    Wyjazd w Ustrzyki Dolne to okazja do odwiedzin w Muzeum Przyrodniczym Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W muzeum tym możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o budowie Bieszczad, życiu tutejszych górali, a także o zwierzętach, które zamieszkują te tereny. W Ustrzykach Dolnych warto odwiedzić także Muzeum Młynarstwa i Wsi. mamy tutaj niepowtarzalną okazję na uczestnictwo w warsztatach piekarskich, możemy też poznać proces mielenia zboża. Oferta turystyczna, jaką Ustrzyki Dolne przygotowały dla swoich turystów jest bardzo bogata, więc długi weekend majowy upłynie tu na pewno w ciekawy sposób. Dostępne są tu liczne pokoje do wynajęcia, można więc zatrzymać się na dłużej.

    Bieszczadzkie połoniny

    Jeżeli dość mamy już komercjalnych miejsc, w których tętni życie, być może sposobem na świetnie spędzoną majówkę jest wyjazd w głębokie Bieszczady. Bardzo często celem takich wypraw są bieszczadzkie połoniny. Połoniny to rozległe, otwarte przestrzenie sięgające aż ponad górną granicę lasów regla dolnego. Połoniny cechują się niezwykłymi panoramami, jakie rozpościerają się z ich szczytu. Najbardziej popularnymi połoninami jest Połonina Wetlińska oraz Połonina Caryńska, jednak połonin w Bieszczadach jest całe mnóstwo, wszystkie są piękne i warte odwiedzenia.

    Połonina Wetlińska

    Połonina Wetlińska znana jest przede wszystkim z kultowego już schroniska o wdzięcznej nazwie Chatka Puchatka, położonym na wysokości 1228 m n.p.m. Oferuje ona swoim turystom niedrogie i klimatyczne noclegi. Turyści chętnie spędzają tutaj nie tylko długi weekend majowy, ale także wakacje. Wejście na Połoninę Wetlińską nie jest trudne ani czasochłonne. Na Połoninę Wetlińską możemy wejść żółtym szlakiem z Przełęczy Wyżnej, a droga ta zajmie nam około godziny. Inną opcją wejścia na połoninę jest trasa z wsi Smerek przez Przełęcz Orłowicza albo od Wetliny. Te dwa szlaki są jednak znacznie dłuższe, za to bardzo widokowe i malownicze. Jeżeli tegoroczna majówka w Bieszczadach jest pierwszą Waszą stycznością z bieszczadzkimi szlakami, zapraszamy na Połoninę Wetlińską.

    Połonina Caryńska

    Wielu turystów nie wyobraża sobie wycieczki w Bieszczady bez wizyty na Połoninie Wetlińskiej, równie malownicza jednak jest druga popularna połonina – Połonina Caryńska. Najpopularniejszy i najkrótszy szlak wiedzie od Przełęczy Wyżniańskiej. Połonina Caryńska jest uważana za jedno z ciekawszych widokowo miejsc w Bieszczadach. Wejście na grzbiet nie jest trudny, poradzą sobie z nim także dzieci. Z Połoniny Caryńskiej roztacza się niesamowity widok na wiele szczytów, przy dobrej widoczności można także zobaczyć Pikuj, najwyższy szczyt Bieszczad leżący po stronie ukraińskiej.

    Wyprawa na połoniny to świetny sposób na weekend w Bieszczadach. To chyba najpiękniejsze rejony Polski, które po prostu trzeba zobaczyć.

    Tarnica

    Jeśli zdobyliśmy już połoniny i mamy ochotę wdrapać się na szczyt górujący nad polskimi Bieszczadami, koniecznie wybierzmy się na Tarnicę. Tarnica jest najwyższym szczytem polskich Bieszczad (1346 m n.p.m.), nie jest jednak najwyższa w całych Bieszczadach – to miano przysługuje szczytowi Pikuj leżącemu po stronie ukraińskiej. Tarnica ma wysokość 1275 m n.p.m. Od kilku lat na szczyt wiedzie szlak z ułatwiającymi nam drogę schodami. To rozwiązanie ma swoich przeciwników i zwolenników. Podejście nie jest bardzo trudne, choć zdarzają się dość strome fragmenty. Na szczycie Tarnicy stoi znany wszystkim miłośnikom Bieszczad, metalowy krzyż, górujący nad całą okolicą.Zdobycie Tarnicy, najwyższego szczytu polskich Bieszczadów także może być dobrym pomysłem na weekend majowy.

     

    schody-na-szczyt-tarnicy-w-bieszczadach.jpg

     

     

    Inne bieszczadzkie szlaki turystyczne

    Majówka w Bieszczadach może być spędzona bardzo aktywnie. Świetnym pomysłem jest wyprawa na szlaki, które są mniej popularne od Połoniny Wetlińskiej czy Caryńskiej. Świetnym wyborem jest niezwykle malownicze Bukowe Berdo, ale także Rawki, Halicz czy Rozsypaniec. Każdy szlak jest inny, każdy wyjątkowy. W górach nie sposób się nudzić. Szlaki są zróżnicowane pod względem trudności i długości, odpowiedni dla siebie znajdzie też każdy, poradzą sobie także dzieci. Tegoroczna majówka w Bieszczadach zapowiada się wyjątkowo!

    Cerkiew w Łopience

    Miejscem, które bardzo chętnie odwiedzane jest w Bieszczadach jest piękna cerkiew w Łopience. Jest to cerkiew greckokatolicka położona we wsi Łopienka. Nie wiadomo do końca, kiedy została wzniesiona, wiadomo natomiast, że wewątrz znajduje się kopia cudownego obrazu Matki Boskiej Łopieńskiej. Według lokalnej tradycji, ikina Matki Boskiej Łopieńskiej jest pamiątką chwili, gdy pojawiła się ona w cudowny sposób na stojącej przy kaplicy lipie. Oryginał obrazu znajduje się w kościele w Polańczyku. Co sprawia, że cerkiew w Łopience jest tak popularnym celem turystycznym? Na pewno legendy o cudownym obrazie, który każdy chce zobaczyć na własne oczy, a do tego cisza, która panuje tutaj o każdej porze roku. Łopienka może stać się ciekawym punktem wycieczki. Przed nami majówka, Bieszczady są więc świetnym sposobem na jej spędzenie i korzystanie z uroków tego niezwykłego miejsca.

    Cerkwie to nieodłączny element bieszczadzkiego krajobrazu. Spotkamy je wszędzie, a z każdą z nich wiąże się jakaś ciekawa historia, którą warto poznać. Większość z tych bieszczadzkich cerkwi to obiekty bardzo stare, zabytkowe, z unikalnymi wnętrzami. Są otoczone opieką, jednak czas mija nieubłaganie, wszystko się zmienia. Warto więc wybrać się w Bieszczady, by zobaczyć je jeszcze w tej pierwotnej formie, nim czas odciśnie na nich swoje piętno.

    Cisna

    Cisna jest często uważana za serce Bieszczad. Stąd prowadzi wiele szlaków, roztaczają się niesamowite widoki. Można tu znaleźć noclegi, można zjeść, odpocząć i nabrać sił przed dalszą wędrówką. To tutaj też w trakcie majówki odbywa się słynny festiwal „Zew się budzi”, jedyny taki festiwal, który rozpoczyna się o świcie, wraz pierwszymi promieniami bieszczadzkiego słońca. Tutaj tworzą natchnieni bieszczadzką atmosferą artyści, powstają niezwykłe dzieła, które prezentowane są w tutejszych pracowniach i galeriach. Cisna to miejsce pełne artystów, niespokojnych dusz. Tego miejsca nie da się pominąć, wędrując bieszczadzkimi bezdrożami.

    Siekierezada

    W Cisnej znajduje się słynna Siekierezada – knajpa, której klimat jest absolutnie unikalny i jedyny w swoim rodzaju. Wystrój tego wnętrza nawiązuje do bieszczadzkiej stylistyki – diabły, dzieła bieszczadzkich artystów, a w stoły powbijane siekiery. Menu przywiązane jest łańcuchem, a przy barze stoi kilka krzeseł z tabliczkami i tajemniczymi nazwiskami. Są to nazwiska słynnych w Bieszczadach osobistości, zakapiorów, którzy chętnie spędzali tutaj czas. W Siekierezadzie możemy coś zjeść, napić się grzanego wina czy zimnego piwa, posłuchać niekończących się tu opowieści o życiu. Siekierezada to miejsce kultowe, niezmienne od lat. Tuż przy niej mieści się słynna Atamania Bieszczadu, miejsce, w którym tworzył swoje dzieła znany bieszczadzki artysta, Ryszard Szociński.

    Kolejka wąskotorowa w Cisnej

    Każdy, kto znajdzie się w Cisnej, z pewnością usłyszy o „bieszczadzkiej ciuchci”. Czym ona jest i dlaczego jest aż tak popularna? Bieszczadzka kolejka swoją główną stację ma w miejscowości Majdan. Aby się tam dostać, warto udać się drogą z Cisnej w kierunku Komańczy. Tutaj możemy zakupić bilety na przejażdżkę. Cena nie jest wysoka, zdecydowanie warta atrakcji, jaką jest przejazd kolejką przez bieszczadzkie bezdroża i pustkowia. Bieszczadzka Ciuchcia to tradycja tego terenu. Kilka lat temu pojawiło się ryzyko, że z racji kosztów utrzymania kolejka może zostać zlikwidowana. Na szczęście dzięki interwencji jej miłośników, kolejka funkcjonuje do dziś i cieszy się niezwykłym zainteresowaniem. Idealnym momentem na wyjazd do Cisnej jest właśnie majówka.

    Pokazowa Zagroda Żubrów w Mucznem

    Jeśli przebywając w Bieszczadach, znajdziemy się akurat w Mucznem, zapraszamy do odwiedzin zagrody żubrów. Mało kto wie, że żubry możemy spotkać w Bieszczadach w warunkach dzikich. Jeśli jednak nie mamy aż tyle szczęścia, możemy obejrzeć je w pokazowej zagrodzie. Warto przyjść tu rano, kiedy żubry są karmione. Dla wielu z nas to jedyna okazja na obejrzenie żywego żubra z bliska. Zapraszamy nie tylko dorosłych, ale także dzieci, dla których wizyta tutaj zawsze jest nie lada atrakcją. Muczne to miejscowość stanowiąca bazę wypadową na wiele szlaków turystycznych, między innymi na Bukowe Berdo. Oferta turystyczna zapewnia niedrogie noclegi, warto więc zatrzymać się tu na dłużej.

    Uherce Mineralne

    Uherce Mineralne to znana bieszczadzka miejscowość, leżąca na styku Bieszczad i Pogórza Przemyskiego. Wiele osób decydujących się na wyprawę w Bieszczady właśnie tutaj znajduje noclegi, bo oferta turystyczna Uherzec Mineralnych jest bardzo bogata i atrakcyjna.

    Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe

    W Uhercach Mineralnych warto skorzystać z możliwości przejażdżki Bieszczadzkimi Drezynami Rowerowymi. To prawdziwa frajda. Drezyny napędzane są siłą naszych własnych nóg. Po drodze możemy podziwiać niezwykłe widoki na bieszczadzkie wzgórza, napawać się ciszą i nieskazitelnie czystym powietrzem. Takich miejsc w Polsce właściwie już nie ma.

    Bieszczadzki Worek

    Jeżeli mamy ochotę na prawdziwie bieszczadzka przygodę, z dala od cywilizacji, komercji i tłumów, celem na tegoroczny weekend majowy może być Bieszczadzki Worek. Co oznacza ta intrygująca nazwa? Otóż, nazwa Bieszczadzki Worek bierze się z kształtu, jaki tworzy ten teren na mapie, obejmuje rejon od Bukowca, przez nieistniejące już dzisiaj wsie, jak Beniowa aż do Sianek, ostatniej wsi przed granicą z Ukrainą. Tym, co przyciąga tutaj turystów jest dzikość, cisza i absolutny brak jakiejkolwiek cywilizacji.

    Na szlaku odnajdziemy pozostałości po starych cmentarzach, warto zatrzymać się na dłużej przy Grobie Hrabiny w Siankach – podobno dotknięcie grobu zapewnia szczęście w miłości. Wyprawa przez Bieszczadzki Worek to wycieczka na jeden dzień, warto wybrać się tutaj w weekend majowy pamiętając jednak, że parking w Bukowcu jest ostatnim punktem, gdzie możemy dojechać samochodem, dalej musimy już poruszać się pieszo. Jeśli natomiast planujemy noclegi, miejsce, w którym mozemy się zatrzymać i wynająć pokoje jest Tarnawa Niżna, dalej nie znajdziemy już punktów noclegowych.

    Park Gwiezdnego Nieba

    Miłośnicy obserwacji gwiazd z pewnością zainteresują się Parkiem Gwiezdnego Nieba. Bieszczadzkie niebo jest najciemniejszym niebem całej Polski. Wynika to z najmniejszego zanieczyszczenia światłem. Z tego tez powodu, otwarto tutaj Park Gwiednego Nieba, obejmujący teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego, Parku Krajobrazowego Doliny Sanu oraz Ciśniańsko- Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Obserwacje nocnego nieba w tak ciemnym miejscu zapewnią niesamowite doznania, nawet, jeśli nie posiadamy żadnych przyrządów astronomicznych. Majówka w Bieszczadach to idealny moment na spojrzenie nocą w bezkresne rozgwieżdżone milionem gwiazd niebo. Organizowane są nawet warsztaty, w które wliczają się noclegi i wspólne oglądanie gwiazd. To absolutnie niezapomniane doświadczenie.

    Czy majówka w Bieszczadach to dobry pomysł?

    O Bieszczadach można opowiadać godzinami. Tyle jest tu miejsc, tyle historii i osobistości.. O takich miejscach jednak nie warto mówić, takie miejsca po prostu trzeba odwiedzić. Długi majowy weekend jest świetną ku temu okolicznością.

    Bieszczady na weekend majowy to dobry pomysł, by przekonać się o ich pięknie i niezwykłym klimacie. To zbyt krótki czas, by poznać wszystkie najciekawsze ich zakątki, jednak wyjazd nawet na kilka dni pozwoli odwiedzić wiele ciekawych miejsc. Bieszczady oferują atrakcje dla wszystkich, zarówno dla tych, którzy chcą po prostu wypocząć i zrelaksować się, jak i dla tych, którzy preferują aktywne formy spędzania wolnego czasu. Jeśli więc Twoja majówka nadal nie jest zaplanowana, zapraszamy w Bieszczady! Niezapomniane wrażenia gwarantowane.

    Wiele bieszczadzkich miejscowości oferuje przyjezdnym niedrogie noclegi, warto więc swój pobyt w Bieszczadach rozłożyć na co najmniej kilka dni. Cena miejsc noclegowych jest uzależniona m.in. od lokalizacji, i tak jednak jest z pewnością niższa niż w innych rejonach turystycznych Polski. Warto swój pobyt w Bieszczadach zaplanować tak, by w jeden dzień odwiedzić jakiś malowniczy szlak, w drugi dzień zobaczyć bieszczadzkie morze czyli Solinę, przejść się zaporą, kolejne dni spędzić znów na bieszczadzkich wędrówkach. Taka majówka zapadnie nam w pamięć na długo, a do tego pozwoli na prawdziwy odpoczynek od zgiełku miasta.

    Zdjęcia pochodzą z serwisu Pixabay.pl